1.Doktor: Najpierw ucieszyłem się, że to nie dżuma... Teraz tego żałuję.
2.Haruspik: Tak, ostatnimi czasy nie ma się z czego cieszyć.
2.Haruspik: Czyli zacząłeś studiować chorobę?
3.Doktor: Tak. I możesz okazać się dla mnie pomocny. Powiedz mi, czy to prawda, że w miejscowej społeczności tylko określeni ludzie mają, że tak powiem, moralne prawo nacinać instrumentami ciała innych ludzi, nawet martwych?
4.Haruspik: Tak, menchu są rzeźnikami i Sługami. To ich prawo. Ale moralność nie ma tu nic do rzeczy.
5.Doktor: Więc co ma? Są tu ludzie, którzy nie wstydzą się dziurawić ludzi nożami! A w międzyczasie ludzie, którzy z zewnątrz wyglądają na zupełnie nowoczesnych, zabraniają mi, dyplomowanemu lekarzowi, otwierać zmarłych!
6.Haruspik: To dawna tradycja zakorzeniona w mitologii. A dokładnie w religii.
7.Doktor: Świetnie! Ale ja nie praktykuję miejscowej religii! Niszczę epidemię. A dokładniej, próbuję uratować kilka tysięcy ludzi, nie bacząc na ich aktywne przeciwdziałania!
8.Haruspik: Nie pozwalają ci ciąć zmarłych?
9.Doktor: Nie pozwalają. Teraz, dzisiaj potrzebna mi jest tkanka człowieka, który umarł z powodu Piaskowej Plagi! Próbowałem zdobyć ją na cmentarzu, ale nie udało mi się. Strażnicy pilnują spokoju zmarłych.
10.Haruspik: Ta może być?
11.Doktor: Cholera! Jesteś pewien, że to tkanka człowieka, który zmarł z powodu Piaskowej Plagi?
12.Haruspik: Jestem.
13.Doktor: Jest mi diabelnie potrzebna! Skąd wiedziałeś?
14.Haruspik: Pogłoski.
15.Doktor: Rubin ci powiedział?
16.Haruspik: Rubin ze mną nie rozmawia, ojnon. On wciąż uważa mnie za ojcobójcę.
17.Doktor: Postaram się to naprawić.
18.Haruspik: Będę bardzo wdzięczny. Powodzenia przy pracy z tkanką.
19.Doktor: Pozwól, że ci się odwdzięczę. To medykamenty, które jeszcze nie trafiły do sprzedaży. Nie mogę od razu dać ci wszystkich. Więc wybieraj: odpornościowe, antybiotyki, przeciwbólowe?
20.Haruspik: Odpornościowe.
20.Haruspik: Przeciwbólowe.
20.Haruspik: Antybiotyki.
20.Haruspik: Najbardziej przydałyby mi się jakieś bandaże.
10.Haruspik: Chcesz, żebym ją dla ciebie zdobył?
11.Doktor: Odwdzięczę ci się.
12.Haruspik: Zgoda. Zrobię, co będę mógł. Choć nie mam do tego prawa.
13.Doktor: Dlaczego? Przecież jesteś jednym z... Jak ich nazwałeś? Twój ojciec był chirurgiem.
14.Haruspik: Nikt mnie tu nie zna. Ale daję ci słowo, zrobię co w mojej mocy.
2.Haruspik: Przyniosłem ci coś, ojnon. Wydaje mi się, że szukałeś ostatnio martwej tkanki.
3.Doktor: Tak! Jest mi diabelnie potrzebna!
4.Haruspik: Mam nadzieję, że ci się przyda.
5.Doktor: Mam nadzieję, że uda mi się zrobić z niej to, co chcę. A tymczasem, jak mogę ci się odwdzięczyć? Nie mam pieniędzy, ale mam coś lepszego. To medykamenty, których jeszcze nie ma w sprzedaży. Nie mogę dać wszystkich od razu. Dlatego wybieraj: odpornościowe, antybiotyki, przeciwbólowe?
6.Haruspik: Odpornościowe.
6.Haruspik: Antybiotyki.
6.Haruspik: Przeciwbólowe.
6.Haruspik: Najbardziej przydałyby mi się jakieś bandaże.
2.Haruspik: Wyświadcz mi przysługę, ojnon. Gryf chce się z tobą zobaczyć.
3.Doktor: Co to za typ?
4.Haruspik: To herszt bractwa złodziei.
5.Doktor: Ach, ten łotr... Czego on ode mnie chce?
6.Haruspik: Powiedział, że to spotkanie będzie korzystne dla was obu.
7.Doktor: Nie, nie pójdę do tych złodziei. Rubin musi im wystarczyć.
8.Haruspik: Będę z tobą szczery, ojnon. W zamian za twoją obietnicę przyjścia zgodzi się zostawić chłopaków w spokoju.
9.Doktor: Ich życie jest w niebezpieczeństwie?
10.Haruspik: Tak.
11.Doktor: Dobrze. Przyjdę.
12.Haruspik: Dziękuję, ojnon.
10.Haruspik: Nie, po prostu się ich czepiają.
11.Doktor: Czyli nieważne.
12.Haruspik: Jak uważasz.
8.Haruspik: Można u niego korzystnie kupić broń.
9.Doktor: Mam już broń. Jeszcze ani razu z niej nie strzeliłem. I mam nadzieję, że nie będę musiał. Poza tym uczciwie mnie uprzedzono, że strzela dwa na trzy razy. A po dziesięciu strzałach rozleci się na kawałki.
10.Haruspik: Więc zrób to dla dzieci. Tam w pobliżu żyją sieroty.
11.Doktor: Ich życie jest w niebezpieczeństwie?
12.Haruspik: Tak.
13.Doktor: Dobrze. Przyjdę.
14.Haruspik: Dziękuję, ojnon.
12.Haruspik: Nie, po prostu się ich czepiają.
13.Doktor: Czyli nieważne.
14.Haruspik: Jak uważasz.
10.Haruspik: Dobrze, jak uważasz.
6.Haruspik: Myślę, że on po prostu z nas szydzi.
7.Doktor: Czyli nieważne.
8.Haruspik: Jak uważasz.
2.Haruspik: Chcę cię zapytać o coś, co jest dla mnie bardzo ważne. Mówię o panaceum.
3.Doktor: Co masz na myśli? Surowicę?
4.Haruspik: Tak. Powiedz mi, z jakich tkanek wyciągać przeciwciała?
5.Doktor: Najpierw one muszą tam w ogóle być. Można to zrobić na wiele sposobów. Surowica to po prostu oczyszczona krew. Jeśli dobrze zrozumiałem, można ją mieszać z tymi... naturalnymi reagentami. Najpierw znajdź materiał. A potem próbuj. Eksperymentuj.
6.Haruspik: Tak. To doświadczenie już raz zakończyło się sukcesem.
7.Doktor: Słyszałem. Twój ojciec był samorodnym talentem. Więc o co chciałeś mnie prosić?
8.Haruspik: Kiedy będziesz badał martwą tkankę, zwróć uwagę, czy są w niej przeciwciała.
9.Doktor: Oczywiście, powiem ci o wynikach. Ale niestety muszę cię zmartwić, jest mało prawdopodobne, żeby ludzki organizm mógł przeciwstawić się tej zarazie. Sądząc po tym, co mam nieszczęście obserwować...
10.Haruspik: Doświadczenie mojego ojca zakończyło się sukcesem.
11.Doktor: To cała nasza nadzieja. Nie niepokój się, powiem ci o rezultacie swoich poszukiwań. Już jutro będą pierwsze wiadomości.
12.Haruspik: Dziękuję.
2.Haruspik: Obrobiłem pewne organy nowymi wyciągami. Spójrz, co wyszło.
3.Doktor: Rezultat jest zgodny z oczekiwaniami. Wyszło coś podobnego do antybiotyku. Jeśli się zarazisz, możesz spróbować tego użyć... Niewykluczone, że pomoże. Nie zniszczy zarazy, ale zatrzyma rozwój... Tymczasowo. Chcesz wiedzieć, czy to panaceum?
4.Haruspik: Domyślam się, że nie.
5.Doktor: Przypuszczam, że do otrzymania panaceum będzie potrzebny specjalny materiał. Unikalne środowisko, w którym rozmnaża się zaraza i wyrabiają się przydatne dla nas przeciwciała... Nie, zwykłe organy tu nie pomogą.
6.Haruspik: Skąd wziąć taki materiał?
7.Doktor: Pracuję nad tym. Obiecuję, że jak tylko do czegoś dojdę, natychmiast cię powiadomię. Ale te zawiesiny też mogą być bardzo pożyteczne. Przynajmniej pozwolą dożyć lepszych dni, jeśli się zarazimy... Wydaje mi się, że ta godzina jest już blisko.
8.Haruspik: Ugryzłbyś się w język, ojnon.
8.Haruspik: Będę czekał na wiadomości.
6.Haruspik: Trudno. Jeszcze za wcześnie, żeby rozpaczać.
4.Haruspik: Rozumiem. Dobrze, szukajmy dalej.
5.Doktor: Pracuję nad tym. Obiecuję, że jak tylko do czegoś dojdę, natychmiast cię powiadomię. Ale te zawiesiny też mogą być bardzo pożyteczne. Przynajmniej pozwolą dożyć lepszych dni, jeśli się zarazimy... Wydaje mi się, że ta godzina jest już blisko.
6.Haruspik: Ugryzłbyś się w język, ojnon.
6.Haruspik: Będę czekał na wiadomości.
1.Doktor: Wczorajszy pomysł okazał się całkowitym fiaskiem. Nie udało mi się wyodrębnić kultury mikroba z martwych tkanek. Trudno. Wciąż jest nadzieja.
2.Haruspik: Wiesz, co teraz?
3.Doktor: Mistrz Rubin, który mi nie ufa i ukrywa przede mną coś ważnego, ma jakieś dziwne źródło. Na bazie tego źródła zaczął już podejmować pierwsze próby. To oczywiście nie jest szczepionka, ale już jakiś początek. Myślę, że ciebie to też może zainteresować.
4.Haruspik: Już interesuje.
5.Doktor: Wygląda na to, że Rubin pracuje z tajemniczym nosicielem choroby, w którego krwi jest już osłabiona kultura mikroba. Podejrzewam, że moglibyśmy wytworzyć z niej szczepionkę. Wygląda na to, że twoje reagenty działają na nią bezlitośnie. Ale co osłabiło infekcję?
6.Haruspik: Kto jest tym nosicielem?
7.Doktor: Sam jestem ciekaw. Rubin nic mi nie mówi. Ale twoje stosunki z Rubinem są lepsze niż moje. Może tobie powie coś, czego mi nie chciał zdradzić?
8.Haruspik: Rubin mnie nienawidzi.
9.Doktor: Nic podobnego. Kiedy rozmawiałem z nim ostatnio, szczegółowo opisałem twoje bohaterstwo i udowodniłem pełną bezpodstawność jego podejrzeń. Teraz on widzi w tobie bohatera i żałuje tego ataku gniewu.
10.Haruspik: Jak mam go znaleźć?
11.Doktor: Nie mogę ci tego powiedzieć. Dałem słowo.
12.Haruspik: Co to za bzdura?
13.Doktor: Cenię sobie zaufanie Rubina, ale ono jest bardzo kruche. Jeśli się dowie, że wyjawiłem ci położenie jego kryjówki, której cały czas szukają uzbrojeni bandyci, stracę cennego sojusznika. Nie, sam musisz go znaleźć.
14.Haruspik: Coś poradzisz?
15.Doktor: Poznała mnie z nim pewna przemiła osoba, Lara Ravel. To bardzo dobra, miłosierna istota. Podejrzewam, że bardzo trudno będzie dostać się do niej do domu ze złą reputacją. Ale ty, prawdopodobnie, zdołasz przebić się siłą.
16.Haruspik: Dobrze. Porozmawiam z Larą.
16.Haruspik: Zrozumiałem twoją aluzję. To był dowcip, tak?
16.Haruspik: Za dużo kłopotów. Sam się jakoś dowiem.
12.Haruspik: Wydaje się, że leży to w twoim interesie.
13.Doktor: Ciekawość to nie interes. Rubin dzieli się ze mną rezultatami, to mi wystarczy. Nawet jeśli dowiem się, że on wyciąga kulturę z własnej śliny, wszystko mi jedno. To jest ważne tylko dla ciebie.
14.Haruspik: Gotowy jestem dać ci moje słowo, że nie zdradzę tych informacji.
15.Doktor: Cenię sobie zaufanie Rubina, ale ono jest bardzo kruche. Jeśli się dowie, że wyjawiłem ci położenie jego kryjówki, której cały czas szukają uzbrojeni bandyci, stracę cennego sojusznika. Nie, sam musisz go znaleźć.
16.Haruspik: Coś poradzisz?
17.Doktor: Poznała mnie z nim pewna przemiła osoba, Lara Ravel. To bardzo dobra, miłosierna istota. Podejrzewam, że bardzo trudno będzie dostać się do niej do domu ze złą reputacją. Ale ty, prawdopodobnie, zdołasz przebić się siłą.
18.Haruspik: Dobrze. Porozmawiam z Larą.
18.Haruspik: Zrozumiałem twoją aluzję. To był dowcip, tak?
18.Haruspik: Za dużo kłopotów. Sam się jakoś dowiem.
14.Haruspik: Dobrze. Jak go znalazłeś?
15.Doktor: Poznała mnie z nim pewna przemiła osoba, Lara Ravel. To bardzo dobra, miłosierna istota. Podejrzewam, że bardzo trudno będzie dostać się do niej do domu ze złą reputacją. Ale ty, prawdopodobnie, zdołasz przebić się siłą.
16.Haruspik: Dobrze. Porozmawiam z Larą.
16.Haruspik: Zrozumiałem twoją aluzję. To był dowcip, tak?
16.Haruspik: Za dużo kłopotów. Sam się jakoś dowiem.
10.Haruspik: Co to za głupie intrygi? Nie potrzebuję wymyślonych usprawiedliwień. Miłego dnia.
4.Haruspik: Ty i Rubin pracujecie nad szczepionką. Nie rozumiem, co to ma wspólnego z tym, co robię? Nie interesuje mnie żaden mikrob.
5.Doktor: Potrzebujesz przeciwciał, prawda? Wysłuchaj mnie, a potem odmawiaj.
6.Haruspik: Słucham.
7.Doktor: Wygląda na to, że Rubin pracuje z tajemniczym nosicielem choroby, w którego krwi jest już osłabiona kultura mikroba. Podejrzewam, że moglibyśmy wytworzyć z niej szczepionkę. Wygląda na to, że twoje reagenty działają na nią bezlitośnie. Ale co osłabiło infekcję?
8.Haruspik: Kto jest tym nosicielem?
9.Doktor: Sam jestem ciekaw. Rubin nic mi nie mówi. Ale twoje stosunki z Rubinem są lepsze niż moje. Może tobie powie coś, czego mi nie chciał zdradzić?
10.Haruspik: Rubin mnie nienawidzi.
11.Doktor: Nic podobnego. Kiedy rozmawiałem z nim ostatnio, szczegółowo opisałem twoje bohaterstwo i udowodniłem pełną bezpodstawność jego podejrzeń. Teraz on widzi w tobie bohatera i żałuje tego ataku gniewu.
12.Haruspik: Jak mam go znaleźć?
13.Doktor: Nie mogę ci tego powiedzieć. Dałem słowo.
14.Haruspik: Co to za bzdura?
15.Doktor: Cenię sobie zaufanie Rubina, ale ono jest bardzo kruche. Jeśli się dowie, że wyjawiłem ci położenie jego kryjówki, której cały czas szukają uzbrojeni bandyci, stracę cennego sojusznika. Nie, sam musisz go znaleźć.
16.Haruspik: Coś poradzisz?
17.Doktor: Poznała mnie z nim pewna przemiła osoba, Lara Ravel. To bardzo dobra, miłosierna istota. Podejrzewam, że bardzo trudno będzie dostać się do niej do domu ze złą reputacją. Ale ty, prawdopodobnie, zdołasz przebić się siłą.
18.Haruspik: Dobrze. Porozmawiam z Larą.
18.Haruspik: Zrozumiałem twoją aluzję. To był dowcip, tak?
18.Haruspik: Za dużo kłopotów. Sam się jakoś dowiem.
14.Haruspik: Wydaje się, że leży to w twoim interesie.
15.Doktor: Ciekawość to nie interes. Rubin dzieli się ze mną rezultatami, to mi wystarczy. Nawet jeśli dowiem się, że on wyciąga kulturę z własnej śliny, wszystko mi jedno. To jest ważne tylko dla ciebie.
16.Haruspik: Gotowy jestem dać ci moje słowo, że nie zdradzę tych informacji.
17.Doktor: Cenię sobie zaufanie Rubina, ale ono jest bardzo kruche. Jeśli się dowie, że wyjawiłem ci położenie jego kryjówki, której cały czas szukają uzbrojeni bandyci, stracę cennego sojusznika. Nie, sam musisz go znaleźć.
18.Haruspik: Coś poradzisz?
19.Doktor: Poznała mnie z nim pewna przemiła osoba, Lara Ravel. To bardzo dobra, miłosierna istota. Podejrzewam, że bardzo trudno będzie dostać się do niej do domu ze złą reputacją. Ale ty, prawdopodobnie, zdołasz przebić się siłą.
20.Haruspik: Dobrze. Porozmawiam z Larą.
20.Haruspik: Zrozumiałem twoją aluzję. To był dowcip, tak?
20.Haruspik: Za dużo kłopotów. Sam się jakoś dowiem.
16.Haruspik: Dobrze. Jak go znalazłeś?
17.Doktor: Poznała mnie z nim pewna przemiła osoba, Lara Ravel. To bardzo dobra, miłosierna istota. Podejrzewam, że bardzo trudno będzie dostać się do niej do domu ze złą reputacją. Ale ty, prawdopodobnie, zdołasz przebić się siłą.
18.Haruspik: Dobrze. Porozmawiam z Larą.
18.Haruspik: Zrozumiałem twoją aluzję. To był dowcip, tak?
18.Haruspik: Za dużo kłopotów. Sam się jakoś dowiem.
12.Haruspik: Co to za głupie intrygi? Nie potrzebuję wymyślonych usprawiedliwień. Miłego dnia.
1.Doktor: Jak złapać to ustrojstwo... Nawet sobie nie wyobrażałem, że w świecie mikrobów mógł istnieć tak szkodliwy organizm.
2.Haruspik: Poszukam Stanisława Rubina. Nie zmieniłeś zdania?
3.Doktor: Nie. Możesz uważać to za przesąd, mistrzu Burach, ale nie złamię danego słowa. Poproś o radę kogoś, kto wie lepiej, gdzie może przebywać Rubin. Jestem w tym mieście dopiero 3 dni.
4.Haruspik: Jesteś uparty, ojnon.
5.Doktor: Nie zapomnij wziąć od niego próbki.
6.Haruspik: Nie zapomnę.
2.Haruspik: Oto próbka tkanki, nad którą pracował Rubin.
3.Doktor: Zajmę się nią w wolnym czasie. Spójrz na nią przez mikroskop. Raczej nie ma tam tego, czego potrzebujesz. A jednak wciąż jestem ciekaw, co to za istota... Dzięki Bogu, wciąż potrafię odróżnić krew człowieka od... hm... podobnych substancji.
4.Haruspik: Może dasz mi ją do testów?
5.Doktor: Po co? Jeśli tam nie ma przeciwciał, na nic ci się nie przyda. A mi może bardzo pomóc. Kultura na pewno tam jest... Chociaż już umierająca.
6.Haruspik: Więc kto to może być?
7.Doktor: Obawiam się, że tylko Rubin może dać nam odpowiedź na tę zagadkę. Musimy znaleźć go wcześniej, niż zrobią to jego prześladowcy. Dla czegoś takiego złamałbym nawet dane słowo. Ale mówisz, że nie ma go w jego prosektorium?
8.Haruspik: Nie.
9.Doktor: Może Julia i Lara mają z nim kontakt... A dokładniej, on ma kontakt z nimi. Może one będą coś wiedziały? Spróbuj porozmawiać z Larą, a ja tymczasem zbadam próbkę.
10.Haruspik: Spróbuję.
8.Haruspik: Może już wrócił.
2.Haruspik: Udało mi się dostać do miejsca, gdzie pracuje Rubin. Nie ma go tam.
3.Doktor: Cholera! Czyżby go znaleźli... I?
4.Haruspik: Obok jego mikroskopu znalazłem ciekawą próbkę. Popatrzyłem, ale niewiele zrozumiałem.
5.Doktor: Zobaczymy...
6.Haruspik: No i?
7.Doktor: Interesujące... Faktycznie nie ma tu przeciwciał. Ale bakterie są mocno podniszczone... drobne, półmartwe. Ale najdziwniejsze jest to, że to nie wygląda na krew człowieka... O ile się na tym znam... Tak, muszę zapytać o to Rubina! Spróbuj dowiedzieć się od Lary, gdzie może się ukrywać.
8.Haruspik: Spróbuję.
8.Haruspik: Może dasz mi tę tkankę do testów?
9.Doktor: Po co? Jeśli tam nie ma przeciwciał, na nic ci się nie przyda. A mi może bardzo pomóc. Kultura na pewno tam jest... Chociaż już umierająca.
10.Haruspik: Więc kto to może być?
11.Doktor: Obawiam się, że tylko Rubin może dać nam odpowiedź na tę zagadkę. Musimy znaleźć go wcześniej, niż zrobią to jego prześladowcy. Dla czegoś takiego złamałbym nawet dane słowo. Ale mówisz, że nie ma go w jego prosektorium?
12.Haruspik: Nie.
13.Doktor: Może Julia i Lara mają z nim kontakt... A dokładniej, on ma kontakt z nimi. Może one będą coś wiedziały? Spróbuj porozmawiać z Larą, a ja tymczasem zbadam próbkę.
14.Haruspik: Spróbuję.
12.Haruspik: Może już wrócił.
2.Haruspik: Ludzie liczą na twoją uczciwość, ojnon.
2.Haruspik: Obrobiłem pewne organy nowymi wyciągami. Spójrz, co wyszło.
3.Doktor: Rezultat jest zgodny z oczekiwaniami. Wyszło coś podobnego do antybiotyku. Jeśli się zarazisz, możesz spróbować tego użyć... Niewykluczone, że pomoże. Nie zniszczy zarazy, ale zatrzyma rozwój... Tymczasowo. Chcesz wiedzieć, czy to panaceum?
4.Haruspik: Domyślam się, że nie.
5.Doktor: Przypuszczam, że do otrzymania panaceum będzie potrzebny specjalny materiał. Unikalne środowisko, w którym rozmnaża się zaraza i wyrabiają się przydatne dla nas przeciwciała... Nie, zwykłe organy tu nie pomogą.
6.Haruspik: Skąd wziąć taki materiał?
7.Doktor: Pracuję nad tym. Obiecuję, że jak tylko do czegoś dojdę, natychmiast cię powiadomię. Ale te zawiesiny też mogą być bardzo pożyteczne. Przynajmniej pozwolą dożyć lepszych dni, jeśli się zarazimy... Wydaje mi się, że ta godzina jest już blisko.
8.Haruspik: Ugryzłbyś się w język, ojnon.
8.Haruspik: Będę czekał na wiadomości.
6.Haruspik: Trudno. Jeszcze za wcześnie, żeby rozpaczać.
4.Haruspik: Rozumiem. Dobrze, szukajmy dalej.
5.Doktor: Pracuję nad tym. Obiecuję, że jak tylko do czegoś dojdę, natychmiast cię powiadomię. Ale te zawiesiny też mogą być bardzo pożyteczne. Przynajmniej pozwolą dożyć lepszych dni, jeśli się zarazimy... Wydaje mi się, że ta godzina jest już blisko.
6.Haruspik: Ugryzłbyś się w język, ojnon.
6.Haruspik: Będę czekał na wiadomości.
1.Doktor: Masz szczęście. Udało ci się uniknąć więzienia. Ciekawe na jak długo.
2.Haruspik: Skąd wiesz o moich sprawach?
3.Doktor: Szukałem cię.
4.Haruspik: Po co?
4.Haruspik: Domyślam się, po co...
5.Doktor: Potrzebna nam tkanka chorego pełna zarazy. Najlepiej, jeśli to będzie serce. Żywe. Od momentu jego wyciągnięcia z ciała nie może minąć więcej jak pół godziny. Stadium infekcji powinno być wczesne, zanim stanie się krytyczne.
6.Haruspik: Żartowniś z ciebie, ojnon. Myślisz, że otwieram ludzi dla swojej przyjemności?
7.Doktor: Wprost przeciwnie. Ale potrzebne jest mi serce, abym mógł zrobić szczepionkę. Myślę, że to leży w naszym wspólnym interesie?
8.Haruspik: Jeśli zapłacisz za serce, zrobię to.
9.Doktor: Ile chcesz?
10.Haruspik: Piętnaście tysięcy.
11.Doktor: Nie mam tylu pieniędzy. Mówiąc szczerze, nie myślałem, że będziesz handlował takim mięsem...
12.Haruspik: Żegnaj więc.
12.Haruspik: Ile możesz zapłacić?
13.Doktor: Nie pożałuję oszczędności. Oddam ci wszystko, co mam, zostawię sobie tylko trochę pieniędzy niezbędnych do przeżycia.
14.Haruspik: Dokładnie.
15.Doktor: Nie martw się, nie oszukam cię. Zawsze dotrzymuję danego słowa. Będziesz zadowolony.
16.Haruspik: Dobrze. Każde serce może być, czy są jakieś życzenia?
17.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
18.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
19.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
20.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
21.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
22.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
22.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
18.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
16.Haruspik: Nie da rady.
17.Doktor: Pomyśl o swojej korzyści. Mam nadzieję, że nie zapomniałeś o swoim obowiązku?
18.Haruspik: Nie zapomniałem. O co dokładnie ci chodzi?
19.Doktor: Potrzebna mi jest zaraza. A tobie przeciwciała, które produkuje żywa istota. Podejrzewam, że oba te czynniki znajdują się w krwi człowieka, którego choroba nie zdążyła jeszcze pożreć. Nie zdążyła właśnie dlatego, że przeciwciała powstrzymują rozwój mikroba.
20.Haruspik: Liczysz na to, ojnon, że ludzie potrafią walczyć z Piaskową Plagą?
21.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
22.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
23.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
24.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
25.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
26.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
26.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
22.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
18.Haruspik: Potrafię sam spełnić swój obowiązek wobec zmarłego. Żegnaj.
14.Haruspik: Więc jakiego dokładnie serca potrzebujesz?
15.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
16.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
17.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
18.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
19.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
20.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
20.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
16.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
10.Haruspik: Dziesięć tysięcy będzie w sam raz.
11.Doktor: Zgoda.
12.Haruspik: Więc jakiego dokładnie serca potrzebujesz?
13.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
14.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
15.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
16.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
17.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
18.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
18.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
14.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
10.Haruspik: A ile proponujesz?
11.Doktor: Nie pożałuję oszczędności. Oddam ci wszystko, co mam, zostawię sobie tylko trochę pieniędzy niezbędnych do przeżycia.
12.Haruspik: Dokładnie.
13.Doktor: Nie martw się, nie oszukam cię. Zawsze dotrzymuję danego słowa. Będziesz zadowolony.
14.Haruspik: Dobrze. Każde serce może być, czy są jakieś życzenia?
15.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
16.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
17.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
18.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
19.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
20.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
20.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
16.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
14.Haruspik: Nie da rady.
15.Doktor: Pomyśl o swojej korzyści. Mam nadzieję, że nie zapomniałeś o swoim obowiązku?
16.Haruspik: Nie zapomniałem. O co dokładnie ci chodzi?
17.Doktor: Potrzebna mi jest zaraza. A tobie przeciwciała, które produkuje żywa istota. Podejrzewam, że oba te czynniki znajdują się w krwi człowieka, którego choroba nie zdążyła jeszcze pożreć. Nie zdążyła właśnie dlatego, że przeciwciała powstrzymują rozwój mikroba.
18.Haruspik: Liczysz na to, ojnon, że ludzie potrafią walczyć z Piaskową Plagą?
19.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
20.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
21.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
22.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
23.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
24.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
24.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
20.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
16.Haruspik: Potrafię sam spełnić swój obowiązek wobec zmarłego. Żegnaj.
12.Haruspik: Więc jakiego dokładnie serca potrzebujesz?
13.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
14.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
15.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
16.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
17.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
18.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
18.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
14.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
8.Haruspik: Muszę zrobić panaceum. Surowicę. To chyba nie to samo.
9.Doktor: Potrzebna mi jest zaraza. A tobie przeciwciała, które produkuje żywa istota. Podejrzewam, że oba te czynniki znajdują się w krwi człowieka, którego choroba nie zdążyła jeszcze pożreć. Nie zdążyła właśnie dlatego, że przeciwciała powstrzymują rozwój mikroba.
10.Haruspik: Liczysz na to, ojnon, że ludzie potrafią walczyć z Piaskową Plagą?
11.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
12.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
13.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
14.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
15.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
16.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
16.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
12.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
6.Haruspik: „Nam”? Czyli tobie i komu?
7.Doktor: Doktorowi Rubinowi. Wiesz przecież, że pracujemy nad szczepionką, która zapewni ochronę przed Piaskową Plagą. Dlatego potrzebny mi jest mikrob.
8.Haruspik: Dlaczego nie weźmiecie krwi z jakiegoś zarażonego?
9.Doktor: Poza swoim środowiskiem mikrob natychmiast ginie albo słabnie. Potrzebna nam jest bakteria w aktywnym stadium rozwoju. Doświadczenia doktora Rubina z... No, nieważne..., pokazały, że serce jest właśnie tym środowiskiem, gdzie bakteria rozmnaża się nad wyraz szybko. Tam więc dłużej pozostanie aktywna.
10.Haruspik: Co z tego wynika?
11.Doktor: Potrzebna mi jest zaraza. A tobie przeciwciała, które produkuje żywa istota. Podejrzewam, że oba te czynniki znajdują się w krwi człowieka, którego choroba nie zdążyła jeszcze pożreć. Nie zdążyła właśnie dlatego, że przeciwciała powstrzymują rozwój mikroba.
12.Haruspik: Liczysz na to, ojnon, że ludzie potrafią walczyć z Piaskową Plagą?
13.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
14.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
15.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
16.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
17.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
18.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
18.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
14.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
6.Haruspik: Dlaczego właśnie serce?
7.Doktor: Poza swoim środowiskiem mikrob natychmiast ginie albo słabnie. Potrzebna nam jest bakteria w aktywnym stadium rozwoju. Doświadczenia doktora Rubina z... No, nieważne..., pokazały, że serce jest właśnie tym środowiskiem, gdzie bakteria rozmnaża się nad wyraz szybko. Tam więc dłużej pozostanie aktywna.
8.Haruspik: Co z tego wynika?
9.Doktor: Potrzebna mi jest zaraza. A tobie przeciwciała, które produkuje żywa istota. Podejrzewam, że oba te czynniki znajdują się w krwi człowieka, którego choroba nie zdążyła jeszcze pożreć. Nie zdążyła właśnie dlatego, że przeciwciała powstrzymują rozwój mikroba.
10.Haruspik: Liczysz na to, ojnon, że ludzie potrafią walczyć z Piaskową Plagą?
11.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
12.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
13.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
14.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
15.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
16.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
16.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
12.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
2.Haruspik: Komu jestem aż tak potrzebny?
3.Doktor: Wszystkie tego typu inicjatywy pochodzą od komendanta. Spróbuję wykorzystać swój wpływ na Aleksandra i powstrzymać go od dalszych prześladowań, ale nie mogę nic obiecać.
4.Haruspik: Nieważne. Obejdę się bez obietnic.
4.Haruspik: Dziękuję. Na pewno nie zawadzi.
5.Doktor: Szukałem cię.
6.Haruspik: Po co?
6.Haruspik: Domyślam się, po co...
7.Doktor: Potrzebna nam tkanka chorego pełna zarazy. Najlepiej, jeśli to będzie serce. Żywe. Od momentu jego wyciągnięcia z ciała nie może minąć więcej jak pół godziny. Stadium infekcji powinno być wczesne, zanim stanie się krytyczne.
8.Haruspik: Żartowniś z ciebie, ojnon. Myślisz, że otwieram ludzi dla swojej przyjemności?
9.Doktor: Wprost przeciwnie. Ale potrzebne jest mi serce, abym mógł zrobić szczepionkę. Myślę, że to leży w naszym wspólnym interesie?
10.Haruspik: Jeśli zapłacisz za serce, zrobię to.
11.Doktor: Ile chcesz?
12.Haruspik: Piętnaście tysięcy.
13.Doktor: Nie mam tylu pieniędzy. Mówiąc szczerze, nie myślałem, że będziesz handlował takim mięsem...
14.Haruspik: Żegnaj więc.
14.Haruspik: Ile możesz zapłacić?
15.Doktor: Nie pożałuję oszczędności. Oddam ci wszystko, co mam, zostawię sobie tylko trochę pieniędzy niezbędnych do przeżycia.
16.Haruspik: Dokładnie.
17.Doktor: Nie martw się, nie oszukam cię. Zawsze dotrzymuję danego słowa. Będziesz zadowolony.
18.Haruspik: Dobrze. Każde serce może być, czy są jakieś życzenia?
19.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
20.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
21.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
22.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
23.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
24.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
24.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
20.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
18.Haruspik: Nie da rady.
19.Doktor: Pomyśl o swojej korzyści. Mam nadzieję, że nie zapomniałeś o swoim obowiązku?
20.Haruspik: Nie zapomniałem. O co dokładnie ci chodzi?
21.Doktor: Potrzebna mi jest zaraza. A tobie przeciwciała, które produkuje żywa istota. Podejrzewam, że oba te czynniki znajdują się w krwi człowieka, którego choroba nie zdążyła jeszcze pożreć. Nie zdążyła właśnie dlatego, że przeciwciała powstrzymują rozwój mikroba.
22.Haruspik: Liczysz na to, ojnon, że ludzie potrafią walczyć z Piaskową Plagą?
23.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
24.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
25.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
26.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
27.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
28.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
28.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
24.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
20.Haruspik: Potrafię sam spełnić swój obowiązek wobec zmarłego. Żegnaj.
16.Haruspik: Więc jakiego dokładnie serca potrzebujesz?
17.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
18.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
19.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
20.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
21.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
22.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
22.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
18.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
12.Haruspik: Dziesięć tysięcy będzie w sam raz.
13.Doktor: Zgoda.
14.Haruspik: Więc jakiego dokładnie serca potrzebujesz?
15.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
16.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
17.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
18.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
19.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
20.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
20.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
16.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
12.Haruspik: A ile proponujesz?
13.Doktor: Nie pożałuję oszczędności. Oddam ci wszystko, co mam, zostawię sobie tylko trochę pieniędzy niezbędnych do przeżycia.
14.Haruspik: Dokładnie.
15.Doktor: Nie martw się, nie oszukam cię. Zawsze dotrzymuję danego słowa. Będziesz zadowolony.
16.Haruspik: Dobrze. Każde serce może być, czy są jakieś życzenia?
17.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
18.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
19.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
20.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
21.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
22.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
22.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
18.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
16.Haruspik: Nie da rady.
17.Doktor: Pomyśl o swojej korzyści. Mam nadzieję, że nie zapomniałeś o swoim obowiązku?
18.Haruspik: Nie zapomniałem. O co dokładnie ci chodzi?
19.Doktor: Potrzebna mi jest zaraza. A tobie przeciwciała, które produkuje żywa istota. Podejrzewam, że oba te czynniki znajdują się w krwi człowieka, którego choroba nie zdążyła jeszcze pożreć. Nie zdążyła właśnie dlatego, że przeciwciała powstrzymują rozwój mikroba.
20.Haruspik: Liczysz na to, ojnon, że ludzie potrafią walczyć z Piaskową Plagą?
21.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
22.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
23.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
24.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
25.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
26.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
26.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
22.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
18.Haruspik: Potrafię sam spełnić swój obowiązek wobec zmarłego. Żegnaj.
14.Haruspik: Więc jakiego dokładnie serca potrzebujesz?
15.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
16.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
17.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
18.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
19.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
20.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
20.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
16.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
10.Haruspik: Muszę zrobić panaceum. Surowicę. To chyba nie to samo.
11.Doktor: Potrzebna mi jest zaraza. A tobie przeciwciała, które produkuje żywa istota. Podejrzewam, że oba te czynniki znajdują się w krwi człowieka, którego choroba nie zdążyła jeszcze pożreć. Nie zdążyła właśnie dlatego, że przeciwciała powstrzymują rozwój mikroba.
12.Haruspik: Liczysz na to, ojnon, że ludzie potrafią walczyć z Piaskową Plagą?
13.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
14.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
15.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
16.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
17.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
18.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
18.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
14.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
8.Haruspik: „Nam”? Czyli tobie i komu?
9.Doktor: Doktorowi Rubinowi. Wiesz przecież, że pracujemy nad szczepionką, która zapewni ochronę przed Piaskową Plagą. Dlatego potrzebny mi jest mikrob.
10.Haruspik: Dlaczego nie weźmiecie krwi z jakiegoś zarażonego?
11.Doktor: Poza swoim środowiskiem mikrob natychmiast ginie albo słabnie. Potrzebna nam jest bakteria w aktywnym stadium rozwoju. Doświadczenia doktora Rubina z... No, nieważne..., pokazały, że serce jest właśnie tym środowiskiem, gdzie bakteria rozmnaża się nad wyraz szybko. Tam więc dłużej pozostanie aktywna.
12.Haruspik: Co z tego wynika?
13.Doktor: Potrzebna mi jest zaraza. A tobie przeciwciała, które produkuje żywa istota. Podejrzewam, że oba te czynniki znajdują się w krwi człowieka, którego choroba nie zdążyła jeszcze pożreć. Nie zdążyła właśnie dlatego, że przeciwciała powstrzymują rozwój mikroba.
14.Haruspik: Liczysz na to, ojnon, że ludzie potrafią walczyć z Piaskową Plagą?
15.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
16.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
17.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
18.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
19.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
20.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
20.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
16.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
8.Haruspik: Dlaczego właśnie serce?
9.Doktor: Poza swoim środowiskiem mikrob natychmiast ginie albo słabnie. Potrzebna nam jest bakteria w aktywnym stadium rozwoju. Doświadczenia doktora Rubina z... No, nieważne..., pokazały, że serce jest właśnie tym środowiskiem, gdzie bakteria rozmnaża się nad wyraz szybko. Tam więc dłużej pozostanie aktywna.
10.Haruspik: Co z tego wynika?
11.Doktor: Potrzebna mi jest zaraza. A tobie przeciwciała, które produkuje żywa istota. Podejrzewam, że oba te czynniki znajdują się w krwi człowieka, którego choroba nie zdążyła jeszcze pożreć. Nie zdążyła właśnie dlatego, że przeciwciała powstrzymują rozwój mikroba.
12.Haruspik: Liczysz na to, ojnon, że ludzie potrafią walczyć z Piaskową Plagą?
13.Doktor: Krążą pogłoski, że rdzenni ludzie Stepów praktycznie nie umierają. Rzeźnicy, tancerki... Ci wasi poganiacze, czy jak ich tam nazywacie. Ale to nie znaczy, że nie chorują. Bardziej prawdopodobne, że z jakiegoś powodu w ich organizmach choroba nie rozmnaża się. Ich krew na pewno coś produkuje.
14.Haruspik: Zrozumiałem, co masz na myśli. Rzeźnicy, narzeczone, odongi... Ciekawe dlaczego?
15.Doktor: Tak, jest tu pewna prawidłowość. Szkoda, że wszyscy oni są teraz zamknięci w Pasiece. A co, jeśli wszyscy oni są teraz żywi i zdrowi? Trzeba by to sprawdzić... Ale to już wezmę na siebie.
16.Haruspik: Teraz nigdzie nie znajdziesz rzeźników. Wszyscy, którzy zdołali wydostać się z Pasieki, zbiegli.
17.Doktor: Nie. Słyszałem, że nie wszyscy uciekli. Pewna jadowita osoba skrzętnie ich ukrywa. Nazywa się Ospina. Stepowe tancerki bardzo często można spotkać w knajpie. Ale knajpa to domena Andrzeja Stamatina, on nie pozwoli ci nikogo otworzyć... Ale może ktoś wyjdzie na zewnątrz?
18.Haruspik: Dobrze. Znajdę kogoś.
18.Haruspik: Znajdź sobie kogoś innego, ojnon. Nic dla ciebie nie zrobię.
14.Haruspik: Nie. Nie otworzę dziecka Bodhi dla twoich eksperymentów.
1.Doktor: Nie powinienem był nie doceniać medycznej wiedzy ludzi Stepów.
2.Haruspik: Dobrze, pomogę ci. Czy to rzeczywiście pomoże nam obu?
3.Doktor: Tak. Jestem pewien, że tkanki ludzi Stepów zawierają przeciwciała. Albo mają naturalną odporność, w co wątpię.
4.Haruspik: Dobrze. Jeszcze raz zapytam, czego dokładnie potrzebujesz?
5.Doktor: O ile zrozumiałem, wszyscy mieszkańcy miasta mają krew ludzi Stepów. Ale istnieje zupełnie nietknięta etnicznie warstwa. To wasz sławny Zakon. A z nich widziałem jak dotąd tylko rzeźników i tancerki. Spróbuj kogoś z nich.
6.Haruspik: Dobrze. Czekaj na mnie.
2.Haruspik: Oni nie znają medycyny.
3.Doktor: A ziołowe wyciągi?
4.Haruspik: Wszystko na świecie jest podobne. Oni ledwo potrafią używać tej wiedzy.
2.Haruspik: Znalazłem jedną tancerkę. Nazywa się Vera. Znasz ją?
3.Doktor: To córeczka lichwiarza, prawda?
4.Haruspik: Nie wiem.
5.Doktor: Tak, tam jest jedna dziewczyna. Wygląda, jakby pochodziła ze Stepów, ale tak naprawdę niedawno tu przybyła. Anna Angel zna jej historię. Nie warto jej zabijać, to nie będzie miało sensu... A poza tym mam też w tym interes.
6.Haruspik: To świetna okazja.
7.Doktor: Nie dotykaj Very, Burach! Zniszczysz moje plany. Krój, kogo chcesz, ale nie ją.
8.Haruspik: A jeśli to będzie jedyna możliwość?
9.Doktor: … Wtedy tak. Szczepionka jest ważniejsza od jednego życia. Ale zanim to zrobisz, sprawdź wszystkie inne możliwości.
10.Haruspik: Zgoda.
8.Haruspik: Dobrze, już dobrze...
4.Haruspik: Możliwe. Będzie wieczorem na kogoś czekać. W Wąskim Podwórku.
5.Doktor: Czy ona wszystkim o tym mówi?
6.Haruspik: Trudno nazwać ją małomówną.
7.Doktor: Nie dotykaj Very, Burach! Zniszczysz moje plany. Krój, kogo chcesz, ale nie ją.
8.Haruspik: A jeśli to będzie jedyna możliwość?
9.Doktor: … Wtedy tak. Szczepionka jest ważniejsza od jednego życia. Ale zanim to zrobisz, sprawdź wszystkie inne możliwości.
10.Haruspik: Zgoda.
8.Haruspik: Dobrze, już dobrze...
2.Haruspik: Przyniosłem serce tancerki Very, Doktorze. Nie miałem wyboru.
3.Doktor: To był wielki błąd, mistrzu Burach. Następstwa twojego czynu mogą być o wiele gorsze, niż się spodziewałem. Jej ojciec, garbaty lichwiarz, oszalał z nienawiści. Chce się mścić.
4.Haruspik: Straciłeś niezły zysk?
5.Doktor: Nie. Nie o tym mówię. To miasteczko straciło lichwiarza, ale w zamian zyskało tak niszczycielską bandę, w porównaniu z którą Gryf i Balwierz to szmatławe króliki. Gdzie on znalazł tylu maniaków? Pewnie jego dłużnicy...
6.Haruspik: Nie rozumiem.
7.Doktor: Chcą spalić miasto. Teraz będzie tu grasować banda podpalaczy. I mam co do tego złe przeczucia...
8.Haruspik: Dobrze, chcesz to serce? Czas ucieka.
9.Doktor: Tak, oczywiście. Mam tylko nadzieję, że to wszystko nie było na próżno.
10.Haruspik: Też mam taką nadzieję.
4.Haruspik: W jaki sposób?
5.Doktor: Chcą spalić miasto. Teraz będzie tu grasować banda podpalaczy. I mam co do tego złe przeczucia...
6.Haruspik: Dobrze, chcesz to serce? Czas ucieka.
7.Doktor: Tak, oczywiście. Mam tylko nadzieję, że to wszystko nie było na próżno.
8.Haruspik: Też mam taką nadzieję.
2.Haruspik: Przyprowadziłem ci córkę Bodhi. Ziołową narzeczoną. Również tancerkę.
3.Doktor: Dobrze. Jesteś pewien, że była chora?
4.Haruspik: Nie, nie jestem.
5.Doktor: Dobrze. Pokój jej ciału.
6.Haruspik: Step ją przyjmie. Nie przejmuj się.
2.Haruspik: Mam to, co chciałeś. To rzeźnik.
3.Doktor: Dobrze. Jesteś pewien, że był chory?
4.Haruspik: Nie, nie jestem. Ale nie miałem większego wyboru.
5.Doktor: Tak, wiem. Przeklęta Ospina wyprowadziła wszystkich w Step. W życiu nie widziałem bardziej odrażającej istoty! Jeśli dotrą do cywilizacji, wszystkie kwarantanny okażą się daremne.
6.Haruspik: Oni nie są zakaźni, ojnon.
7.Doktor: Doprawdy? Skąd ta pewność? Jeśli bakteria w nich żyje, ale nie rozwija się, to są jak najbardziej zakaźni. To wędrowni nosiciele.
8.Haruspik: W każdym razie nie pójdą do cywilizacji. Dalej będą koczownikami.
6.Haruspik: Nie wyrażaj się tak o Ospinie!
7.Doktor: Wybacz, nie myślałem, że masz z nią coś wspólnego.
8.Haruspik: I nie martw się o jej rzeźników. Nie są zakaźni.
9.Doktor: Doprawdy? Skąd ta pewność? Jeśli bakteria w nich żyje, ale nie rozwija się, to są jak najbardziej zakaźni. To wędrowni nosiciele.
10.Haruspik: W każdym razie nie pójdą do cywilizacji. Dalej będą koczownikami.
2.Haruspik: Co zobaczyłeś?
3.Doktor: Tak, dokładnie tego potrzebowałem. Bakteria wciąż tam jest. Żywa.
4.Haruspik: A przeciwciała, bez których nie można zrobić surowicy?
5.Doktor: Jeszcze nie wiem. Za kilka godzin przyślę ci list z rezultatami analizy. Do tego czasu nie spiesz się z wycinaniem serc dla swojego panaceum. Wciąż nie możemy być pewni...
6.Haruspik: Co? Co masz na myśli?
7.Doktor: Wybacz! Nie chciałem cię obrazić... Wyrwało mi się.
8.Haruspik: Nieważne.
9.Doktor: Jestem ci diabelnie wdzięczny, Burach! Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie to serce to skarb. Czekaj na wiadomość. Wszystko wskazuje na to, że będzie dobra. Pół na pół.
10.Haruspik: Dobrze, poczekam.
6.Haruspik: … Długo nie będę czekał.
7.Doktor: Jestem ci diabelnie wdzięczny, Burach! Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie to serce to skarb. Czekaj na wiadomość. Wszystko wskazuje na to, że będzie dobra. Pół na pół.
8.Haruspik: Dobrze, poczekam.
2.Haruspik: Obrobiłem pewne organy nowymi wyciągami. Spójrz, co wyszło.
3.Doktor: Rezultat jest zgodny z oczekiwaniami. Wyszło coś podobnego do antybiotyku. Jeśli się zarazisz, możesz spróbować tego użyć... Niewykluczone, że pomoże. Nie zniszczy zarazy, ale zatrzyma rozwój... Tymczasowo. Chcesz wiedzieć, czy to panaceum?
4.Haruspik: Domyślam się, że nie.
5.Doktor: Przypuszczam, że do otrzymania panaceum będzie potrzebny specjalny materiał. Unikalne środowisko, w którym rozmnaża się zaraza i wyrabiają się przydatne dla nas przeciwciała... Nie, zwykłe organy tu nie pomogą.
6.Haruspik: Skąd wziąć taki materiał?
7.Doktor: Pracuję nad tym. Obiecuję, że jak tylko do czegoś dojdę, natychmiast cię powiadomię. Ale te zawiesiny też mogą być bardzo pożyteczne. Przynajmniej pozwolą dożyć lepszych dni, jeśli się zarazimy... Wydaje mi się, że ta godzina jest już blisko.
8.Haruspik: Ugryzłbyś się w język, ojnon.
8.Haruspik: Będę czekał na wiadomości.
6.Haruspik: Trudno. Jeszcze za wcześnie, żeby rozpaczać.
4.Haruspik: Rozumiem. Dobrze, szukajmy dalej.
5.Doktor: Pracuję nad tym. Obiecuję, że jak tylko do czegoś dojdę, natychmiast cię powiadomię. Ale te zawiesiny też mogą być bardzo pożyteczne. Przynajmniej pozwolą dożyć lepszych dni, jeśli się zarazimy... Wydaje mi się, że ta godzina jest już blisko.
6.Haruspik: Ugryzłbyś się w język, ojnon.
6.Haruspik: Będę czekał na wiadomości.
1.Doktor: A więc to ciebie uważano za mordercę Szymona Kaina, piętnastu ludzi których imion nie pamiętam, oraz Izydora Buracha, twojego ojca?
2.Haruspik: Piętnastu?
3.Doktor: Tak. Im więcej czasu mijało, tym więcej ofiar pojawiało się na rachunku tajemniczego odmieńca. Odmieńca, którego opis, nie wiedzieć czemu, doskonale pasuje do ciebie.
4.Haruspik: Teraz wszystko się zgadza.
4.Haruspik: Wiem, dlaczego...
5.Doktor: Cały dzień polowałem na ciebie i prawie cię złapałem. Ale nagle okazało się, że nie jesteś winien ani śmierci Szymona, ani Izydora.
6.Haruspik: Skąd takie wnioski?
7.Doktor: Szymona zabiła zakaźna choroba. To zostało udowodnione. Prawdopodobnie nowy rodzaj szkarlatyny, albo odmiana płucnej dżumy. Może cholera. Zostałeś uniewinniony, ale to nie ułatwi nam życia.
8.Haruspik: Mi ułatwi. I to bardzo.
8.Haruspik: Mam nadzieję, że ludzie szybko przyzwyczają się, że potwór nie ma mojej twarzy.
9.Doktor: Ten potwór wcale nie ma twarzy. Ale boję się, że ludzie nigdy się do tego nie przyzwyczają.
10.Haruspik: Szkoda.
2.Haruspik: Wygląda na to, że wciąż mnie za niego uważają.
3.Doktor: Już nie wszyscy. Postarałem się, aby przywrócić ci twoje dobre imię.
4.Haruspik: To dopiero niespodzianka...
5.Doktor: Cały dzień polowałem na ciebie i prawie cię złapałem. Ale nagle okazało się, że nie jesteś winien ani śmierci Szymona, ani Izydora.
6.Haruspik: Skąd takie wnioski?
7.Doktor: Szymona zabiła zakaźna choroba. To zostało udowodnione. Prawdopodobnie nowy rodzaj szkarlatyny, albo odmiana płucnej dżumy. Może cholera. Zostałeś uniewinniony, ale to nie ułatwi nam życia.
8.Haruspik: Mi ułatwi. I to bardzo.
8.Haruspik: Mam nadzieję, że ludzie szybko przyzwyczają się, że potwór nie ma mojej twarzy.
9.Doktor: Ten potwór wcale nie ma twarzy. Ale boję się, że ludzie nigdy się do tego nie przyzwyczają.
10.Haruspik: Szkoda.
1.Doktor: Otrzymaliście już spadek swojego ojca?
2.Haruspik: Po co ci on?
3.Doktor: Ponieważ w nim mogą znajdować się ważne informacje. Oczywiście dość sceptycznie odnoszę się do tej... prymitywnej medycyny... Ale w naszej sytuacji wszystko może się przydać. Czy to możliwe, że w spadku znajdują się notatki waszego ojca?
4.Haruspik: Możliwe.
4.Haruspik: Nie wiem.
5.Doktor: Studiuję teraz materiały dotyczące Pierwszego Wybuchu. Jeśli przynajmniej jedna dziesiąta tych dokumentów jest prawdziwa, grozi nam katastrofa. Jednakże Izydor Burach zdołał zwyciężyć tego potwora. Jeśli w waszym spadku są jakieś materiały, to może nas uratować.
6.Haruspik: Czym jest Pierwszy Wybuch?
7.Doktor: Stanisław Rubin, jeden z uczniów waszego ojca, opowiedział mi, że kilka lat temu miał tu miejsce wybuch zagadkowej choroby, bardzo podobnej do tej, która zabiła Szymona Kaina.
8.Haruspik: Kontynuuj.
9.Doktor: Wtedy choroba zaczęła rozwijać się w jednej z najbiedniejszych dzielnic miasta. Cudem udało się ją odizolować. Wszystko trwało dwa albo trzy dni, ale jej wspomnienie wywołuje w mieszkańcach takie przerażenie, że... Spadek Izydora może okazać się bardzo cenny.
10.Haruspik: Rozumiem.
11.Doktor: Vlad Olgimski, który, o ile wiem, jest wam niezmiernie życzliwy, jest jednym z trzech najbardziej wpływowych ludzi w mieście. Jestem pewien, że jeżeli on zechce, natychmiast otrzymacie swój spadek. W tym mieście prawo to wola trzech władców. Zapytajcie go.
12.Haruspik: Zaraz do niego pójdę.
12.Haruspik: Nie podoba mi się, jak unika patrzenia w oczy.
13.Doktor: Kiedy otrzymacie spadek, wróćcie do mnie. Jestem pewien, że będziemy mieli o czym porozmawiać. Wydaje mi się, że znajdziecie w nim wiele tajemnic. Podejrzewam, że moja wiedza pozwoli rzucić na nie trochę światła. Przyjdziecie?
14.Haruspik: Przyjdę.
14.Haruspik: Jeśli się nie rozmyślę.
10.Haruspik: Rozumiem.
11.Doktor: Aleksander Saburov, który powinien był wydać wam spadek, jest okrutnym i opętanym fanatykiem. A w was, jak rozumiem, widzi wroga. To źle. Ale udało mi się go przekonać, żeby jak na razie ograniczył swój zapał.
12.Haruspik: Coraz bardziej cię lubię, ojnon.
12.Haruspik: To najlepsza wiadomość, jaką dzisiaj usłyszałem...
13.Doktor: Jedyny dowód, jaki posiada Aleksander to sen jego małżonki. Wszyscy tu wierzą, że ona posiada dar jasnowidzenia. Wczoraj przepowiedziała mi, że umrę przed zachodem słońca, jednakże... Nieważne. Spieszcie się z tym spadkiem! Nie obawiajcie się Saburova.
14.Haruspik: Idę.
15.Doktor: Kiedy otrzymacie spadek, wróćcie do mnie. Jestem pewien, że będziemy mieli o czym porozmawiać. Wydaje mi się, że znajdziecie w nim wiele tajemnic. Podejrzewam, że moja wiedza pozwoli rzucić na nie trochę światła. Przyjdziecie?
16.Haruspik: Przyjdę.
16.Haruspik: Jeśli się nie rozmyślę.
14.Haruspik: Nie należy lekceważyć zdolności Katarzyny. Ale mimo wszystko, dziękuję.
15.Doktor: Chcecie powiedzieć, że jestem już martwy?
16.Haruspik: Nie. Ale na twoim miejscu byłbym bardzo ostrożny.
17.Doktor: Kiedy otrzymacie spadek, wróćcie do mnie. Jestem pewien, że będziemy mieli o czym porozmawiać. Wydaje mi się, że znajdziecie w nim wiele tajemnic. Podejrzewam, że moja wiedza pozwoli rzucić na nie trochę światła. Przyjdziecie?
18.Haruspik: Przyjdę.
18.Haruspik: Jeśli się nie rozmyślę.
2.Haruspik: Jeszcze nie.
1.Doktor: No i jak? Były jakieś notatki w spadku?
2.Haruspik: Były.
2.Haruspik: Nic ciekawego.
3.Doktor: Mogę spojrzeć?
4.Haruspik: Możesz.
5.Doktor: .......
6.Haruspik: No i?
7.Doktor: Ciekawe. Czyli Izydor Burach robił takie naturalne reagenty? Destylował, albo w jakiś inny sposób wydobywał z nich chemiczne substancje? Może nawet oczyszczał nimi krew do surowicy... Diabli wiedzą...
8.Haruspik: Masz jakiś plan, co dalej?
8.Haruspik: Wielu ludzi oddałoby życie za tajemnice tych mikstur, ojnon.
9.Doktor: Liczyłem na więcej... Trudno. Spróbujcie jakoś połapać się w tych papierach. Może uda nam się uczynić z tych recept jakiś pożytek. Razem zdziałamy więcej niż osobno. Aha, słyszałem, że pomagają wam Olgimscy?
10.Haruspik: Tak, zgadza się.
11.Doktor: Starszy ma teraz własne problemy, ale Młody wydał mi się rozumnym i rzeczowym człowiekiem. Spytajcie go, może w mieście jest jakiś sprzęt, przy pomocy którego można by przygotować te... mieszanki. Może wie coś o jakimś destylatorze.
12.Haruspik: Tak, dobry pomysł.
13.Doktor: Jeśli nauczycie się syntetyzować te reagenty, albo chociaż otrzymacie próbkę, przynieście mi ją. Spróbuję sprawdzić, do czego to się nadaje i czy można tego użyć.
14.Haruspik: Dobrze.
14.Haruspik: Poradzę sobie bez pomocy.
12.Haruspik: Już u niego byłem. Wiedział.
10.Haruspik: Nie. Nie ufam im.
11.Doktor: Jeśli nauczycie się syntetyzować te reagenty, albo chociaż otrzymacie próbkę, przynieście mi ją. Spróbuję sprawdzić, do czego to się nadaje i czy można tego użyć.
12.Haruspik: Dobrze.
12.Haruspik: Poradzę sobie bez pomocy.
4.Haruspik: Sam mogę wam powiedzieć, co tam jest. To receptury twirynowych wywarów. Mało prawdopodobne, żeby ojciec podawał je chorym. Używał ich raczej jako środka do wyrobu leków.
5.Doktor: .......
6.Haruspik: No i?
7.Doktor: Ciekawe. Czyli Izydor Burach robił takie naturalne reagenty? Destylował, albo w jakiś inny sposób wydobywał z nich chemiczne substancje? Może nawet oczyszczał nimi krew do surowicy... Diabli wiedzą...
8.Haruspik: Masz jakiś plan, co dalej?
8.Haruspik: Wielu ludzi oddałoby życie za tajemnice tych mikstur, ojnon.
9.Doktor: Liczyłem na więcej... Trudno. Spróbujcie jakoś połapać się w tych papierach. Może uda nam się uczynić z tych recept jakiś pożytek. Razem zdziałamy więcej niż osobno. Aha, słyszałem, że pomagają wam Olgimscy?
10.Haruspik: Tak, zgadza się.
11.Doktor: Starszy ma teraz własne problemy, ale Młody wydał mi się rozumnym i rzeczowym człowiekiem. Spytajcie go, może w mieście jest jakiś sprzęt, przy pomocy którego można by przygotować te... mieszanki. Może wie coś o jakimś destylatorze.
12.Haruspik: Tak, dobry pomysł.
13.Doktor: Jeśli nauczycie się syntetyzować te reagenty, albo chociaż otrzymacie próbkę, przynieście mi ją. Spróbuję sprawdzić, do czego to się nadaje i czy można tego użyć.
14.Haruspik: Dobrze.
14.Haruspik: Poradzę sobie bez pomocy.
12.Haruspik: Już u niego byłem. Wiedział.
10.Haruspik: Nie. Nie ufam im.
11.Doktor: Jeśli nauczycie się syntetyzować te reagenty, albo chociaż otrzymacie próbkę, przynieście mi ją. Spróbuję sprawdzić, do czego to się nadaje i czy można tego użyć.
12.Haruspik: Dobrze.
12.Haruspik: Poradzę sobie bez pomocy.
4.Haruspik: Nie.
5.Doktor: Nie ma sensu robienie z tego tajemnicy. Zostałem zaopatrzony w dokumenty opisujące, co wasz ojciec robił podczas Pierwszego Wybuchu. Tak czy inaczej dowiem się, co kryje się w tych receptach.
6.Haruspik: Sam nie wiem...
7.Doktor: Tylko najważniejsze rzeczy, szczegóły są mi niepotrzebne. I nawet nie są interesujące. Nie wierzę w ludową medycynę. A moja fachowa pomoc mogłaby okazać się dla was pożyteczna. Dość dobrze znam prawa biochemicznych reakcji.
8.Haruspik: Nie mogę.
9.Doktor: Liczyłem na więcej... Trudno. Spróbujcie jakoś połapać się w tych papierach. Może uda nam się uczynić z tych recept jakiś pożytek. Razem zdziałamy więcej niż osobno. Aha, słyszałem, że pomagają wam Olgimscy?
10.Haruspik: Tak, zgadza się.
11.Doktor: Starszy ma teraz własne problemy, ale Młody wydał mi się rozumnym i rzeczowym człowiekiem. Spytajcie go, może w mieście jest jakiś sprzęt, przy pomocy którego można by przygotować te... mieszanki. Może wie coś o jakimś destylatorze.
12.Haruspik: Tak, dobry pomysł.
13.Doktor: Jeśli nauczycie się syntetyzować te reagenty, albo chociaż otrzymacie próbkę, przynieście mi ją. Spróbuję sprawdzić, do czego to się nadaje i czy można tego użyć.
14.Haruspik: Dobrze.
14.Haruspik: Poradzę sobie bez pomocy.
12.Haruspik: Już u niego byłem. Wiedział.
10.Haruspik: Nie. Nie ufam im.
11.Doktor: Jeśli nauczycie się syntetyzować te reagenty, albo chociaż otrzymacie próbkę, przynieście mi ją. Spróbuję sprawdzić, do czego to się nadaje i czy można tego użyć.
12.Haruspik: Dobrze.
12.Haruspik: Poradzę sobie bez pomocy.
8.Haruspik: Dobrze. Patrz.
9.Doktor: .......
10.Haruspik: No i?
11.Doktor: Ciekawe. Czyli Izydor Burach robił takie naturalne reagenty? Destylował, albo w jakiś inny sposób wydobywał z nich chemiczne substancje? Może nawet oczyszczał nimi krew do surowicy... Diabli wiedzą...
12.Haruspik: Masz jakiś plan, co dalej?
12.Haruspik: Wielu ludzi oddałoby życie za tajemnice tych mikstur, ojnon.
13.Doktor: Liczyłem na więcej... Trudno. Spróbujcie jakoś połapać się w tych papierach. Może uda nam się uczynić z tych recept jakiś pożytek. Razem zdziałamy więcej niż osobno. Aha, słyszałem, że pomagają wam Olgimscy?
14.Haruspik: Tak, zgadza się.
15.Doktor: Starszy ma teraz własne problemy, ale Młody wydał mi się rozumnym i rzeczowym człowiekiem. Spytajcie go, może w mieście jest jakiś sprzęt, przy pomocy którego można by przygotować te... mieszanki. Może wie coś o jakimś destylatorze.
16.Haruspik: Tak, dobry pomysł.
17.Doktor: Jeśli nauczycie się syntetyzować te reagenty, albo chociaż otrzymacie próbkę, przynieście mi ją. Spróbuję sprawdzić, do czego to się nadaje i czy można tego użyć.
18.Haruspik: Dobrze.
18.Haruspik: Poradzę sobie bez pomocy.
16.Haruspik: Już u niego byłem. Wiedział.
14.Haruspik: Nie. Nie ufam im.
15.Doktor: Jeśli nauczycie się syntetyzować te reagenty, albo chociaż otrzymacie próbkę, przynieście mi ją. Spróbuję sprawdzić, do czego to się nadaje i czy można tego użyć.
16.Haruspik: Dobrze.
16.Haruspik: Poradzę sobie bez pomocy.
1.Doktor: Tak... Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji...
2.Haruspik: Udało mi się wyprodukować próbkę z jednej z receptur. Spójrz. Co można z tym zrobić?
2.Haruspik: Więc?
3.Doktor: Tak jak myślałem, naturalny reagent. Jutro spróbuję wydobyć kulturę mikroba z martwej tkanki. W międzyczasie potraktuję tkankę tym roztworem. Niewykluczone, że może da się tego używać do oczyszczania krwi. Jeśli się uda, będziemy mogli uzdrowić nawet śmiertelnie chorych.
4.Haruspik: Po co?
5.Doktor: Po co oczyszczać krew? Dajcie spokój... W ten sposób będzie można wytworzyć prymitywną surowicę. Zdobywamy kulturę, wstrzykujemy ją bykom albo koniom, a następnie bierzemy ich krew wraz z przeciwciałami. Obrabiamy, oczyszczamy i możemy podać ją ludziom. Może uda się zrobić surowicę metodą prób i błędów.
6.Haruspik: Dziękuję. Wiem już, jak się robi surowicę. Ale po co wylewać roztwory na tkankę?
7.Doktor: Chcę zobaczyć, jak na nią zareaguje mikrob.
8.Haruspik: Rozumiem.
8.Haruspik: I co wtedy?
9.Doktor: Jeśli miałbym destylator do warzenia ziół i coś do oczyszczania tkanek, można by zacząć testować różne reagenty... Wcześniej czy później uzyskałbym jakiś lek.
10.Haruspik: To akurat nie jest problem. Wszystko to mam.
11.Doktor: Tak? Więc natychmiast przystąpcie do eksperymentów, Burach. Studiujcie receptury, róbcie wywary, używajcie ich na organach. Powinniście otrzymać... coś w rodzaju antybiotyku. Rezultaty przynoście do mnie, razem będziemy studiować efekty. Przyjdźcie, gdy tylko coś osiągniecie. A ja zacznę od martwej tkanki.
12.Haruspik: Czyli te antybiotyki to prototypy jakiegoś panaceum? Dobrze. Jeśli osiągnę dobre wyniki, przyniosę je wam do wypróbowania.
12.Haruspik: Działać metodą prób i błędów? Tak się nie da wynaleźć panaceum...
13.Doktor: A co proponujecie? Obce mi są te dzikie nauki... Tylko dzięki otwartości mojego umysłu zgodziłem się traktować je poważnie. Proszę zrobić trochę skutecznych wyciągów, to raz. Proszę użyć ich na różnych organach, to dwa. Proszę zgłębić efekty, to trzy.
14.Haruspik: Myślisz, że wszystkie napary będą dobre? One wszystkie są różne. Bardzo różne.
15.Doktor: Nie wiem! Kto, prócz was, w ogóle może to wiedzieć? Zakładam, że nie wszystkie one będą jednakowo efektywne. Trzeba skoncentrować się na samych najlepszych. A potem zobaczymy...
16.Haruspik: Wciąż nie rozumiem, jak środek zwiększający odporność może pomóc w stworzeniu antybiotyku?
17.Doktor: Wydaje mi się, że to nie zwykłe środki zwiększające odporność. Jeszcze nie studiowałem dokładnie waszych wywarów. W tych warunkach to chyba i tak niemożliwe. Opieram się tylko na faktach z życia waszego ojca. Osiągnął sukcesy, używając tych wywarów... na różne sposoby. Przypuszczam, że w końcu wytworzył surowicę. Proszę iść jego tropem. Ja bym tak postąpił.
18.Haruspik: Ja też tak postąpię. Powodzenia, ojnon. Dziękuję za radę.
16.Haruspik: Czyli te antybiotyki to prototypy jakiegoś panaceum? Dobrze. Jeśli osiągnę dobre wyniki, przyniosę je wam.
10.Haruspik: Kto mógłby mi pomóc znaleźć coś takiego...
11.Doktor: Jestem pewien, że Młody Olgimski wie o wszystkim, co ma jakąś wartość w tym mieście. W końcu to oni budowali swoją fabrykę. Na pewno kupowali jakieś wyposażenie. Proszę z nim porozmawiać.
12.Haruspik: Zobaczymy. Wcześniej czy później na pewno się coś znajdzie.
13.Doktor: Tak? Więc natychmiast przystąpcie do eksperymentów, Burach. Studiujcie receptury, róbcie wywary, używajcie ich na organach. Powinniście otrzymać... coś w rodzaju antybiotyku. Rezultaty przynoście do mnie, razem będziemy studiować efekty. Przyjdźcie, gdy tylko coś osiągniecie. A ja zacznę od martwej tkanki.
14.Haruspik: Czyli te antybiotyki to prototypy jakiegoś panaceum? Dobrze. Jeśli osiągnę dobre wyniki, przyniosę je wam do wypróbowania.
14.Haruspik: Działać metodą prób i błędów? Tak się nie da wynaleźć panaceum...
15.Doktor: A co proponujecie? Obce mi są te dzikie nauki... Tylko dzięki otwartości mojego umysłu zgodziłem się traktować je poważnie. Proszę zrobić trochę skutecznych wyciągów, to raz. Proszę użyć ich na różnych organach, to dwa. Proszę zgłębić efekty, to trzy.
16.Haruspik: Myślisz, że wszystkie napary będą dobre? One wszystkie są różne. Bardzo różne.
17.Doktor: Nie wiem! Kto, prócz was, w ogóle może to wiedzieć? Zakładam, że nie wszystkie one będą jednakowo efektywne. Trzeba skoncentrować się na samych najlepszych. A potem zobaczymy...
18.Haruspik: Wciąż nie rozumiem, jak środek zwiększający odporność może pomóc w stworzeniu antybiotyku?
19.Doktor: Wydaje mi się, że to nie zwykłe środki zwiększające odporność. Jeszcze nie studiowałem dokładnie waszych wywarów. W tych warunkach to chyba i tak niemożliwe. Opieram się tylko na faktach z życia waszego ojca. Osiągnął sukcesy, używając tych wywarów... na różne sposoby. Przypuszczam, że w końcu wytworzył surowicę. Proszę iść jego tropem. Ja bym tak postąpił.
20.Haruspik: Ja też tak postąpię. Powodzenia, ojnon. Dziękuję za radę.
18.Haruspik: Czyli te antybiotyki to prototypy jakiegoś panaceum? Dobrze. Jeśli osiągnę dobre wyniki, przyniosę je wam.
6.Haruspik: Czyli bez tego panaceum nie spełnię swojego obowiązku.
7.Doktor: Jeśli miałbym destylator do warzenia ziół i coś do oczyszczania tkanek, można by zacząć testować różne reagenty... Wcześniej czy później uzyskałbym jakiś lek.
8.Haruspik: To akurat nie jest problem. Wszystko to mam.
9.Doktor: Tak? Więc natychmiast przystąpcie do eksperymentów, Burach. Studiujcie receptury, róbcie wywary, używajcie ich na organach. Powinniście otrzymać... coś w rodzaju antybiotyku. Rezultaty przynoście do mnie, razem będziemy studiować efekty. Przyjdźcie, gdy tylko coś osiągniecie. A ja zacznę od martwej tkanki.
10.Haruspik: Czyli te antybiotyki to prototypy jakiegoś panaceum? Dobrze. Jeśli osiągnę dobre wyniki, przyniosę je wam do wypróbowania.
10.Haruspik: Działać metodą prób i błędów? Tak się nie da wynaleźć panaceum...
11.Doktor: A co proponujecie? Obce mi są te dzikie nauki... Tylko dzięki otwartości mojego umysłu zgodziłem się traktować je poważnie. Proszę zrobić trochę skutecznych wyciągów, to raz. Proszę użyć ich na różnych organach, to dwa. Proszę zgłębić efekty, to trzy.
12.Haruspik: Myślisz, że wszystkie napary będą dobre? One wszystkie są różne. Bardzo różne.
13.Doktor: Nie wiem! Kto, prócz was, w ogóle może to wiedzieć? Zakładam, że nie wszystkie one będą jednakowo efektywne. Trzeba skoncentrować się na samych najlepszych. A potem zobaczymy...
14.Haruspik: Wciąż nie rozumiem, jak środek zwiększający odporność może pomóc w stworzeniu antybiotyku?
15.Doktor: Wydaje mi się, że to nie zwykłe środki zwiększające odporność. Jeszcze nie studiowałem dokładnie waszych wywarów. W tych warunkach to chyba i tak niemożliwe. Opieram się tylko na faktach z życia waszego ojca. Osiągnął sukcesy, używając tych wywarów... na różne sposoby. Przypuszczam, że w końcu wytworzył surowicę. Proszę iść jego tropem. Ja bym tak postąpił.
16.Haruspik: Ja też tak postąpię. Powodzenia, ojnon. Dziękuję za radę.
14.Haruspik: Czyli te antybiotyki to prototypy jakiegoś panaceum? Dobrze. Jeśli osiągnę dobre wyniki, przyniosę je wam.
8.Haruspik: Kto mógłby mi pomóc znaleźć coś takiego...
9.Doktor: Jestem pewien, że Młody Olgimski wie o wszystkim, co ma jakąś wartość w tym mieście. W końcu to oni budowali swoją fabrykę. Na pewno kupowali jakieś wyposażenie. Proszę z nim porozmawiać.
10.Haruspik: Zobaczymy. Wcześniej czy później na pewno się coś znajdzie.
11.Doktor: Tak? Więc natychmiast przystąpcie do eksperymentów, Burach. Studiujcie receptury, róbcie wywary, używajcie ich na organach. Powinniście otrzymać... coś w rodzaju antybiotyku. Rezultaty przynoście do mnie, razem będziemy studiować efekty. Przyjdźcie, gdy tylko coś osiągniecie. A ja zacznę od martwej tkanki.
12.Haruspik: Czyli te antybiotyki to prototypy jakiegoś panaceum? Dobrze. Jeśli osiągnę dobre wyniki, przyniosę je wam do wypróbowania.
12.Haruspik: Działać metodą prób i błędów? Tak się nie da wynaleźć panaceum...
13.Doktor: A co proponujecie? Obce mi są te dzikie nauki... Tylko dzięki otwartości mojego umysłu zgodziłem się traktować je poważnie. Proszę zrobić trochę skutecznych wyciągów, to raz. Proszę użyć ich na różnych organach, to dwa. Proszę zgłębić efekty, to trzy.
14.Haruspik: Myślisz, że wszystkie napary będą dobre? One wszystkie są różne. Bardzo różne.
15.Doktor: Nie wiem! Kto, prócz was, w ogóle może to wiedzieć? Zakładam, że nie wszystkie one będą jednakowo efektywne. Trzeba skoncentrować się na samych najlepszych. A potem zobaczymy...
16.Haruspik: Wciąż nie rozumiem, jak środek zwiększający odporność może pomóc w stworzeniu antybiotyku?
17.Doktor: Wydaje mi się, że to nie zwykłe środki zwiększające odporność. Jeszcze nie studiowałem dokładnie waszych wywarów. W tych warunkach to chyba i tak niemożliwe. Opieram się tylko na faktach z życia waszego ojca. Osiągnął sukcesy, używając tych wywarów... na różne sposoby. Przypuszczam, że w końcu wytworzył surowicę. Proszę iść jego tropem. Ja bym tak postąpił.
18.Haruspik: Ja też tak postąpię. Powodzenia, ojnon. Dziękuję za radę.
16.Haruspik: Czyli te antybiotyki to prototypy jakiegoś panaceum? Dobrze. Jeśli osiągnę dobre wyniki, przyniosę je wam.
4.Haruspik: Więc wkrótce się tym zajmę.
5.Doktor: Jeśli miałbym destylator do warzenia ziół i coś do oczyszczania tkanek, można by zacząć testować różne reagenty... Wcześniej czy później uzyskałbym jakiś lek.
6.Haruspik: To akurat nie jest problem. Wszystko to mam.
7.Doktor: Tak? Więc natychmiast przystąpcie do eksperymentów, Burach. Studiujcie receptury, róbcie wywary, używajcie ich na organach. Powinniście otrzymać... coś w rodzaju antybiotyku. Rezultaty przynoście do mnie, razem będziemy studiować efekty. Przyjdźcie, gdy tylko coś osiągniecie. A ja zacznę od martwej tkanki.
8.Haruspik: Czyli te antybiotyki to prototypy jakiegoś panaceum? Dobrze. Jeśli osiągnę dobre wyniki, przyniosę je wam do wypróbowania.
8.Haruspik: Działać metodą prób i błędów? Tak się nie da wynaleźć panaceum...
9.Doktor: A co proponujecie? Obce mi są te dzikie nauki... Tylko dzięki otwartości mojego umysłu zgodziłem się traktować je poważnie. Proszę zrobić trochę skutecznych wyciągów, to raz. Proszę użyć ich na różnych organach, to dwa. Proszę zgłębić efekty, to trzy.
10.Haruspik: Myślisz, że wszystkie napary będą dobre? One wszystkie są różne. Bardzo różne.
11.Doktor: Nie wiem! Kto, prócz was, w ogóle może to wiedzieć? Zakładam, że nie wszystkie one będą jednakowo efektywne. Trzeba skoncentrować się na samych najlepszych. A potem zobaczymy...
12.Haruspik: Wciąż nie rozumiem, jak środek zwiększający odporność może pomóc w stworzeniu antybiotyku?
13.Doktor: Wydaje mi się, że to nie zwykłe środki zwiększające odporność. Jeszcze nie studiowałem dokładnie waszych wywarów. W tych warunkach to chyba i tak niemożliwe. Opieram się tylko na faktach z życia waszego ojca. Osiągnął sukcesy, używając tych wywarów... na różne sposoby. Przypuszczam, że w końcu wytworzył surowicę. Proszę iść jego tropem. Ja bym tak postąpił.
14.Haruspik: Ja też tak postąpię. Powodzenia, ojnon. Dziękuję za radę.
12.Haruspik: Czyli te antybiotyki to prototypy jakiegoś panaceum? Dobrze. Jeśli osiągnę dobre wyniki, przyniosę je wam.
6.Haruspik: Kto mógłby mi pomóc znaleźć coś takiego...
7.Doktor: Jestem pewien, że Młody Olgimski wie o wszystkim, co ma jakąś wartość w tym mieście. W końcu to oni budowali swoją fabrykę. Na pewno kupowali jakieś wyposażenie. Proszę z nim porozmawiać.
8.Haruspik: Zobaczymy. Wcześniej czy później na pewno się coś znajdzie.
9.Doktor: Tak? Więc natychmiast przystąpcie do eksperymentów, Burach. Studiujcie receptury, róbcie wywary, używajcie ich na organach. Powinniście otrzymać... coś w rodzaju antybiotyku. Rezultaty przynoście do mnie, razem będziemy studiować efekty. Przyjdźcie, gdy tylko coś osiągniecie. A ja zacznę od martwej tkanki.
10.Haruspik: Czyli te antybiotyki to prototypy jakiegoś panaceum? Dobrze. Jeśli osiągnę dobre wyniki, przyniosę je wam do wypróbowania.
10.Haruspik: Działać metodą prób i błędów? Tak się nie da wynaleźć panaceum...
11.Doktor: A co proponujecie? Obce mi są te dzikie nauki... Tylko dzięki otwartości mojego umysłu zgodziłem się traktować je poważnie. Proszę zrobić trochę skutecznych wyciągów, to raz. Proszę użyć ich na różnych organach, to dwa. Proszę zgłębić efekty, to trzy.
12.Haruspik: Myślisz, że wszystkie napary będą dobre? One wszystkie są różne. Bardzo różne.
13.Doktor: Nie wiem! Kto, prócz was, w ogóle może to wiedzieć? Zakładam, że nie wszystkie one będą jednakowo efektywne. Trzeba skoncentrować się na samych najlepszych. A potem zobaczymy...
14.Haruspik: Wciąż nie rozumiem, jak środek zwiększający odporność może pomóc w stworzeniu antybiotyku?
15.Doktor: Wydaje mi się, że to nie zwykłe środki zwiększające odporność. Jeszcze nie studiowałem dokładnie waszych wywarów. W tych warunkach to chyba i tak niemożliwe. Opieram się tylko na faktach z życia waszego ojca. Osiągnął sukcesy, używając tych wywarów... na różne sposoby. Przypuszczam, że w końcu wytworzył surowicę. Proszę iść jego tropem. Ja bym tak postąpił.
16.Haruspik: Ja też tak postąpię. Powodzenia, ojnon. Dziękuję za radę.
14.Haruspik: Czyli te antybiotyki to prototypy jakiegoś panaceum? Dobrze. Jeśli osiągnę dobre wyniki, przyniosę je wam.
2.Haruspik: Trudniejszej niż myślisz.
1.Doktor: Poczekamy do jutra. Przywrócimy ci dobre imię i zajmiemy się twoimi sprawami.
2.Haruspik: Masz rację. Trzeba się z tym przespać.
1.Doktor: Wczorajszy preparat dostarczył nam dwoiste rezultaty. Mi on pomoże. Złapałem bakterię za ogon i wkrótce szczepionka będzie dostępna dla ludzi. Ale z punktu widzenia pożyteczności żywej krwi dla surowicy... Sukces jest tylko połowiczny.
2.Haruspik: Ale wytwarzają się przeciwciała?
3.Doktor: I nawet skutecznie niszczą zarazę. Niestety bardzo szybko same przy tym giną. Mikrob rozmnaża się tak szybko, że jest ich po prostu za mało. Ogólny wynik jest niezadowalający. Komórki muszą albo powstrzymać rozprzestrzenianie się bakterii, albo produkować tysiąc razy więcej przeciwciał.
4.Haruspik: Więc co robimy?
5.Doktor: Spróbujemy wypróbowanego sposobu. Wprowadzimy zarazę do byka i zobaczymy, jaki będzie rezultat. Od dawna już chciałem dorwać się do tego zwierzęcego królestwa! Od niepamiętnych czasów epidemie były związane z domowymi zwierzętami. A te są otulone taką zasłoną tajemnicy, że nie wiem, od której strony się podkraść!
6.Haruspik: Jeśli to byki byłyby przyczyną, wszystko zaczęłoby się od masowego pomoru bydła.
7.Doktor: Dlaczego uważasz, że tak właśnie nie było?
8.Haruspik: Myślę, że poznalibyśmy to po dymie lub wszechobecnym smrodzie, który otuliłby całe miasto.
9.Doktor: Może one w ogóle nie chorują? Tym bardziej trzeba przeprowadzić na nich eksperymenty. Spróbuj. Możemy zrobić ekstrakt i wstrzyknąć go bykowi. Zobaczymy, jak bycza krew zareaguje na taką niespodziankę. Dobrze, że wczoraj zdobyliśmy próbkę bakterii.
10.Haruspik: Znalazłeś jej zastosowanie?
11.Doktor: Tak. Szczepionka jest już gotowa. Ale mówię teraz o twojej pracy. Plan działania jest prosty.
12.Haruspik: Śmiem wątpić...
13.Doktor: Powtórzymy wczorajszy eksperyment. Zrobimy ekstrakt. Zarazimy byka. Potem poczekamy jakiś czas i pobierzemy próbkę byczej krwi. Sądzę, że rezultat może być interesujący.
14.Haruspik: Spróbuję znaleźć byka. O ile jeszcze wszystkie nie zostały zjedzone.
14.Haruspik: Właśnie to zamierzałem.
1.Doktor: Co za stworzenie roznosi tę chorobę? Właśnie to interesuje mnie teraz najbardziej...
2.Haruspik: Mam nadzieję, że to nie ja.
2.Haruspik: Przyniosłem ci krew byka.
3.Doktor: Zobaczmy.
4.Haruspik: Mamy mało czasu.
2.Haruspik: Co powiesz?
3.Doktor: Teraz już wiem, dlaczego byki nie chorują. Ich przeciwciała nie niszczą bakterii, ale blokują ją i nie dają się jej namnażać. Prawdopodobnie po pewnym czasie ona ginie. A nawet jeśli nie ginie, nie zabija. Może się asymiluje...
4.Haruspik: Więc jaki wniosek możemy z tego wyciągnąć?
5.Doktor: Idealnie by było, gdybyś miał hybrydę byka i człowieka. Ludzkie przeciwciała potrafią niszczyć tę bestię, natomiast bycze nie pozwalają się jej rozmnażać.
6.Haruspik: Ale taka istota nie istnieje w przyrodzie.
7.Doktor: I tu jest problem... Nie poszczęściło nam się.
8.Haruspik: Możemy otrzymać sztuczną syntezę? Wziąć trochę tkanki byka i trochę tkanki człowieka?
9.Doktor: Możemy spróbować, niestety Rubin gdzieś zniknął... Jeśli się pojawi, zrobimy próbę. Dam ci znać, gdy tylko będę coś wiedział.
10.Haruspik: Będę czekać.
8.Haruspik: Szkoda.
1.Doktor: Tak... Mistyczne doznania są mi obce. Ale kiedy na ciebie patrzę, mam wrażenie, że przyroda żartuje sobie z nas. Jak gdyby prawa i lewa ręka złapały za głowę i uświadomiły sobie, że należą do wspólnej całości.
2.Haruspik: Dlaczego?
2.Haruspik: Też mam takie uczucie. Czy to znaczy, że jesteśmy podobni?
3.Doktor: Nie wiem. Tak łatwo możemy zostać wrogami, Artemiuszu Burach, że lepiej będzie, jeśli z całych sił postaramy się być przyjaciółmi. Zanim nie dojdzie do fatalnej różnicy w poglądach. Jestem Doktor Dankowski. Zgadzasz się ze mną?
4.Haruspik: Mizerny pokój jest lepszy od dobrej kłótni.
4.Haruspik: Jestem samotnikiem. Nikogo nie potrzebuję.
4.Haruspik: Z tym że jesteś Doktorem? Zgadzam się.
1.Doktor: Chyba czas się pożegnać. Nie wiem, czy się jeszcze zobaczymy. Chyba obaj ponieśliśmy klęskę. Nie zdołałeś stworzyć panaceum. Ja też nie mam dobrych wieści dla Inkwizytora. To dla mnie równoznaczne z samobójstwem. Idę do Katedry niczym na szafot.
2.Haruspik: Z jakiego powodu Inkwizytor może pozbawić cię życia?
3.Doktor: Inkwizytor nie ma władzy nade mną. Choć tak naprawdę inkwizytorzy mają władzę nad każdym. A ta władza nie potrzebuje prawnych subtelności. Jeśli Inkwizytor zechce kogoś zabić, zrobi to. Jeśli zechce, żeby ktoś zniknął, ta osoba zniknie. Oni to potrafią. Ale nie to miałem na myśli.
4.Haruspik: Więc co?
5.Doktor: Postanowiłem, że jeśli nie zdołam zwyciężyć, strzelę sobie w czoło, o, z tego rewolweru. Zostałem zapędzony w kąt. Nie będę mógł spojrzeć w oczy tym, których nie byłem w stanie obronić. Na moich towarzyszy broni czeka więzienie albo zesłanie. A na moje badania... ogień.
6.Haruspik: Co stoi pomiędzy tobą i twoim zwycięstwem?
7.Doktor: Nie udało mi się znaleźć źródła choroby. Zaraza wciąż się pojawia. To czyjaś wola. Nie udało się ujawnić roznosiciela. Wydaje się, że to raczej nie będzie kwestią czasu. I wątpię, żeby to było dzieło człowieka.
8.Haruspik: Dziwne. Moje sprawy wciąż naprowadzają mnie na ten sam problem...
9.Doktor: Tak? Jak wiele istot, niebędących ludźmi, gra w naszym życiu ludzkie role! Tak, wciąż nie udało wam się znaleźć tej istoty. Hybryda byka i człowieka... Mitologia zachowała dla nas taką istotę, ale przyroda już nie. Taka istota nie istnieje.
10.Haruspik: To by znaczyło, że nie jest mi pisane stworzenie panaceum. Mówiłeś, że możemy spróbować sztucznej syntezy.
11.Doktor: Nie, nie ma sensu... A bez Rubina na pewno nie damy rady.
12.Haruspik: Może inaczej uda mi się spełnić mój obowiązek. Gdybym tylko wiedział, kogo ojciec naznaczył tym przeklętym znakiem.
13.Doktor: Ach... Naprawdę rozpaczasz? Kim by nie okazał się ten tajemniczy pacjent, tylko panaceum może go uratować. Jeśli, oczywiście, nie jest jeszcze za późno. Ileż to ludzi umarło w ciągu tych kilku dni...
14.Haruspik: Muszę iść do Rzeźni. Spotkać się ze Starszym.
15.Doktor: Rzeźnia to teren tabu. Nie dostaniesz się tam, o ile nie otrzymasz pozwolenia Inkwizytora. Teraz Inkwizytor zajmie się wszystkimi sprawami walki z epidemią. I wszystkimi innymi sprawami.
16.Haruspik: Obejdzie się bez tych pozwoleń...
17.Doktor: Tak czy inaczej, będziesz potrzebował pozwolenia na dalsze działania. Powinieneś to załatwić jak najwcześniej. Jeśli wyprzedzi cię twoja zła sława... Cóż, lepiej przyjść z własnej woli. Wyprzedź fałszywe plotki i wytłumacz, że otwierasz zmarłych dla dobra miasteczka.
18.Haruspik: Brzmi rozsądnie. W takim razie idę do Katedry.
18.Haruspik: Ty też pójdziesz?
19.Doktor: Ale nie razem z tobą. Idź, ja muszę zebrać myśli. Właściwie, Burach, cieszę się, że nie zdążyliśmy zostać wrogami. Powodzenia.
20.Haruspik: Powodzenia, ojnon.
12.Haruspik: Właśnie, co się stało ze Stanem?
13.Doktor: Wczoraj oddał się w ręce Kainów. Nie wiem, czy liczył na wspaniałomyślność Wiktora, czy na rozsądek Grzegorza, ale wbrew wszelkim oczekiwaniom na tronie siedziała Maria. Nie znam szczegółów ich spotkania... Ale już więcej nie słyszałem o Rubinie.
14.Haruspik: Teraz moim ostatnim obowiązkiem jest obowiązek mego ojca. Ale nie wiem, kogo on zobowiązał się uratować na honor naszej rodziny...
15.Doktor: Ach... Naprawdę rozpaczasz? Kim by nie okazał się ten tajemniczy pacjent, tylko panaceum może go uratować. Jeśli, oczywiście, nie jest jeszcze za późno. Ileż to ludzi umarło w ciągu tych kilku dni...
16.Haruspik: Muszę iść do Rzeźni. Spotkać się ze Starszym.
17.Doktor: Rzeźnia to teren tabu. Nie dostaniesz się tam, o ile nie otrzymasz pozwolenia Inkwizytora. Teraz Inkwizytor zajmie się wszystkimi sprawami walki z epidemią. I wszystkimi innymi sprawami.
18.Haruspik: Obejdzie się bez tych pozwoleń...
19.Doktor: Tak czy inaczej, będziesz potrzebował pozwolenia na dalsze działania. Powinieneś to załatwić jak najwcześniej. Jeśli wyprzedzi cię twoja zła sława... Cóż, lepiej przyjść z własnej woli. Wyprzedź fałszywe plotki i wytłumacz, że otwierasz zmarłych dla dobra miasteczka.
20.Haruspik: Brzmi rozsądnie. W takim razie idę do Katedry.
20.Haruspik: Ty też pójdziesz?
21.Doktor: Ale nie razem z tobą. Idź, ja muszę zebrać myśli. Właściwie, Burach, cieszę się, że nie zdążyliśmy zostać wrogami. Powodzenia.
22.Haruspik: Powodzenia, ojnon.
10.Haruspik: Nie tę chimerę miałem na myśli.
11.Doktor: Więc jaką?
12.Haruspik: Gdybym tylko mógł się dowiedzieć, kogo ojciec naznaczył tym przeklętym piętnem. Powinienem teraz iść do Rzeźni. Spotkać się ze Starszym.
13.Doktor: Rzeźnia to teren tabu. Nie dostaniesz się tam, o ile nie otrzymasz pozwolenia Inkwizytora. Teraz Inkwizytor zajmie się wszystkimi sprawami walki z epidemią. I wszystkimi innymi sprawami.
14.Haruspik: Obejdzie się bez tych pozwoleń...
15.Doktor: Tak czy inaczej, będziesz potrzebował pozwolenia na dalsze działania. Powinieneś to załatwić jak najwcześniej. Jeśli wyprzedzi cię twoja zła sława... Cóż, lepiej przyjść z własnej woli. Wyprzedź fałszywe plotki i wytłumacz, że otwierasz zmarłych dla dobra miasteczka.
16.Haruspik: Brzmi rozsądnie. W takim razie idę do Katedry.
16.Haruspik: Ty też pójdziesz?
17.Doktor: Ale nie razem z tobą. Idź, ja muszę zebrać myśli. Właściwie, Burach, cieszę się, że nie zdążyliśmy zostać wrogami. Powodzenia.
18.Haruspik: Powodzenia, ojnon.
6.Haruspik: A mi jest potrzebna hybryda byka i człowieka. Chimera...
7.Doktor: Tak? Jak wiele istot, niebędących ludźmi, gra w naszym życiu ludzkie role! Tak, wciąż nie udało wam się znaleźć tej istoty. Hybryda byka i człowieka... Mitologia zachowała dla nas taką istotę, ale przyroda już nie. Taka istota nie istnieje.
8.Haruspik: To by znaczyło, że nie jest mi pisane stworzenie panaceum. Mówiłeś, że możemy spróbować sztucznej syntezy.
9.Doktor: Nie, nie ma sensu... A bez Rubina na pewno nie damy rady.
10.Haruspik: Może inaczej uda mi się spełnić mój obowiązek. Gdybym tylko wiedział, kogo ojciec naznaczył tym przeklętym znakiem.
11.Doktor: Ach... Naprawdę rozpaczasz? Kim by nie okazał się ten tajemniczy pacjent, tylko panaceum może go uratować. Jeśli, oczywiście, nie jest jeszcze za późno. Ileż to ludzi umarło w ciągu tych kilku dni...
12.Haruspik: Muszę iść do Rzeźni. Spotkać się ze Starszym.
13.Doktor: Rzeźnia to teren tabu. Nie dostaniesz się tam, o ile nie otrzymasz pozwolenia Inkwizytora. Teraz Inkwizytor zajmie się wszystkimi sprawami walki z epidemią. I wszystkimi innymi sprawami.
14.Haruspik: Obejdzie się bez tych pozwoleń...
15.Doktor: Tak czy inaczej, będziesz potrzebował pozwolenia na dalsze działania. Powinieneś to załatwić jak najwcześniej. Jeśli wyprzedzi cię twoja zła sława... Cóż, lepiej przyjść z własnej woli. Wyprzedź fałszywe plotki i wytłumacz, że otwierasz zmarłych dla dobra miasteczka.
16.Haruspik: Brzmi rozsądnie. W takim razie idę do Katedry.
16.Haruspik: Ty też pójdziesz?
17.Doktor: Ale nie razem z tobą. Idź, ja muszę zebrać myśli. Właściwie, Burach, cieszę się, że nie zdążyliśmy zostać wrogami. Powodzenia.
18.Haruspik: Powodzenia, ojnon.
10.Haruspik: Właśnie, co się stało ze Stanem?
11.Doktor: Wczoraj oddał się w ręce Kainów. Nie wiem, czy liczył na wspaniałomyślność Wiktora, czy na rozsądek Grzegorza, ale wbrew wszelkim oczekiwaniom na tronie siedziała Maria. Nie znam szczegółów ich spotkania... Ale już więcej nie słyszałem o Rubinie.
12.Haruspik: Teraz moim ostatnim obowiązkiem jest obowiązek mego ojca. Ale nie wiem, kogo on zobowiązał się uratować na honor naszej rodziny...
13.Doktor: Ach... Naprawdę rozpaczasz? Kim by nie okazał się ten tajemniczy pacjent, tylko panaceum może go uratować. Jeśli, oczywiście, nie jest jeszcze za późno. Ileż to ludzi umarło w ciągu tych kilku dni...
14.Haruspik: Muszę iść do Rzeźni. Spotkać się ze Starszym.
15.Doktor: Rzeźnia to teren tabu. Nie dostaniesz się tam, o ile nie otrzymasz pozwolenia Inkwizytora. Teraz Inkwizytor zajmie się wszystkimi sprawami walki z epidemią. I wszystkimi innymi sprawami.
16.Haruspik: Obejdzie się bez tych pozwoleń...
17.Doktor: Tak czy inaczej, będziesz potrzebował pozwolenia na dalsze działania. Powinieneś to załatwić jak najwcześniej. Jeśli wyprzedzi cię twoja zła sława... Cóż, lepiej przyjść z własnej woli. Wyprzedź fałszywe plotki i wytłumacz, że otwierasz zmarłych dla dobra miasteczka.
18.Haruspik: Brzmi rozsądnie. W takim razie idę do Katedry.
18.Haruspik: Ty też pójdziesz?
19.Doktor: Ale nie razem z tobą. Idź, ja muszę zebrać myśli. Właściwie, Burach, cieszę się, że nie zdążyliśmy zostać wrogami. Powodzenia.
20.Haruspik: Powodzenia, ojnon.
8.Haruspik: Nie tę chimerę miałem na myśli.
9.Doktor: Więc jaką?
10.Haruspik: Gdybym tylko mógł się dowiedzieć, kogo ojciec naznaczył tym przeklętym piętnem. Powinienem teraz iść do Rzeźni. Spotkać się ze Starszym.
11.Doktor: Rzeźnia to teren tabu. Nie dostaniesz się tam, o ile nie otrzymasz pozwolenia Inkwizytora. Teraz Inkwizytor zajmie się wszystkimi sprawami walki z epidemią. I wszystkimi innymi sprawami.
12.Haruspik: Obejdzie się bez tych pozwoleń...
13.Doktor: Tak czy inaczej, będziesz potrzebował pozwolenia na dalsze działania. Powinieneś to załatwić jak najwcześniej. Jeśli wyprzedzi cię twoja zła sława... Cóż, lepiej przyjść z własnej woli. Wyprzedź fałszywe plotki i wytłumacz, że otwierasz zmarłych dla dobra miasteczka.
14.Haruspik: Brzmi rozsądnie. W takim razie idę do Katedry.
14.Haruspik: Ty też pójdziesz?
15.Doktor: Ale nie razem z tobą. Idź, ja muszę zebrać myśli. Właściwie, Burach, cieszę się, że nie zdążyliśmy zostać wrogami. Powodzenia.
16.Haruspik: Powodzenia, ojnon.
1.Doktor: Nie rozpaczaj. Może jeszcze w tym pierwotnym stepie pokaże się bykoczłowiek. Czy człekobyk?
2.Haruspik: Wszystko jedno.
1.Doktor: Wywarłeś bardzo silne wrażenie na emisariuszce Władz. Gratuluję. Jeśli tak dalej pójdzie, wkrótce w mieście nie będzie już groźnego Inkwizytora. Zostanie tylko przestraszona Aglaja Lilicz. Szkoda, że ona zdaje sobie z tego sprawę... Boję się, że nie będzie chciała z tobą więcej rozmawiać.
2.Haruspik: Co masz na myśli?
3.Doktor: Egzekutorzy powiedzieli, że gdy tylko Aglaja dowiedziała się o twoim odkryciu, wpadła we wściekłość. Miała ku temu powody. Kiedy tam wszedłeś, Aglaja zamierzała cię zniszczyć. Ale udało ci się wywrzeć na niej silne wrażenie. Co jej powiedziałeś, że się tak wzruszyła?
4.Haruspik: Mówiliśmy o wolności.
4.Haruspik: Nie musisz tego wiedzieć.
5.Doktor: Dobrze, w takim razie proszę cię o pomoc, Burach. Ty oczywiście wiesz, że moje sprawy tutaj jeszcze nie dobiegły końca. Teraz z polecenia Inkwizytora poszukuję źródła. Podobnie jak i ciebie, naprowadziła mnie na właściwy kierunek. Ale dotarłem do ślepego zaułka.
6.Haruspik: Cóż to ja słyszę? Ojnon utknął w ślepym zaułku?
6.Haruspik: Mów.
7.Doktor: Analizuję glebę... Rezultaty są dość mizerne, ale coś odkryłem. Możliwe, że tektoniczne pokłady pod tym miastem są dość dziwnie poukładane. Muszę się dowiedzieć, co znajduje się tam w głębi. Słyszałem, że Rzeźnia ma korzenie głęboko w ziemi. Myślisz, że ludzie tam wiedzą, co znajduje się pod ziemią?
8.Haruspik: Czego chcesz ode mnie?
9.Doktor: Możesz wejść do środka, prawda? Zapytaj, dowiedz się od nich, co znajduje się tam w głębi! I jeśli tam rzeczywiście tkwi źródło zarazy, przywrócimy odporność tego organizmu wojskową siłą! Jutro będzie tu armia.
10.Haruspik: Mylisz się, ojnon. Skąd u ciebie w ogóle taka hipoteza?
11.Doktor: Aglaja Lilicz ma bardzo elegancką teorię o tym, jak urządzone jest to wszystko, co nas otacza. Gdybyś mógł z nią porozmawiać... Niestety.
12.Haruspik: Nic nie jest niemożliwe, ojnon.
12.Haruspik: Aglaja wie dużo, to fakt. Życzę ci sukcesów w poszukiwaniach.
8.Haruspik: Samego mnie to ciekawi. Jeśli wystarczy mi czasu, jeszcze dzisiaj się tego dowiem.
9.Doktor: Podziel się ze mną wynikami. W końcu chcemy tego samego.
10.Haruspik: Doprawdy?
10.Haruspik: To będzie zależało od wyników, ojnon.
8.Haruspik: Oni to wiedzą, ojnon.
9.Doktor: Powiedz! Co tam jest?
10.Haruspik: Nie mogę, ojnon. Taka jest wola mojego imienia i mojej rodziny.
11.Doktor: Cholera! Więc co? Muszę tam iść sam? I to po wszystkim, co dla ciebie zrobiłem? Niewdzięczny nikczemnik!
12.Haruspik: Spokojnie...
12.Haruspik: Nie ma się co denerwować, ojnon. Uspokój się.
12.Haruspik: Jak sobie chcesz.
10.Haruspik: Tam nie ma zarazy, ojnon. Nie szukaj na próżno.
11.Doktor: Ale mi są potrzebne dowody.
12.Haruspik: Moje słowo powinno ci wystarczyć.
12.Haruspik: Sam ich nie mam.
13.Doktor: Cholera! Więc co? Muszę tam iść sam? I to po wszystkim, co dla ciebie zrobiłem? Niewdzięczny nikczemnik!
14.Haruspik: Spokojnie...
14.Haruspik: Nie ma się co denerwować, ojnon. Uspokój się.
14.Haruspik: Jak sobie chcesz.
2.Haruspik: Jesteś uczonym, ojnon i szanuję cię. Ale nie mów o tym, czego nie rozumiesz.
3.Doktor: Dobrze, w takim razie proszę cię o pomoc, Burach. Ty oczywiście wiesz, że moje sprawy tutaj jeszcze nie dobiegły końca. Teraz z polecenia Inkwizytora poszukuję źródła. Podobnie jak i ciebie, naprowadziła mnie na właściwy kierunek. Ale dotarłem do ślepego zaułka.
4.Haruspik: Cóż to ja słyszę? Ojnon utknął w ślepym zaułku?
4.Haruspik: Mów.
5.Doktor: Analizuję glebę... Rezultaty są dość mizerne, ale coś odkryłem. Możliwe, że tektoniczne pokłady pod tym miastem są dość dziwnie poukładane. Muszę się dowiedzieć, co znajduje się tam w głębi. Słyszałem, że Rzeźnia ma korzenie głęboko w ziemi. Myślisz, że ludzie tam wiedzą, co znajduje się pod ziemią?
6.Haruspik: Czego chcesz ode mnie?
7.Doktor: Możesz wejść do środka, prawda? Zapytaj, dowiedz się od nich, co znajduje się tam w głębi! I jeśli tam rzeczywiście tkwi źródło zarazy, przywrócimy odporność tego organizmu wojskową siłą! Jutro będzie tu armia.
8.Haruspik: Mylisz się, ojnon. Skąd u ciebie w ogóle taka hipoteza?
9.Doktor: Aglaja Lilicz ma bardzo elegancką teorię o tym, jak urządzone jest to wszystko, co nas otacza. Gdybyś mógł z nią porozmawiać... Niestety.
10.Haruspik: Nic nie jest niemożliwe, ojnon.
10.Haruspik: Aglaja wie dużo, to fakt. Życzę ci sukcesów w poszukiwaniach.
6.Haruspik: Samego mnie to ciekawi. Jeśli wystarczy mi czasu, jeszcze dzisiaj się tego dowiem.
7.Doktor: Podziel się ze mną wynikami. W końcu chcemy tego samego.
8.Haruspik: Doprawdy?
8.Haruspik: To będzie zależało od wyników, ojnon.
6.Haruspik: Oni to wiedzą, ojnon.
7.Doktor: Powiedz! Co tam jest?
8.Haruspik: Nie mogę, ojnon. Taka jest wola mojego imienia i mojej rodziny.
9.Doktor: Cholera! Więc co? Muszę tam iść sam? I to po wszystkim, co dla ciebie zrobiłem? Niewdzięczny nikczemnik!
10.Haruspik: Spokojnie...
10.Haruspik: Nie ma się co denerwować, ojnon. Uspokój się.
10.Haruspik: Jak sobie chcesz.
8.Haruspik: Tam nie ma zarazy, ojnon. Nie szukaj na próżno.
9.Doktor: Ale mi są potrzebne dowody.
10.Haruspik: Moje słowo powinno ci wystarczyć.
10.Haruspik: Sam ich nie mam.
11.Doktor: Cholera! Więc co? Muszę tam iść sam? I to po wszystkim, co dla ciebie zrobiłem? Niewdzięczny nikczemnik!
12.Haruspik: Spokojnie...
12.Haruspik: Nie ma się co denerwować, ojnon. Uspokój się.
12.Haruspik: Jak sobie chcesz.
1.Doktor: Co tam może być...
2.Haruspik: Mogę ci powiedzieć tylko jedno. Tam jest życie.
3.Doktor: Co masz na myśli? Coś fantastycznego? Podziemne miasto?
4.Haruspik: Nie.
4.Haruspik: Nie pytaj. I tak tego nie zrozumiesz.
5.Doktor: … Zniszczyć, trzeba to wszystko zniszczyć! Oczyścić i porozcinać na głębokość trzech wiorst!
6.Haruspik: Nie powinieneś się spieszyć.
6.Haruspik: … To go zabije.
2.Haruspik: Głębie Bodhi nie skrywają niczego złego, ojnon.
2.Haruspik: Ziemia jest święta. Nie próbuj wnikać w jej skorupę swoim ostrym umysłem.
2.Haruspik: Przekazano mi twój list, ojnon. Co chcesz przez to powiedzieć?
3.Doktor: To, co tam napisałem. Dokonałem wyboru. Teraz mam cel.
4.Haruspik: O jaką sprawę ci chodziło?
5.Doktor: Kainowie przeprowadzili niezwykły eksperyment. I osiągnęli sukces. Mówiąc krótko, nauczyli się tworzyć cuda. Nauczyli się uduchawiać budynki i przedmioty. Potrafią utrzymać stan duszy, niepodwładny ludzkiej woli. Zwyciężyli śmierć. Właśnie po to żyję. Mamy wiele wspólnego.
6.Haruspik: Cóż... Życzę szczęścia. Dałeś mi powód do namysłu.
6.Haruspik: Myślałem, że jesteś bardziej opanowany, ojnon.
4.Haruspik: Chodzi o Marię?
5.Doktor: Nie. Dlaczego? To prawda utopistów. Genialne idee, wola, która potrafi je stworzyć i przestrzeń, w której można je urzeczywistniać.
6.Haruspik: Jakie idee?
6.Haruspik: Dlaczego właśnie ci ludzie?
7.Doktor: Kainowie przeprowadzili niezwykły eksperyment. I osiągnęli sukces. Mówiąc krótko, nauczyli się tworzyć cuda. Nauczyli się uduchawiać budynki i przedmioty. Potrafią utrzymać stan duszy, niepodwładny ludzkiej woli. Zwyciężyli śmierć. Właśnie po to żyję. Mamy wiele wspólnego.
8.Haruspik: Cóż... Życzę szczęścia. Dałeś mi powód do namysłu.
8.Haruspik: Myślałem, że jesteś bardziej opanowany, ojnon.
4.Haruspik: Wieżę?
5.Doktor: Nie. Dlaczego? To prawda utopistów. Genialne idee, wola, która potrafi je stworzyć i przestrzeń, w której można je urzeczywistniać.
6.Haruspik: Jakie idee?
6.Haruspik: Dlaczego właśnie ci ludzie?
7.Doktor: Kainowie przeprowadzili niezwykły eksperyment. I osiągnęli sukces. Mówiąc krótko, nauczyli się tworzyć cuda. Nauczyli się uduchawiać budynki i przedmioty. Potrafią utrzymać stan duszy, niepodwładny ludzkiej woli. Zwyciężyli śmierć. Właśnie po to żyję. Mamy wiele wspólnego.
8.Haruspik: Cóż... Życzę szczęścia. Dałeś mi powód do namysłu.
8.Haruspik: Myślałem, że jesteś bardziej opanowany, ojnon.
1.Doktor: Słyszałem o zagadce, z którą się borykasz. Czyli wierzysz, że twój ojciec związał siebie obietnicą uratowania istoty najwyższego rodzaju. Że tak powiem, nadludzkiej istoty ucieleśnionej w fizycznej formie?
2.Haruspik: W tej sprawie poradzę sobie bez rad... racjonalisty.
3.Doktor: Proszę, Artemiuszu... Wybacz, jeśli wydałem ci się wyniosłym. Chcę tylko pomóc. Przypomnij sobie, jak mi pomagałeś, kiedy błądziłem w ciemności...
4.Haruspik: I uważasz, że będziesz w stanie wyprowadzić mnie z ciemności tym swoim uniwersyteckim umysłem?
5.Doktor: Tak sądzę. Niepotrzebnie nie doceniasz mojego umysłu. Dużo wody upłynęło od chwili, kiedy tu przyjechałem. Już nie patrzę na wasz Zakon z dawnym sceptycyzmem. Przekonałem się o autentyczności waszych chimer. Tylko... widzę je po swojemu. Prościej.
6.Haruspik: Mam nadzieję, że tobie to pomaga. Bo mi ta prostota nie pomoże.
7.Doktor: Ale moje domysły mogą naprowadzić cię na pomysł. Nie jesteś ciekaw, co odkryłem?
8.Haruspik: Dobrze. Mów.
9.Doktor: Wygląda na to, że przypadkowo znalazłem to, czego szukałeś przez cały ten czas. Jestem u progu zadziwiającego odkrycia.
10.Haruspik: Więc? Dlaczego zamilkłeś?
11.Doktor: Teraz zagram nieuczciwie. Podejrzewam, że pod miastem jest stara..., że tak powiem, archeologiczna warstwa. Miejsce, gdzie hodowcy bydła prowadzili swą działalność jeszcze przed założeniem fabryki. W czasach kiedy Rzeźnia była dwa razy wyższa niż jest teraz.
12.Haruspik: Więc?
13.Doktor: Chcę, żebyś dowiedział się od Starszego dokładnego położenia tego miejsca i żebyś wskazał mi to miejsce na mapie. To skromna prośba, prawda? Niech powie przynajmniej, pod jaką dzielnicą znajduje się ta... warstwa. Wtedy opowiem ci swoją wersję. Myślę, że to odpowie na twoje pytania.
14.Haruspik: … Po co te warunki? Mógłbym zrobić to dla ciebie z czystej przyjaźni, ojnon. Obraziłeś mnie.
14.Haruspik: Mam własne sprawy ze Starszym. Ledwie udaje mi się wyciągnąć z niego wiedzę, której sam potrzebuję.
15.Doktor: Ja także znajduję się w beznadziejnej sytuacji, Artemiuszu. Nie zrozum mnie źle. Próbowałem już wszystkiego. Nie mam innej możliwości dowiedzenia się tego, czego potrzebuję. Co więcej, dzięki temu możemy powstrzymać generała. Chcesz, żeby miasto zostało zburzone?
16.Haruspik: Nie. Nie chcę tego.
17.Doktor: Pomóż mi, Artemiuszu. A ja pomogę tobie. Dowiedz się od Starszego tej drobnostki. Jeśli nie odpowie... Generał nie będzie miał innego wyjścia, jak zmienić miasto w stertę dymiących ruin.
18.Haruspik: Dobrze. Spróbuję.
18.Haruspik: Wątpię, czy mi się uda.
16.Haruspik: Wątpię, żebyś mógł coś tu pomóc, ojnon.
17.Doktor: Mylisz się. Blok mi ufa i ma ku temu powody. A ja nie bez powodu ufam tobie. Całkowicie zdaję się na twoją uczciwość.
18.Haruspik: Hmm... I na uczciwość Starszego?
19.Doktor: Mała Wiktoria powiedziała mi, że on nie może skłamać. Podobnie jak i ona oraz inni... odpowiedzialni.
20.Haruspik: To prawda.
21.Doktor: Pomóż mi, Artemiuszu. A ja pomogę tobie. Dowiedz się od Starszego tej drobnostki. Jeśli nie odpowie... Generał nie będzie miał innego wyjścia, jak zmienić miasto w stertę dymiących ruin.
22.Haruspik: Dobrze. Spróbuję.
22.Haruspik: Wątpię, czy mi się uda.
8.Haruspik: Nie.
2.Haruspik: Mówisz zbyt mądrze, ojnon. Z trudem rozumiem takie słowa.
3.Doktor: No, nie śmiej się ze mnie. W porównaniu do waszej filozofii to takie dziecięce gaworzenie. Więc? Nie sądzisz, że twój ojciec nie miał na myśli dinozaura, a coś... bardzo złożonego? Coś, co nie może być lepiej opisane niż tym waszym... terminem?
4.Haruspik: Więc masz jakiś inny pomysł?
5.Doktor: Tak. Testament twojego ojca należy rozumieć nie w dosłownym, a przenośnym sensie...
6.Haruspik: Należy go rozumieć w dosłownym znaczeniu, ojnon. Ale jeśli chcesz szukać w nim przenośni, nie mieszaj się.
7.Doktor: Proszę, Artemiuszu... Wybacz, jeśli wydałem ci się wyniosłym. Chcę tylko pomóc. Przypomnij sobie, jak mi pomagałeś, kiedy błądziłem w ciemności...
8.Haruspik: I uważasz, że będziesz w stanie wyprowadzić mnie z ciemności tym swoim uniwersyteckim umysłem?
9.Doktor: Tak sądzę. Niepotrzebnie nie doceniasz mojego umysłu. Dużo wody upłynęło od chwili, kiedy tu przyjechałem. Już nie patrzę na wasz Zakon z dawnym sceptycyzmem. Przekonałem się o autentyczności waszych chimer. Tylko... widzę je po swojemu. Prościej.
10.Haruspik: Mam nadzieję, że tobie to pomaga. Bo mi ta prostota nie pomoże.
11.Doktor: Ale moje domysły mogą naprowadzić cię na pomysł. Nie jesteś ciekaw, co odkryłem?
12.Haruspik: Dobrze. Mów.
13.Doktor: Wygląda na to, że przypadkowo znalazłem to, czego szukałeś przez cały ten czas. Jestem u progu zadziwiającego odkrycia.
14.Haruspik: Więc? Dlaczego zamilkłeś?
15.Doktor: Teraz zagram nieuczciwie. Podejrzewam, że pod miastem jest stara..., że tak powiem, archeologiczna warstwa. Miejsce, gdzie hodowcy bydła prowadzili swą działalność jeszcze przed założeniem fabryki. W czasach kiedy Rzeźnia była dwa razy wyższa niż jest teraz.
16.Haruspik: Więc?
17.Doktor: Chcę, żebyś dowiedział się od Starszego dokładnego położenia tego miejsca i żebyś wskazał mi to miejsce na mapie. To skromna prośba, prawda? Niech powie przynajmniej, pod jaką dzielnicą znajduje się ta... warstwa. Wtedy opowiem ci swoją wersję. Myślę, że to odpowie na twoje pytania.
18.Haruspik: … Po co te warunki? Mógłbym zrobić to dla ciebie z czystej przyjaźni, ojnon. Obraziłeś mnie.
18.Haruspik: Mam własne sprawy ze Starszym. Ledwie udaje mi się wyciągnąć z niego wiedzę, której sam potrzebuję.
19.Doktor: Ja także znajduję się w beznadziejnej sytuacji, Artemiuszu. Nie zrozum mnie źle. Próbowałem już wszystkiego. Nie mam innej możliwości dowiedzenia się tego, czego potrzebuję. Co więcej, dzięki temu możemy powstrzymać generała. Chcesz, żeby miasto zostało zburzone?
20.Haruspik: Nie. Nie chcę tego.
21.Doktor: Pomóż mi, Artemiuszu. A ja pomogę tobie. Dowiedz się od Starszego tej drobnostki. Jeśli nie odpowie... Generał nie będzie miał innego wyjścia, jak zmienić miasto w stertę dymiących ruin.
22.Haruspik: Dobrze. Spróbuję.
22.Haruspik: Wątpię, czy mi się uda.
20.Haruspik: Wątpię, żebyś mógł coś tu pomóc, ojnon.
21.Doktor: Mylisz się. Blok mi ufa i ma ku temu powody. A ja nie bez powodu ufam tobie. Całkowicie zdaję się na twoją uczciwość.
22.Haruspik: Hmm... I na uczciwość Starszego?
23.Doktor: Mała Wiktoria powiedziała mi, że on nie może skłamać. Podobnie jak i ona oraz inni... odpowiedzialni.
24.Haruspik: To prawda.
25.Doktor: Pomóż mi, Artemiuszu. A ja pomogę tobie. Dowiedz się od Starszego tej drobnostki. Jeśli nie odpowie... Generał nie będzie miał innego wyjścia, jak zmienić miasto w stertę dymiących ruin.
26.Haruspik: Dobrze. Spróbuję.
26.Haruspik: Wątpię, czy mi się uda.
12.Haruspik: Nie.
6.Haruspik: Co nam to daje?
7.Doktor: Wygląda na to, że przypadkowo znalazłem to, czego szukałeś przez cały ten czas. Jestem u progu zadziwiającego odkrycia.
8.Haruspik: Więc? Dlaczego zamilkłeś?
9.Doktor: Teraz zagram nieuczciwie. Podejrzewam, że pod miastem jest stara..., że tak powiem, archeologiczna warstwa. Miejsce, gdzie hodowcy bydła prowadzili swą działalność jeszcze przed założeniem fabryki. W czasach kiedy Rzeźnia była dwa razy wyższa niż jest teraz.
10.Haruspik: Więc?
11.Doktor: Chcę, żebyś dowiedział się od Starszego dokładnego położenia tego miejsca i żebyś wskazał mi to miejsce na mapie. To skromna prośba, prawda? Niech powie przynajmniej, pod jaką dzielnicą znajduje się ta... warstwa. Wtedy opowiem ci swoją wersję. Myślę, że to odpowie na twoje pytania.
12.Haruspik: … Po co te warunki? Mógłbym zrobić to dla ciebie z czystej przyjaźni, ojnon. Obraziłeś mnie.
12.Haruspik: Mam własne sprawy ze Starszym. Ledwie udaje mi się wyciągnąć z niego wiedzę, której sam potrzebuję.
13.Doktor: Ja także znajduję się w beznadziejnej sytuacji, Artemiuszu. Nie zrozum mnie źle. Próbowałem już wszystkiego. Nie mam innej możliwości dowiedzenia się tego, czego potrzebuję. Co więcej, dzięki temu możemy powstrzymać generała. Chcesz, żeby miasto zostało zburzone?
14.Haruspik: Nie. Nie chcę tego.
15.Doktor: Pomóż mi, Artemiuszu. A ja pomogę tobie. Dowiedz się od Starszego tej drobnostki. Jeśli nie odpowie... Generał nie będzie miał innego wyjścia, jak zmienić miasto w stertę dymiących ruin.
16.Haruspik: Dobrze. Spróbuję.
16.Haruspik: Wątpię, czy mi się uda.
14.Haruspik: Wątpię, żebyś mógł coś tu pomóc, ojnon.
15.Doktor: Mylisz się. Blok mi ufa i ma ku temu powody. A ja nie bez powodu ufam tobie. Całkowicie zdaję się na twoją uczciwość.
16.Haruspik: Hmm... I na uczciwość Starszego?
17.Doktor: Mała Wiktoria powiedziała mi, że on nie może skłamać. Podobnie jak i ona oraz inni... odpowiedzialni.
18.Haruspik: To prawda.
19.Doktor: Pomóż mi, Artemiuszu. A ja pomogę tobie. Dowiedz się od Starszego tej drobnostki. Jeśli nie odpowie... Generał nie będzie miał innego wyjścia, jak zmienić miasto w stertę dymiących ruin.
20.Haruspik: Dobrze. Spróbuję.
20.Haruspik: Wątpię, czy mi się uda.
4.Haruspik: Zostaw mojego ojca w spokoju! Nie chcę, żebyś mówił o rzeczach, o których nie masz pojęcia.
5.Doktor: Proszę, Artemiuszu... Wybacz, jeśli wydałem ci się wyniosłym. Chcę tylko pomóc. Przypomnij sobie, jak mi pomagałeś, kiedy błądziłem w ciemności...
6.Haruspik: I uważasz, że będziesz w stanie wyprowadzić mnie z ciemności tym swoim uniwersyteckim umysłem?
7.Doktor: Tak sądzę. Niepotrzebnie nie doceniasz mojego umysłu. Dużo wody upłynęło od chwili, kiedy tu przyjechałem. Już nie patrzę na wasz Zakon z dawnym sceptycyzmem. Przekonałem się o autentyczności waszych chimer. Tylko... widzę je po swojemu. Prościej.
8.Haruspik: Mam nadzieję, że tobie to pomaga. Bo mi ta prostota nie pomoże.
9.Doktor: Ale moje domysły mogą naprowadzić cię na pomysł. Nie jesteś ciekaw, co odkryłem?
10.Haruspik: Dobrze. Mów.
11.Doktor: Wygląda na to, że przypadkowo znalazłem to, czego szukałeś przez cały ten czas. Jestem u progu zadziwiającego odkrycia.
12.Haruspik: Więc? Dlaczego zamilkłeś?
13.Doktor: Teraz zagram nieuczciwie. Podejrzewam, że pod miastem jest stara..., że tak powiem, archeologiczna warstwa. Miejsce, gdzie hodowcy bydła prowadzili swą działalność jeszcze przed założeniem fabryki. W czasach kiedy Rzeźnia była dwa razy wyższa niż jest teraz.
14.Haruspik: Więc?
15.Doktor: Chcę, żebyś dowiedział się od Starszego dokładnego położenia tego miejsca i żebyś wskazał mi to miejsce na mapie. To skromna prośba, prawda? Niech powie przynajmniej, pod jaką dzielnicą znajduje się ta... warstwa. Wtedy opowiem ci swoją wersję. Myślę, że to odpowie na twoje pytania.
16.Haruspik: … Po co te warunki? Mógłbym zrobić to dla ciebie z czystej przyjaźni, ojnon. Obraziłeś mnie.
16.Haruspik: Mam własne sprawy ze Starszym. Ledwie udaje mi się wyciągnąć z niego wiedzę, której sam potrzebuję.
17.Doktor: Ja także znajduję się w beznadziejnej sytuacji, Artemiuszu. Nie zrozum mnie źle. Próbowałem już wszystkiego. Nie mam innej możliwości dowiedzenia się tego, czego potrzebuję. Co więcej, dzięki temu możemy powstrzymać generała. Chcesz, żeby miasto zostało zburzone?
18.Haruspik: Nie. Nie chcę tego.
19.Doktor: Pomóż mi, Artemiuszu. A ja pomogę tobie. Dowiedz się od Starszego tej drobnostki. Jeśli nie odpowie... Generał nie będzie miał innego wyjścia, jak zmienić miasto w stertę dymiących ruin.
20.Haruspik: Dobrze. Spróbuję.
20.Haruspik: Wątpię, czy mi się uda.
18.Haruspik: Wątpię, żebyś mógł coś tu pomóc, ojnon.
19.Doktor: Mylisz się. Blok mi ufa i ma ku temu powody. A ja nie bez powodu ufam tobie. Całkowicie zdaję się na twoją uczciwość.
20.Haruspik: Hmm... I na uczciwość Starszego?
21.Doktor: Mała Wiktoria powiedziała mi, że on nie może skłamać. Podobnie jak i ona oraz inni... odpowiedzialni.
22.Haruspik: To prawda.
23.Doktor: Pomóż mi, Artemiuszu. A ja pomogę tobie. Dowiedz się od Starszego tej drobnostki. Jeśli nie odpowie... Generał nie będzie miał innego wyjścia, jak zmienić miasto w stertę dymiących ruin.
24.Haruspik: Dobrze. Spróbuję.
24.Haruspik: Wątpię, czy mi się uda.
10.Haruspik: Nie.
1.Doktor: Co powiesz, Artemiuszu?
2.Haruspik: Zmieniłem zdanie. Zadam Starszemu twoje pytanie.
3.Doktor: Niech przynajmniej mniej więcej wskaże miejsce. Dzielnicę. Niech przynajmniej udowodni, że te podziemne ślady nie wychodzą poza granice Ziemi. To mi wystarczy.
4.Haruspik: Zobaczymy.
2.Haruspik: Nie ma sensu mówić po próżnicy.
2.Haruspik: Starszy powiedział mi o udurgu. To Miasto!
3.Doktor: Czy on powiedział dokładnie to?
4.Haruspik: Tak.
5.Doktor: Mam zupełnie inną wersję.
6.Haruspik: Jaką?
7.Doktor: Podejrzewam, że to tajemnicze piętno w testamencie Izydora oznacza Szymona Kaina. Przyjaciela twojego ojca. Nadczłowieka. Twórcę tego miasta, projektanta zamieszkanych światów.
8.Haruspik: Więc?
9.Doktor: Chcę wiedzieć, jakie ma o tym zdanie córeczka Olgimskiego, Kapella, a także kobieta, do której nie wolno mi się zbliżać, Katarzyna Saburova. Chcę najdokładniej, jak mogę, zbadać tę hipotezę. Maria może być stronnicza. Zapytaj te kobiety, Artemiuszu. Tobie one odpowiedzą.
10.Haruspik: O co mam je spytać?
11.Doktor: Zapytaj, czy Szymon może być udurgiem. Niech po prostu odpowiedzą tak lub nie. One... są dość trudne. Wydaje mi się, że one wiele wiedzą o naszej przyszłości... Tylko że ich wiedza jest pozbawiona konkretów. Patrzą daleko, ale widzą niewiele... Ale one zrozumieją, o czym mówisz.
12.Haruspik: Niech będzie po twojemu, ojnon. Pytanie nie kosztuje.
12.Haruspik: Nie. Nie podoba mi się ten twój chytry uśmieszek.
8.Haruspik: Absurd! Udurg nie może być człowiekiem. To ciało, które może pomieścić w sobie cały świat.
9.Doktor: Każdy człowiek, w pewnym stopniu, jest całym światem. A Szymon ze wszystkich ludzi najbardziej zasługiwał, żeby tak o nim mówiono. On był więcej niż człowiekiem. I... może jeszcze nie powinniśmy mówić o nim w czasie przeszłym.
10.Haruspik: Nie wiem...
10.Haruspik: Nie podoba mi się ta twoja wersja, ojnon. Wydaje mi się, że masz tu ukryty zysk.
11.Doktor: Chcę wiedzieć, jakie ma o tym zdanie córeczka Olgimskiego, Kapella, a także kobieta, do której nie wolno mi się zbliżać, Katarzyna Saburova. Chcę najdokładniej, jak mogę, zbadać tę hipotezę. Maria może być stronnicza. Zapytaj te kobiety, Artemiuszu. Tobie one odpowiedzą.
12.Haruspik: O co mam je spytać?
13.Doktor: Zapytaj, czy Szymon może być udurgiem. Niech po prostu odpowiedzą tak lub nie. One... są dość trudne. Wydaje mi się, że one wiele wiedzą o naszej przyszłości... Tylko że ich wiedza jest pozbawiona konkretów. Patrzą daleko, ale widzą niewiele... Ale one zrozumieją, o czym mówisz.
14.Haruspik: Niech będzie po twojemu, ojnon. Pytanie nie kosztuje.
14.Haruspik: Nie. Nie podoba mi się ten twój chytry uśmieszek.
4.Haruspik: … Nie jestem pewien. On zawsze mówi bardzo zawile...
5.Doktor: Podejrzewam, że to tajemnicze piętno w testamencie Izydora oznacza Szymona Kaina. Przyjaciela twojego ojca. Nadczłowieka. Twórcę tego miasta, projektanta zamieszkanych światów.
6.Haruspik: Więc?
7.Doktor: Chcę wiedzieć, jakie ma o tym zdanie córeczka Olgimskiego, Kapella, a także kobieta, do której nie wolno mi się zbliżać, Katarzyna Saburova. Chcę najdokładniej, jak mogę, zbadać tę hipotezę. Maria może być stronnicza. Zapytaj te kobiety, Artemiuszu. Tobie one odpowiedzą.
8.Haruspik: O co mam je spytać?
9.Doktor: Zapytaj, czy Szymon może być udurgiem. Niech po prostu odpowiedzą tak lub nie. One... są dość trudne. Wydaje mi się, że one wiele wiedzą o naszej przyszłości... Tylko że ich wiedza jest pozbawiona konkretów. Patrzą daleko, ale widzą niewiele... Ale one zrozumieją, o czym mówisz.
10.Haruspik: Niech będzie po twojemu, ojnon. Pytanie nie kosztuje.
10.Haruspik: Nie. Nie podoba mi się ten twój chytry uśmieszek.
6.Haruspik: Absurd! Udurg nie może być człowiekiem. To ciało, które może pomieścić w sobie cały świat.
7.Doktor: Każdy człowiek, w pewnym stopniu, jest całym światem. A Szymon ze wszystkich ludzi najbardziej zasługiwał, żeby tak o nim mówiono. On był więcej niż człowiekiem. I... może jeszcze nie powinniśmy mówić o nim w czasie przeszłym.
8.Haruspik: Nie wiem...
8.Haruspik: Nie podoba mi się ta twoja wersja, ojnon. Wydaje mi się, że masz tu ukryty zysk.
9.Doktor: Chcę wiedzieć, jakie ma o tym zdanie córeczka Olgimskiego, Kapella, a także kobieta, do której nie wolno mi się zbliżać, Katarzyna Saburova. Chcę najdokładniej, jak mogę, zbadać tę hipotezę. Maria może być stronnicza. Zapytaj te kobiety, Artemiuszu. Tobie one odpowiedzą.
10.Haruspik: O co mam je spytać?
11.Doktor: Zapytaj, czy Szymon może być udurgiem. Niech po prostu odpowiedzą tak lub nie. One... są dość trudne. Wydaje mi się, że one wiele wiedzą o naszej przyszłości... Tylko że ich wiedza jest pozbawiona konkretów. Patrzą daleko, ale widzą niewiele... Ale one zrozumieją, o czym mówisz.
12.Haruspik: Niech będzie po twojemu, ojnon. Pytanie nie kosztuje.
12.Haruspik: Nie. Nie podoba mi się ten twój chytry uśmieszek.
2.Haruspik: Rozmawiałem z Kapellą. Szymon może być udurgiem.
3.Doktor: Zauważ, że nie sugeruję ci żadnych decyzji. Sam będę musiał to wszystko sprawdzić. Chcę tylko wykorzystać twój przypadek jako... dodatkowy argument, który wypełni brakujące miejsce w moich rozważaniach... Niczym ten starożytny kamień z napisami w trzech językach.
4.Haruspik: Rozumiem.
4.Haruspik: Próbujesz przenieść idee z chorej głowy na zdrową? Niech będzie...
5.Doktor: A co myśli Katarzyna?
6.Haruspik: Nie wiem jeszcze. Nie za bardzo mam ochotę iść do „Pnia”...
7.Doktor: O ile dobrze pamiętam, do Katarzyny jest osobne wejście. A i Saburov nie jest taki sam jak wcześniej.
8.Haruspik: Faktycznie. Zgoda, poczekaj tu na mnie.
2.Haruspik: Katarzyna mówiła o ofierze. Ale... Wszystko sprowadzało się do tego, że masz rację.
3.Doktor: Dlaczego?
4.Haruspik: Dlatego, że ofiara, którą przepowiedziano, to człowiek. Udurg także jest podobny do człowieka. Tak ją zrozumiałem.
4.Haruspik: Nie zrozumiesz tego, ojnon.
5.Doktor: A co myśli Kapella?
6.Haruspik: Jeszcze nie wiem. Właśnie do niej szedłem.
2.Haruspik: Rozmawiałem z obiema Paniami.
3.Doktor: Kapella jest już Panią? Zresztą... Nieważne. Jak brzmi odpowiedź? Czy Szymon może być udurgiem? Jest przynajmniej taka możliwość?
4.Haruspik: Tak. Wygląda na to, że masz rację, ojnon.
4.Haruspik: Jest. Ale to jeszcze o niczym nie świadczy.
5.Doktor: Czyli... gra jest warta świeczki. Choć będzie to ryzykowne. Będę musiał rzucić na szalę moją reputację przeciwko groźnemu zwycięzcy bitwy pod Schierach.
6.Haruspik: Nie rozumiem.
6.Haruspik: Co chcesz przez to osiągnąć?
7.Doktor: Klucz do rozwiązania tych sprzeczności znajduje się w Wieży, którą nazywacie Wielościanem. To oczywiste, że nie jest tym, czym wydaje się dla obcych.
8.Haruspik: A co ma z tym wszystkim wspólnego udurg mojego ojca?
8.Haruspik: Teraz rozumiem...
9.Doktor: Muszę tylko sprawdzić tę teorię z punktu widzenia optyki. Muszę być pewien, że to nie jest pusty przesąd. Poznam Wielościan od środka, a ty w zamian za to znajdź dowód tego, że podziemne naczynia mają właśnie taką formę..., jaką podejrzewam, że mają.
10.Haruspik: Chcesz wypruć ze mnie wszystkie żyły...
10.Haruspik: Znowu musisz iść do Rzeźni?
11.Doktor: Nie zapominaj, że moim zadaniem jest znaleźć źródło zarazy. Ciebie nie wpuszczą do Wieży, mnie do Rzeźni. Musimy sobie pomagać. Jutro przyślę ci wiadomość. Spotkamy się jakoś.
12.Haruspik: Zatem do jutra.
1.Doktor: Zrozumiałem, Artemiuszu! Już wiem, jak rozwiązać twoją zagadkę. I faktycznie mamy tu do czynienia z mistyką najwyższych lotów.
2.Haruspik: Słucham.
3.Doktor: Twój udurg to Szymon. A właściwie nie do końca Szymon. Ta konstrukcja, cały architektoniczny kompleks. Znaczenie słowa „miasto” zostaje zachowane w największym tego słowa znaczeniu. A teraz wyobraź sobie, że ta konstrukcja wchłania w siebie duszę Szymona... I staje się żywa.
4.Haruspik: Jak? Nie rozumiem.
5.Doktor: Tak, to trudno zrozumieć. To zjawisko można wytłumaczyć na poziomie naukowym, jak i mistycznym... Teraz nie mogę ci tego wyjaśnić i udowodnić... ponieważ szkice ma już Aglaja. Ale uwierz mi, że wszystko tak dokładnie wygląda. Ta konstrukcja wchłania w siebie ducha i ożywa!
6.Haruspik: Jak to „wchłania w siebie ducha”?
7.Doktor: Właściwie to się jeszcze nie wydarzyło. Ale Kainowie ręczą, że wkrótce to zrobią. To coś pośredniego między optyką i ludzką psychiką. Czegoś takiego jeszcze nie było, to pewne.
8.Haruspik: Więc dusza jest w jej środku, jak w ciele?
9.Doktor: Dokładnie tak. Sam jestem wstrząśnięty... Nigdy bym nie uwierzył, że coś takiego w ogóle jest możliwe. Chimera żywego i martwego. Niewątpliwie, Artemiuszu, to właśnie twój udurg. Wiedziałeś, że Szymon był jednym z ostatnich podopiecznych Izydora?
10.Haruspik: Tak. Być może masz rację, ojnon.
10.Haruspik: Pomyślę o tym.
6.Haruspik: Jakie szkice?
7.Doktor: Nieważne. Możesz zapytać Aglaję... Albo lepiej nie pytaj. Na pewno źle ci wszystko wyjaśni. Z jakiegoś powodu czuję, że nie cieszy się zbytnio z mojego odkrycia. Oczekiwała innego rezultatu. Ale prawda wygląda właśnie tak! Wszystko się zgadza w najdrobniejszych szczegółach.
8.Haruspik: Dlaczego mówisz, że ta konstrukcja jest żywa?
9.Doktor: Ponieważ... Można uznać to za rodzinny przesąd Kainów, ale ten budynek naprawdę może służyć jako magazyn dla duszy. A dokładnie dla pamięci. Oni nazywają to Pamięcią.
10.Haruspik: Czyli dusza Szymona jest wewnątrz Wieży?
11.Doktor: Właściwie to się jeszcze nie wydarzyło. Ale Kainowie ręczą, że wkrótce to zrobią. To coś pośredniego między optyką i ludzką psychiką. Czegoś takiego jeszcze nie było, to pewne.
12.Haruspik: Więc dusza jest w jej środku, jak w ciele?
13.Doktor: Dokładnie tak. Sam jestem wstrząśnięty... Nigdy bym nie uwierzył, że coś takiego w ogóle jest możliwe. Chimera żywego i martwego. Niewątpliwie, Artemiuszu, to właśnie twój udurg. Wiedziałeś, że Szymon był jednym z ostatnich podopiecznych Izydora?
14.Haruspik: Tak. Być może masz rację, ojnon.
14.Haruspik: Pomyślę o tym.
1.Doktor: Mam nadzieję, że zdołałem cię przekonać.
2.Haruspik: Żegnaj.
2.Haruspik: Ale kto w takim razie jest moją ofiarą?
3.Doktor: Nie wiem. I tak uważam to wszystko za przesąd.
4.Haruspik: Bez ofiary nie dostanę krwi do surowicy. Muszę zgadywać.
5.Doktor: Dlaczego nie spytasz bezpośrednio? Niech Starszy ci powie, czego od ciebie chce.
6.Haruspik: Starszy już niczego nie powie.
6.Haruspik: On chce, żebym zgadł.
7.Doktor: Nastrasz go. Nie widziałem Starszego i nie wiem, jakim on jest człowiekiem. Ale myślę, że ciężka groźba może zachwiać każdym. Nastrasz go!
8.Haruspik: Jak?
9.Doktor: Kain wspomniał dzisiaj, że Starszy jest w jakiś sposób związany ze śmiercią twego ojca. A Wielki Vlad doskonale o tym wie. Nie powiedział ci o tym?
10.Haruspik: To coś nowego... Nie mówił. Ale powie.
10.Haruspik: Tak... Wiem.
2.Haruspik: Skąd masz te wszystkie informacje o Wielościanie, ojnon?
3.Doktor: Studiowałem go ze wszystkich stron. Istniało podejrzenie, że to od niego zaczęła się epidemia.
4.Haruspik: I czego się dowiedziałeś?
5.Doktor: Hmm. Że nawet jeśli rzeczywiście tak było, teraz już nic nie można na to poradzić.
6.Haruspik: Jak to się mogło stać, ojnon?
7.Doktor: Porozmawiaj o tym ze Starszym. On powie ci, jak go zbudowano.
8.Haruspik: Porozmawiam.
8.Haruspik: Na to już za późno.
2.Haruspik: To ty rozkazałeś spalić byka, ojnon?
3.Doktor: Jakiego byka? Pomyśl, zanim coś powiesz, Burach. Tam nie było żadnego byka.
4.Haruspik: Na Dziedzińcu Kościanego Słupa leżał Wyższy.
5.Doktor: Tak naprawdę byka tam nie było. Ale ciii! Nie należy rozmawiać na ten temat. Wydałem żołnierzom taki rozkaz, żeby mogli wyładować swą złość. Niech lepiej palą ziemię na peryferiach niż plac przed Katedrą.
6.Haruspik: Chciałeś powiedzieć: „przed mostem”...
7.Doktor: Rozumiemy się, Burach. Kazałem go spalić, ponieważ mi przeszkadzał. Powodował zamieszki. Jego ogromne ciało było pełne zakaźnych zarodników. Wreszcie, to był mój obowiązek. Nie bądź uparty. Nie przeszkadzam ci w twoich sprawach, ty nie przeszkadzaj mi w moich.
8.Haruspik: Do czasu, ojnon...
4.Haruspik: Zrozumiałem twoją aluzję.
2.Haruspik: Muszę dostać się do Wieży, ojnon. Powiedz, jak mogę to zrobić?
3.Doktor: Ach! Czyli ty też chcesz bronić tego skarbu? Zacna decyzja. Cieszę się, że wszystko zrozumiałeś.
4.Haruspik: Tak. Zrozumiałem.
5.Doktor: Więc powiedz psom – strażnikom słowo „warowny”. To hasło. Poznałem je od Marii.
6.Haruspik: Dobrze.
7.Doktor: Tak... Maria nie jest ostatnio w najlepszych stosunkach z bratem. Jeśli by cię nie wpuścili, powiedz im, że przysiągłem uratować Wielościan. I że bardzo liczę na twoją pomoc w tej sprawie. Wtedy na pewno cię przepuszczą.
8.Haruspik: Dobrze.
6.Haruspik: Maria jest szalona. Nic ci się nie stanie, że mi je zdradziłeś?
7.Doktor: Nie. Ona teraz śpi głębokim snem. Zbiera siły. Szykuje się do zostania Panią. Wkrótce nadejdzie jej godzina. I nie jest szalona.
8.Haruspik: Wiesz lepiej.
8.Haruspik: Chan nie posłucha Marii.
9.Doktor: Tak... Maria nie jest ostatnio w najlepszych stosunkach z bratem. Jeśli by cię nie wpuścili, powiedz im, że przysiągłem uratować Wielościan. I że bardzo liczę na twoją pomoc w tej sprawie. Wtedy na pewno cię przepuszczą.
10.Haruspik: Dobrze.
4.Haruspik: Nie. Wieża jest mi zupełnie obojętna.
5.Doktor: Więc nie mogę ci pomóc.
6.Haruspik: Dobrze, stanę po twojej stronie.
7.Doktor: Więc powiedz psom – strażnikom słowo „warowny”. To hasło. Poznałem je od Marii.
8.Haruspik: Dobrze.
9.Doktor: Tak... Maria nie jest ostatnio w najlepszych stosunkach z bratem. Jeśli by cię nie wpuścili, powiedz im, że przysiągłem uratować Wielościan. I że bardzo liczę na twoją pomoc w tej sprawie. Wtedy na pewno cię przepuszczą.
10.Haruspik: Dobrze.
8.Haruspik: Maria jest szalona. Nic ci się nie stanie, że mi je zdradziłeś?
9.Doktor: Nie. Ona teraz śpi głębokim snem. Zbiera siły. Szykuje się do zostania Panią. Wkrótce nadejdzie jej godzina. I nie jest szalona.
10.Haruspik: Wiesz lepiej.
10.Haruspik: Chan nie posłucha Marii.
11.Doktor: Tak... Maria nie jest ostatnio w najlepszych stosunkach z bratem. Jeśli by cię nie wpuścili, powiedz im, że przysiągłem uratować Wielościan. I że bardzo liczę na twoją pomoc w tej sprawie. Wtedy na pewno cię przepuszczą.
12.Haruspik: Dobrze.
6.Haruspik: Trudno. Nie znajdzie dziewczyna męża, niewielka strata.
1.Doktor: Więc? Podjąłeś decyzję?
2.Haruspik: Jaką?
3.Doktor: Czas wybierać. Osobiście pakuję rzeczy i wraz z kilkoma osobami, które chcę stąd wyciągnąć, opuszczam miasto, zanim rozpocznie się ostrzał. Mógłbym rozwiązać sprawę po swojemu, ale brakuje mi czasu.
4.Haruspik: Kogo chcesz ze sobą zabrać?
5.Doktor: Kilku ludzi. Pomogą mi zbudować nowe miasto.
6.Haruspik: Nowe miasto? A co ze starym?
7.Doktor: Mógłbym sprawić, że tylko miasto wraz z Projektem Byka zostaną zburzone, a Wielościan pozostanie. Blok zapewnił mnie, że będą strzelać tak dokładnie, że drugi brzeg rzeki Gorchon nawet nie drgnie. „Rzeka wchłonie wstrząsy”, tak powiedział.
8.Haruspik: Jeśli zniszczymy miasto, ludzie zginą.
9.Doktor: Rozejrzyj się. Już zginęli. Zostaliśmy tylko ty i ja. Zarażeni się nie liczą, i tak została im mniej niż doba życia.
10.Haruspik: Może zdążyłbym im jeszcze pomóc.
11.Doktor: Naprawdę? Tak czy inaczej, mógłbym przyjść na Radę i przedstawić Generałowi argumenty na korzyść mojej teorii. Skażone miasto znika z powierzchni ziemi, Wielościan zostaje. On jest sterylny i... Niech to diabli, jest tego wart, żeby go uratować!
12.Haruspik: Czego ci trzeba?
13.Doktor: Jeśli moi Zwolennicy będą żyć, przyjdę na Radę. Jesteś pewien, że wszyscy są żywi? Czy rzeczywiście chcesz, żebym przyszedł do Katedry?
14.Haruspik: Tak. Twoi Zwolennicy żyją i cieszą się dobrym zdrowiem. Liczę na ciebie, ojnon.
14.Haruspik: Muszę to przemyśleć.
12.Haruspik: Czego ci trzeba?
13.Doktor: Nie tak dużo, ale i nie mało. Przyjdę do Katedry tylko wtedy, gdy będę wiedział, że żyją ludzie, którym chciałem teraz poświęcić swój czas. Jesteś gotów mi pomóc?
14.Haruspik: Nie. Nie mam teraz czasu.
14.Haruspik: Spróbuję pomóc. Jak rozpoznam twoich Zwolenników?
15.Doktor: Pisałem ci o nich kilka dni temu. Ale jeśli zgubiłeś ten list, podpowiem ci. Wszyscy oni chcą tylko jednego: uratować cudowną Wieżę. Wszystko inne nie ma dla nich żadnego znaczenia.
16.Haruspik: Czekaj na mnie.
8.Haruspik: Odpowiada mi twoje rozwiązanie, ojnon. Niech Szymon będzie udurgiem.
9.Doktor: Za późno, Haruspiku. Żeby tak mogło być, musiałbym obronić swoją tezę przed Hetmanami, ale nie zrobię tego.
10.Haruspik: Dlaczego?
11.Doktor: Ponieważ dałem słowo, że uratuję życia kilku Zwolennikom. Ty masz swoich, ja mam swoich. Spróbuję coś zrobić przez te ostatnie kilka godzin...
12.Haruspik: Twoi Zwolennicy są w niebezpieczeństwie?
13.Doktor: Niektórzy z nich są ciężko chorzy. Są na skraju śmierci. Ty także miałeś w tym swój udział, Burach... Twoje działania stały się przyczyną ich choroby.
14.Haruspik: Dobrze. Zbadam twoich Zwolenników i przywrócę ich do życia. Jak ich rozpoznam?
15.Doktor: Naprawdę? Wszystko w twoich rękach, Burach. Moi Zwolennicy chcą uratować Wieżę i zniszczyć zatrute miasto. C'est tout.
16.Haruspik: Jeśli oni będą żyć, przyjdziesz do Katedry?
17.Doktor: Tak.
18.Haruspik: Dobrze. Liczę na ciebie.
14.Haruspik: To nie moje zmartwienie, ojnon.
12.Haruspik: Więc życzę powodzenia.
8.Haruspik: Odpowiada mi twoje rozwiązanie, ojnon. Niech Szymon będzie udurgiem.
9.Doktor: … Tak? Ale przecież uratowałeś życie Inkwizytora... Ona nie pozwoli nam zburzyć miasta, to raz. A póki żyje, nie zostawi w spokoju Wieży – to dwa.
10.Haruspik: To da się naprawić. Odciągnę jej uwagę od miasta. Będziesz w stanie przyjść do Katedry na ostatnią Radę?
11.Doktor: Tak. Dzięki twoim wysiłkom wszyscy Zwolennicy, od których zależy istnienie Wieży, są cali i zdrowi. Więc... czemu nie? Jeśli to ty powiesz, że jesteś po mojej stronie, wytrącisz broń z rąk Inkwizytora.
12.Haruspik: Dobrze. Zobaczymy się na Radzie.
12.Haruspik: Nie, ojnon... Przemyślałem to i myślę, że poradzę sobie bez ciebie.
4.Haruspik: A co chciałbyś zrobić?
5.Doktor: Mógłbym sprawić, że tylko miasto wraz z Projektem Byka zostaną zburzone, a Wielościan pozostanie. Blok zapewnił mnie, że będą strzelać tak dokładnie, że drugi brzeg rzeki Gorchon nawet nie drgnie. „Rzeka wchłonie wstrząsy”, tak powiedział.
6.Haruspik: Jeśli zniszczymy miasto, ludzie zginą.
7.Doktor: Rozejrzyj się. Już zginęli. Zostaliśmy tylko ty i ja. Zarażeni się nie liczą, i tak została im mniej niż doba życia.
8.Haruspik: Może zdążyłbym im jeszcze pomóc.
9.Doktor: Naprawdę? Tak czy inaczej, mógłbym przyjść na Radę i przedstawić Generałowi argumenty na korzyść mojej teorii. Skażone miasto znika z powierzchni ziemi, Wielościan zostaje. On jest sterylny i... Niech to diabli, jest tego wart, żeby go uratować!
10.Haruspik: Czego ci trzeba?
11.Doktor: Jeśli moi Zwolennicy będą żyć, przyjdę na Radę. Jesteś pewien, że wszyscy są żywi? Czy rzeczywiście chcesz, żebym przyszedł do Katedry?
12.Haruspik: Tak. Twoi Zwolennicy żyją i cieszą się dobrym zdrowiem. Liczę na ciebie, ojnon.
12.Haruspik: Muszę to przemyśleć.
10.Haruspik: Czego ci trzeba?
11.Doktor: Nie tak dużo, ale i nie mało. Przyjdę do Katedry tylko wtedy, gdy będę wiedział, że żyją ludzie, którym chciałem teraz poświęcić swój czas. Jesteś gotów mi pomóc?
12.Haruspik: Nie. Nie mam teraz czasu.
12.Haruspik: Spróbuję pomóc. Jak rozpoznam twoich Zwolenników?
13.Doktor: Pisałem ci o nich kilka dni temu. Ale jeśli zgubiłeś ten list, podpowiem ci. Wszyscy oni chcą tylko jednego: uratować cudowną Wieżę. Wszystko inne nie ma dla nich żadnego znaczenia.
14.Haruspik: Czekaj na mnie.
6.Haruspik: Odpowiada mi twoje rozwiązanie, ojnon. Niech Szymon będzie udurgiem.
7.Doktor: Za późno, Haruspiku. Żeby tak mogło być, musiałbym obronić swoją tezę przed Hetmanami, ale nie zrobię tego.
8.Haruspik: Dlaczego?
9.Doktor: Ponieważ dałem słowo, że uratuję życia kilku Zwolennikom. Ty masz swoich, ja mam swoich. Spróbuję coś zrobić przez te ostatnie kilka godzin...
10.Haruspik: Twoi Zwolennicy są w niebezpieczeństwie?
11.Doktor: Niektórzy z nich są ciężko chorzy. Są na skraju śmierci. Ty także miałeś w tym swój udział, Burach... Twoje działania stały się przyczyną ich choroby.
12.Haruspik: Dobrze. Zbadam twoich Zwolenników i przywrócę ich do życia. Jak ich rozpoznam?
13.Doktor: Naprawdę? Wszystko w twoich rękach, Burach. Moi Zwolennicy chcą uratować Wieżę i zniszczyć zatrute miasto. C'est tout.
14.Haruspik: Jeśli oni będą żyć, przyjdziesz do Katedry?
15.Doktor: Tak.
16.Haruspik: Dobrze. Liczę na ciebie.
12.Haruspik: To nie moje zmartwienie, ojnon.
10.Haruspik: Więc życzę powodzenia.
6.Haruspik: Odpowiada mi twoje rozwiązanie, ojnon. Niech Szymon będzie udurgiem.
7.Doktor: … Tak? Ale przecież uratowałeś życie Inkwizytora... Ona nie pozwoli nam zburzyć miasta, to raz. A póki żyje, nie zostawi w spokoju Wieży – to dwa.
8.Haruspik: To da się naprawić. Odciągnę jej uwagę od miasta. Będziesz w stanie przyjść do Katedry na ostatnią Radę?
9.Doktor: Tak. Dzięki twoim wysiłkom wszyscy Zwolennicy, od których zależy istnienie Wieży, są cali i zdrowi. Więc... czemu nie? Jeśli to ty powiesz, że jesteś po mojej stronie, wytrącisz broń z rąk Inkwizytora.
10.Haruspik: Dobrze. Zobaczymy się na Radzie.
10.Haruspik: Nie, ojnon... Przemyślałem to i myślę, że poradzę sobie bez ciebie.
2.Haruspik: Nie. Jeszcze nie. Może w ogóle z niej zrezygnuję?
3.Doktor: Mógłbym sprawić, że tylko miasto wraz z Projektem Byka zostaną zburzone, a Wielościan pozostanie. Blok zapewnił mnie, że będą strzelać tak dokładnie, że drugi brzeg rzeki Gorchon nawet nie drgnie. „Rzeka wchłonie wstrząsy”, tak powiedział.
4.Haruspik: Jeśli zniszczymy miasto, ludzie zginą.
5.Doktor: Rozejrzyj się. Już zginęli. Zostaliśmy tylko ty i ja. Zarażeni się nie liczą, i tak została im mniej niż doba życia.
6.Haruspik: Może zdążyłbym im jeszcze pomóc.
7.Doktor: Naprawdę? Tak czy inaczej, mógłbym przyjść na Radę i przedstawić Generałowi argumenty na korzyść mojej teorii. Skażone miasto znika z powierzchni ziemi, Wielościan zostaje. On jest sterylny i... Niech to diabli, jest tego wart, żeby go uratować!
8.Haruspik: Czego ci trzeba?
9.Doktor: Jeśli moi Zwolennicy będą żyć, przyjdę na Radę. Jesteś pewien, że wszyscy są żywi? Czy rzeczywiście chcesz, żebym przyszedł do Katedry?
10.Haruspik: Tak. Twoi Zwolennicy żyją i cieszą się dobrym zdrowiem. Liczę na ciebie, ojnon.
10.Haruspik: Muszę to przemyśleć.
8.Haruspik: Czego ci trzeba?
9.Doktor: Nie tak dużo, ale i nie mało. Przyjdę do Katedry tylko wtedy, gdy będę wiedział, że żyją ludzie, którym chciałem teraz poświęcić swój czas. Jesteś gotów mi pomóc?
10.Haruspik: Nie. Nie mam teraz czasu.
10.Haruspik: Spróbuję pomóc. Jak rozpoznam twoich Zwolenników?
11.Doktor: Pisałem ci o nich kilka dni temu. Ale jeśli zgubiłeś ten list, podpowiem ci. Wszyscy oni chcą tylko jednego: uratować cudowną Wieżę. Wszystko inne nie ma dla nich żadnego znaczenia.
12.Haruspik: Czekaj na mnie.
4.Haruspik: Odpowiada mi twoje rozwiązanie, ojnon. Niech Szymon będzie udurgiem.
5.Doktor: Za późno, Haruspiku. Żeby tak mogło być, musiałbym obronić swoją tezę przed Hetmanami, ale nie zrobię tego.
6.Haruspik: Dlaczego?
7.Doktor: Ponieważ dałem słowo, że uratuję życia kilku Zwolennikom. Ty masz swoich, ja mam swoich. Spróbuję coś zrobić przez te ostatnie kilka godzin...
8.Haruspik: Twoi Zwolennicy są w niebezpieczeństwie?
9.Doktor: Niektórzy z nich są ciężko chorzy. Są na skraju śmierci. Ty także miałeś w tym swój udział, Burach... Twoje działania stały się przyczyną ich choroby.
10.Haruspik: Dobrze. Zbadam twoich Zwolenników i przywrócę ich do życia. Jak ich rozpoznam?
11.Doktor: Naprawdę? Wszystko w twoich rękach, Burach. Moi Zwolennicy chcą uratować Wieżę i zniszczyć zatrute miasto. C'est tout.
12.Haruspik: Jeśli oni będą żyć, przyjdziesz do Katedry?
13.Doktor: Tak.
14.Haruspik: Dobrze. Liczę na ciebie.
10.Haruspik: To nie moje zmartwienie, ojnon.
8.Haruspik: Więc życzę powodzenia.
4.Haruspik: Odpowiada mi twoje rozwiązanie, ojnon. Niech Szymon będzie udurgiem.
5.Doktor: … Tak? Ale przecież uratowałeś życie Inkwizytora... Ona nie pozwoli nam zburzyć miasta, to raz. A póki żyje, nie zostawi w spokoju Wieży – to dwa.
6.Haruspik: To da się naprawić. Odciągnę jej uwagę od miasta. Będziesz w stanie przyjść do Katedry na ostatnią Radę?
7.Doktor: Tak. Dzięki twoim wysiłkom wszyscy Zwolennicy, od których zależy istnienie Wieży, są cali i zdrowi. Więc... czemu nie? Jeśli to ty powiesz, że jesteś po mojej stronie, wytrącisz broń z rąk Inkwizytora.
8.Haruspik: Dobrze. Zobaczymy się na Radzie.
8.Haruspik: Nie, ojnon... Przemyślałem to i myślę, że poradzę sobie bez ciebie.
1.Doktor: Wciąż mam dużo do zrobienia. Chciałbym zostać sam, z twoim pozwoleniem. Przyjdź rano, o siódmej.
2.Haruspik: Wkrótce sobie pójdę.
2.Haruspik: Gospodyni tego domu pewnie ma jakieś plany, co?
1.Doktor: Wciąż mam dużo do zrobienia. Chciałbym zostać sam, z twoim pozwoleniem. Przyjdź rano, o siódmej.
2.Haruspik: Nie chce mi się wychodzić na zewnątrz...
2.Haruspik: Jeśli będziecie pracować z tkanką, życzę powodzenia.
1.Doktor: Mam jeszcze wiele do zrobienia. Chciałbym zostać sam, z waszym pozwoleniem. Przyjdźcie rano, o siódmej.
2.Haruspik: Moment, chcę tylko chwilę odpocząć.
2.Haruspik: Życzę szczęścia w pracy.
1.Doktor: Czeka nas ciężka próba. Do Inkwizytora lepiej iść z wypoczętym umysłem. Radzę się wyspać. Możesz skorzystać z mojego łóżka. Ja i tak będę zajmował się syntezą.
2.Haruspik: Przenocuję gdzieś indziej.
2.Haruspik: Dziękuję. Odwdzięczę się przy najbliższej okazji.
1.Doktor: Chcę choć trochę się przespać. Muszę się uspokoić po tym, co dzisiaj zobaczyłem.
2.Haruspik: Tak, ja też.
2.Haruspik: Do świtu zostało całkiem niewiele czasu.
1.Doktor: Prawie nie zostało czasu...
2.Haruspik: Więc to jest prawdziwa cena twojego finału? Wiesz, co się teraz stanie?
3.Doktor: Co się teraz stanie? Teraz siły tysięcy ludzi, energia nadzwyczajnej rodziny i talenty genialnych twórców zostaną skierowane na budowę prawdziwego cudu. Cudu, który może dać ludzkości nowy zryw i pozwoli stworzyć nowe piękno.
4.Haruspik: Ale za jaką cenę!
5.Doktor: Wszystko ma swoją cenę. Triumf Kainów będzie okrutny, ale owocny. To miejsce w oddali. A kiedy tu rozkwitnie fantasmagoryczny ogród, będzie on zalążkiem nowego Renesansu.
6.Haruspik: Czyli zostanie tu zbudowana nowa utopia?
7.Doktor: Tak. Myślę, że to diablo interesujące. Wiesz, w naszych czasach rzadko zdarzają się takie projekty... Nic dziwnego, że przegrywamy wojnę. Ludzie stają się nudni i mali. Wypadamy z historii. Świat rwie się do przodu, ale to nie my pchamy go w górę! Smutne to...
8.Haruspik: Jeśli jeden Wielościan stał się przyczyną tylu śmierci, ile zła zrodzi całe miasto takich urzeczywistnionych cudów?
9.Doktor: Niemało. Bądźmy realistami. Ale czy to ma znaczyć, że nie warto szukać i próbować? Nigdy w to nie uwierzę.
10.Haruspik: Prawda jest starsza niż my. Nie trzeba jej wymyślać. Trzeba ją tylko powtarzać...
2.Haruspik: Wiesz, że okazaliśmy się zabawkami?
3.Doktor: Naprawdę? Żartujesz... No, chyba że w metaforycznym sensie. Wszyscy jesteśmy zabawkami w rękach Opatrzności.
4.Haruspik: Nie w metaforycznym, ojnon. W dosłownym. Jesteś zabawką. Lalką ze szmat, trocin, wielorybich kości i czort wie, czego jeszcze.
5.Doktor: Oszalałeś?
6.Haruspik: Nie. Widziałem. Masz właściciela. To dzieci. Właśnie kończą grę z naszym udziałem.
7.Doktor: Mam nadzieję, że mną wygrywają.
8.Haruspik: Nie. Przegrywają. Właściwie nas nie lubią. Sprzykrzyliśmy im się. Dlatego nas tu wetknęli.
9.Doktor: Zabawne, Burach. Jednak czeka na mnie laboratorium w stolicy! Nie będę długo zajmował się myślą, że ono też jest zabawkowe. Ponoszę za nie pewną odpowiedzialność. Tworzę leki na starość i śmierć.
10.Haruspik: … Z orzechów, syropu i skradzionego dorosłym środka nasennego. Nie rozśmieszaj mnie.
11.Doktor: Dość. To już nie jest śmieszne.
12.Haruspik: Widzę, że niczego nie zrozumiałeś.
2.Haruspik: Do diabła z tym. Może w ogóle nie dokonam wyboru.
2.Haruspik: Twoi Zwolennicy żyją i cieszą się dobrym zdrowiem. Przyjdź na Radę.
3.Doktor: Dobrze. Przyjdę. Jeśli to ty powiesz Blokowi, że jesteś po mojej stronie, wytrącisz broń z rąk Inkwizytora.
4.Haruspik: Zobaczymy się w Katedrze, ojnon.
1.Doktor: Spokój, spokój... Jedyne, czego potrzebuję teraz to spokoju.
2.Haruspik: Przyszedłem się dowiedzieć, czy wszyscy tutaj są żywi i zdrowi.
2.Haruspik: Więc... Chciałem tylko trochę odpocząć.
1.Doktor: … Co za niespodzianka. Skąd się tu wziąłeś?
2.Haruspik: Jak mogę cię stąd wyciągnąć, ojnon?
3.Doktor: Przynieś tym diabłom trochę naboi! Nie pozostało nam nic innego... Ewa wie. Chciałem im podrzucić trochę ślepych, ale je sprawdzili.
4.Haruspik: Jakich naboi?
5.Doktor: Wojskowych. Kaliber 7,62. Chyba... te naboje są do wojskowych karabinów. A żeby sami się poranili tymi nabojami.
6.Haruspik: Dobrze, poczekaj na mnie.
6.Haruspik: Ich nie można nigdzie dostać!
7.Doktor: Weź te, które zostawiłem w „Bagnie”, na parterze, u Ewy. Pewnie będzie ich za mało, ale przynajmniej nie będziemy musieli walczyć z tymi strzelcami. Zdobądź je jakoś.
8.Haruspik: Spróbuję. Trzymaj się, ojnon.
2.Haruspik: Przyszedłem zobaczyć, co robisz.
2.Haruspik: Byłeś w Rzeźni?
3.Doktor: Później. Nie mogę rozmawiać przy... nich. Wyciągnij mnie stąd!
4.Haruspik: Ech...
1.Doktor: Dziękuję. Gdyby nie ty, te szczeniaki wyprułyby ze mnie flaki. Jednak nie powinieneś iść im na rękę. Dzieci się zbroją i los tej broni jest teraz nieznany. Boję się, że ona wystrzeli w nieodpowiednim momencie.
2.Haruspik: Po co w ogóle poszedłeś do tej Wieży?
3.Doktor: Mam podstawy przypuszczać, że Wielościan odgrywa kluczową rolę w historii tego miasteczka. Właściwie on nie jest częścią miasta... Stoi sam, a miasto tuż obok. Ale jednocześnie miasto i Wielościan łączy jakaś nierozerwalna więź i jedno bez drugiego nie może istnieć.
4.Haruspik: Powiedz, byłeś w Rzeźni?
5.Doktor: … Tak. A co?
6.Haruspik: Jak daleko wszedłeś?
7.Doktor: Niezbyt daleko. Momentalnie zostałem obezwładniony. Gdyby nie wódz, zostałbym bezlitośnie zamordowany. Wojskowi zjawili się tam w idealnym momencie. Jestem skłonny uznać ich interwencję za cud.
8.Haruspik: Czy wódz też był w środku?
9.Doktor: Tak. Teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Dlaczego pytasz?
10.Haruspik: Wyniosłeś coś z Rzeźni?
11.Doktor: Nie. Zresztą... Wiesz, to przecież ta dziewczynka, córeczka komendanta noclegowni, powiedziała mi, kiedy otworzy się przejście. A otworzono je właśnie dlatego, że stamtąd wynoszono jakieś pakunki.
12.Haruspik: Kto?
13.Doktor: Rzeźnicy... I ci kościołamacze zawinięci w skóry.
14.Haruspik: Dokąd się skierowali?
15.Doktor: Nie zauważyłem. Było ciemno, a ja od razu wbiegłem do środka.
16.Haruspik: Dziękuję, ojnon. Teraz naprawdę mi pomogłeś.
16.Haruspik: Nie jesteś tchórzem, ojnon.
6.Haruspik: Wziąłeś stamtąd... krew?
7.Doktor: Nie. W ogóle nie szedłem tam po nią. Chciałem pobrać próbki gleby... I porozmawiać ze Starszym. Ale najwyraźniej ten człowiek nie jest zbyt rozmowny.
8.Haruspik: A wyniosłeś stamtąd coś innego?
9.Doktor: Nie. Zresztą... Wiesz, to przecież ta dziewczynka, córeczka komendanta noclegowni, powiedziała mi, kiedy otworzy się przejście. A otworzono je właśnie dlatego, że stamtąd wynoszono jakieś pakunki.
10.Haruspik: Kto?
11.Doktor: Rzeźnicy... I ci kościołamacze zawinięci w skóry.
12.Haruspik: Dokąd się skierowali?
13.Doktor: Nie zauważyłem. Było ciemno, a ja od razu wbiegłem do środka.
14.Haruspik: Dziękuję, ojnon. Teraz naprawdę mi pomogłeś.
14.Haruspik: Nie jesteś tchórzem, ojnon.
1.Doktor: Jeszcze raz odwiedzę Wielościan...
2.Haruspik: Powodzenia.
1.Doktor: Widzę, że Inkwizytor cię oczarowała. Nie powinieneś jej wierzyć. Uwierz, ona oszuka nas wszystkich. Łącznie z tobą.
2.Haruspik: Czym ona ci tak podpadła?
3.Doktor: Oszukała mnie. Przez ostatnie kilka dni działałem oszukany jej intrygami. I nawet zachęcałem innych, żeby jej pomagali. Odkrycie, którego dokonałem zostało błędnie zinterpretowane i przedstawione w taki sposób, że prawda zmieniła się w kłamstwo. Zadrwiono ze mnie.
4.Haruspik: No i?
4.Haruspik: I bardzo dobrze.
5.Doktor: Myślisz, że jesteś w lepszej sytuacji? Ona po prostu dla każdego z nas znalazła osobną taktykę. Mnie kupiła nienawiścią i wściekłością. Ciebie miłością i odpowiedzialnością. Ciekawe, jak podeszła Klarę, jeśli oczywiście uznała Poświęconą za godną jej intryg...
6.Haruspik: A jeśli wciąż jesteś pod wpływem jej oszustwa? Jak możesz być taki pewny siebie? A jeśli to część jej planu?
7.Doktor: Cudem udało mi się odkryć jej intrygi. Prawdopodobnie tylko dlatego, że ja...
8.Haruspik: … Że jesteś mądrzejszy ode mnie, ojnon. To chciałeś powiedzieć?
9.Doktor: Ujmijmy to tak: ponieważ mam lepsze predyspozycje do logicznego myślenia.
10.Haruspik: Dobrze, rozumiem.
8.Haruspik: … I co proponujesz?
9.Doktor: Myślę, że trzeba z nią skończyć. Myślę, że Blok może być narzędziem w naszych rękach. Ale póki co, my jesteśmy narzędziami w rękach Inkwizytora.
10.Haruspik: Już to gdzieś słyszałem. Nie jestem narzędziem, ojnon. Oświadczam ci to z całą odpowiedzialnością.
2.Haruspik: Sam podejmuję decyzje.
3.Doktor: Więc nie rozumiem, dlaczego mnie tu przyprowadziłeś? Daję ci dobrą radę..., ale ty mnie nie słuchasz.
4.Haruspik: Wkrótce wszystko zrozumiesz.
2.Haruspik: Nie myśl o tym, ojnon.
2.Haruspik: I co proponujesz?
3.Doktor: Proponuję skorzystać z szansy, którą ona ci daje... Albo zrobić coś wprost przeciwnego jej oczekiwaniom. Chociaż może ona to przewidzi? Strach pomyśleć, jak daleko może sięgać jej przenikliwość...
4.Haruspik: Doprawdy?
5.Doktor: Może trochę ją demonizuję, ale jestem wściekły z powodu tego, co ona ze mną zrobiła...
6.Haruspik: … I teraz na złość Inkwizytorowi chcesz uratować Wielościan?
7.Doktor: Tak. Wielościan i ona wykluczają się nawzajem. Jeśli ona zginie, zostanie Wielościan, ale jeśli ona przeżyje, Wielościan zniknie z powierzchni ziemi. Radzę z nią skończyć. W ten sposób zachowamy jeden z najwspanialszych pomników ludzkości. Zalążek naszej przyszłości.
8.Haruspik: Zrozumiałem twój tok myślenia.
2.Haruspik: Jak proponujesz ją zniszczyć?
3.Doktor: Zburzymy miasto, a podpiszemy na nią wyrok śmierci. Nie uniknie odpowiedzialności przed Władzami.
4.Haruspik: Rozumiem.
1.Doktor: Nie żałujesz tego, co zrobiłeś?
2.Haruspik: Nie.
2.Haruspik: „Żal to najświętsze uczucie”. Kto to powiedział?