1.Doktor: Najpierw ucieszyłem się, że to nie dżuma... Teraz tego żałuję. click to expand contents

1.Doktor: Wczorajszy pomysł okazał się całkowitym fiaskiem. Nie udało mi się wyodrębnić kultury mikroba z martwych tkanek. Trudno. Wciąż jest nadzieja. click to expand contents

1.Doktor: Jak złapać to ustrojstwo... Nawet sobie nie wyobrażałem, że w świecie mikrobów mógł istnieć tak szkodliwy organizm. click to expand contents

1.Doktor: Masz szczęście. Udało ci się uniknąć więzienia. Ciekawe na jak długo. click to expand contents

1.Doktor: Nie powinienem był nie doceniać medycznej wiedzy ludzi Stepów. click to expand contents

1.Doktor: A więc to ciebie uważano za mordercę Szymona Kaina, piętnastu ludzi których imion nie pamiętam, oraz Izydora Buracha, twojego ojca? click to expand contents

1.Doktor: Otrzymaliście już spadek swojego ojca? click to expand contents

1.Doktor: No i jak? Były jakieś notatki w spadku? click to expand contents

1.Doktor: Tak... Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji... click to expand contents

1.Doktor: Poczekamy do jutra. Przywrócimy ci dobre imię i zajmiemy się twoimi sprawami. click to expand contents

1.Doktor: Wczorajszy preparat dostarczył nam dwoiste rezultaty. Mi on pomoże. Złapałem bakterię za ogon i wkrótce szczepionka będzie dostępna dla ludzi. Ale z punktu widzenia pożyteczności żywej krwi dla surowicy... Sukces jest tylko połowiczny. click to expand contents

1.Doktor: Co za stworzenie roznosi tę chorobę? Właśnie to interesuje mnie teraz najbardziej... click to expand contents

1.Doktor: Tak... Mistyczne doznania są mi obce. Ale kiedy na ciebie patrzę, mam wrażenie, że przyroda żartuje sobie z nas. Jak gdyby prawa i lewa ręka złapały za głowę i uświadomiły sobie, że należą do wspólnej całości. click to expand contents

1.Doktor: Chyba czas się pożegnać. Nie wiem, czy się jeszcze zobaczymy. Chyba obaj ponieśliśmy klęskę. Nie zdołałeś stworzyć panaceum. Ja też nie mam dobrych wieści dla Inkwizytora. To dla mnie równoznaczne z samobójstwem. Idę do Katedry niczym na szafot. click to expand contents

1.Doktor: Nie rozpaczaj. Może jeszcze w tym pierwotnym stepie pokaże się bykoczłowiek. Czy człekobyk? click to expand contents

1.Doktor: Wywarłeś bardzo silne wrażenie na emisariuszce Władz. Gratuluję. Jeśli tak dalej pójdzie, wkrótce w mieście nie będzie już groźnego Inkwizytora. Zostanie tylko przestraszona Aglaja Lilicz. Szkoda, że ona zdaje sobie z tego sprawę... Boję się, że nie będzie chciała z tobą więcej rozmawiać. click to expand contents

1.Doktor: Co tam może być... click to expand contents

1.Doktor: Słyszałem o zagadce, z którą się borykasz. Czyli wierzysz, że twój ojciec związał siebie obietnicą uratowania istoty najwyższego rodzaju. Że tak powiem, nadludzkiej istoty ucieleśnionej w fizycznej formie? click to expand contents

1.Doktor: Co powiesz, Artemiuszu? click to expand contents

1.Doktor: Zrozumiałem, Artemiuszu! Już wiem, jak rozwiązać twoją zagadkę. I faktycznie mamy tu do czynienia z mistyką najwyższych lotów. click to expand contents

1.Doktor: Mam nadzieję, że zdołałem cię przekonać. click to expand contents

1.Doktor: Więc? Podjąłeś decyzję? click to expand contents

1.Doktor: Wciąż mam dużo do zrobienia. Chciałbym zostać sam, z twoim pozwoleniem. Przyjdź rano, o siódmej. click to expand contents

1.Doktor: Wciąż mam dużo do zrobienia. Chciałbym zostać sam, z twoim pozwoleniem. Przyjdź rano, o siódmej. click to expand contents

1.Doktor: Mam jeszcze wiele do zrobienia. Chciałbym zostać sam, z waszym pozwoleniem. Przyjdźcie rano, o siódmej. click to expand contents

1.Doktor: Czeka nas ciężka próba. Do Inkwizytora lepiej iść z wypoczętym umysłem. Radzę się wyspać. Możesz skorzystać z mojego łóżka. Ja i tak będę zajmował się syntezą. click to expand contents

1.Doktor: Chcę choć trochę się przespać. Muszę się uspokoić po tym, co dzisiaj zobaczyłem. click to expand contents

1.Doktor: Prawie nie zostało czasu... click to expand contents

1.Doktor: Spokój, spokój... Jedyne, czego potrzebuję teraz to spokoju. click to expand contents

1.Doktor: … Co za niespodzianka. Skąd się tu wziąłeś? click to expand contents

1.Doktor: Dziękuję. Gdyby nie ty, te szczeniaki wyprułyby ze mnie flaki. Jednak nie powinieneś iść im na rękę. Dzieci się zbroją i los tej broni jest teraz nieznany. Boję się, że ona wystrzeli w nieodpowiednim momencie. click to expand contents

1.Doktor: Widzę, że Inkwizytor cię oczarowała. Nie powinieneś jej wierzyć. Uwierz, ona oszuka nas wszystkich. Łącznie z tobą. click to expand contents

1.Doktor: Nie żałujesz tego, co zrobiłeś? click to expand contents

loading