1.Generał: Jestem szczęśliwy, że doczekaliście naszego przybycia, Doktorze Dankowski.
2.Doktor: Byliście już w Rzeźni?
3.Generał: Szukałem was.
4.Doktor: Naprawdę?
4.Doktor: A ja was.
5.Generał: Ekskomendant Saburov powiedział mi, gdzie można was znaleźć. Chciałem zapytać o radę. Co udało wam się dowiedzieć o epidemii? Można ją powstrzymać? I co w tym celu może zrobić armia?
6.Doktor: Inkwizytor...
7.Generał: Inkwizytor jest moim wrogiem! Z każdą godziną jestem o tym coraz bardziej przekonany. Nie chcę słuchać słów wrogów. Jak pies nie wierzy kotu, jak ogień nie ufa wodzie, tak i ja, generał armii, nie będę ufał słowom inkwizytora.
8.Doktor: Ale dlaczego?
8.Doktor: Generale, Aglaja Lilicz jest moim sojusznikiem. Pomogła mi niemniej niż wy. Nie chcę stać się uczestnikiem waszej konfrontacji.
9.Generał: Wiecie, ile jest pułapek w pajęczynie plecionej przez inkwizytorów? Rzeczywistość wielokrotnie prześcignie wasze najśmielsze oczekiwania. A ja nie chcę być marionetką. Ale podejrzewam, że już do tego doszło. Podejrzewam nawet, że wypowiadam te słowa, ponieważ inkwizytor tak postanowiła!
10.Doktor: Ufam Aglai Lilicz.
11.Generał: A ja będę ufać tylko wam. I to tylko dopóki, dopóty nie zauważę, że ta czarownica zaczarowała was swoimi czarami.
12.Doktor: Jestem wzruszony waszym zaufaniem.
13.Generał: Wyczuwam w was człowieka, który potrafi walczyć. Który myśli, zanim zaatakuje. Który odpowiada za swoje czyny. Który wybrał sobie godnego wroga i jest zdolny go zniszczyć. Jesteśmy dwoma wojownikami i to nam przypadło poradzenie sobie ze złem, które może się stąd rozpełznąć na cały kraj.
14.Doktor: Uważajcie mnie za swojego przyjaciela.
14.Doktor: Wykonuję tylko swoje obowiązki. Nie trzeba tak wyolbrzymiać...
10.Doktor: Chyba trochę przesadzacie.
11.Generał: Wyczuwam w was człowieka, który potrafi walczyć. Który myśli, zanim zaatakuje. Który odpowiada za swoje czyny. Który wybrał sobie godnego wroga i jest zdolny go zniszczyć. Jesteśmy dwoma wojownikami i to nam przypadło poradzenie sobie ze złem, które może się stąd rozpełznąć na cały kraj.
12.Doktor: Uważajcie mnie za swojego przyjaciela.
12.Doktor: Wykonuję tylko swoje obowiązki. Nie trzeba tak wyolbrzymiać...
6.Doktor: Nie oczekiwałem po was takiej szczerości.
7.Generał: Nie zamierzam być wyniosłym idiotą, który nikogo nie słucha tylko dlatego, że ma działa podobne do tego, które stoi na stacji, na rezerwowym torze. Jesteście specjalistą. Chcę usłyszeć, co sądzicie o bieżącej sytuacji w mieście.
8.Doktor: Są tu specjaliści lepsi niż ja.
9.Generał: Wątpię.
10.Doktor: Proszę nie przeceniać mojego znaczenia.
11.Generał: Wyczuwam w was człowieka, który potrafi walczyć. Który myśli, zanim zaatakuje. Który odpowiada za swoje czyny. Który wybrał sobie godnego wroga i jest zdolny go zniszczyć. Jesteśmy dwoma wojownikami i to nam przypadło poradzenie sobie ze złem, które może się stąd rozpełznąć na cały kraj.
12.Doktor: Uważajcie mnie za swojego przyjaciela.
12.Doktor: Wykonuję tylko swoje obowiązki. Nie trzeba tak wyolbrzymiać...
8.Doktor: Nie mam już wpływu na bieżącą sytuację.
9.Generał: Inkwizytor jest moim wrogiem! Z każdą godziną jestem o tym coraz bardziej przekonany. Nie chcę słuchać słów wrogów. Jak pies nie wierzy kotu, jak ogień nie ufa wodzie, tak i ja, generał armii, nie będę ufał słowom inkwizytora.
10.Doktor: Ale dlaczego?
10.Doktor: Generale, Aglaja Lilicz jest moim sojusznikiem. Pomogła mi niemniej niż wy. Nie chcę stać się uczestnikiem waszej konfrontacji.
11.Generał: Wiecie, ile jest pułapek w pajęczynie plecionej przez inkwizytorów? Rzeczywistość wielokrotnie prześcignie wasze najśmielsze oczekiwania. A ja nie chcę być marionetką. Ale podejrzewam, że już do tego doszło. Podejrzewam nawet, że wypowiadam te słowa, ponieważ inkwizytor tak postanowiła!
12.Doktor: Ufam Aglai Lilicz.
13.Generał: A ja będę ufać tylko wam. I to tylko dopóki, dopóty nie zauważę, że ta czarownica zaczarowała was swoimi czarami.
14.Doktor: Jestem wzruszony waszym zaufaniem.
15.Generał: Wyczuwam w was człowieka, który potrafi walczyć. Który myśli, zanim zaatakuje. Który odpowiada za swoje czyny. Który wybrał sobie godnego wroga i jest zdolny go zniszczyć. Jesteśmy dwoma wojownikami i to nam przypadło poradzenie sobie ze złem, które może się stąd rozpełznąć na cały kraj.
16.Doktor: Uważajcie mnie za swojego przyjaciela.
16.Doktor: Wykonuję tylko swoje obowiązki. Nie trzeba tak wyolbrzymiać...
12.Doktor: Chyba trochę przesadzacie.
13.Generał: Wyczuwam w was człowieka, który potrafi walczyć. Który myśli, zanim zaatakuje. Który odpowiada za swoje czyny. Który wybrał sobie godnego wroga i jest zdolny go zniszczyć. Jesteśmy dwoma wojownikami i to nam przypadło poradzenie sobie ze złem, które może się stąd rozpełznąć na cały kraj.
14.Doktor: Uważajcie mnie za swojego przyjaciela.
14.Doktor: Wykonuję tylko swoje obowiązki. Nie trzeba tak wyolbrzymiać...
2.Doktor: Potrzebuję kilku karabinów.
3.Generał: Po co?
4.Doktor: Dla celów osobistych.
5.Generał: Nie, nie rozumiem. Dla jakich?
6.Doktor: Nie ufacie mi?
7.Generał: Możliwe, że na drodze wyjątku mógłbym wydzielić broń dla cywila. Ale w tym celu muszę wiedzieć, do jakich celów broń będzie użyta.
8.Doktor: Dla samoobrony.
9.Generał: Dla samoobrony jestem gotów, z głębokiego szacunku do was, wydać wam jeden karabin i trzy magazynki do niego.
10.Doktor: A może dwa?
11.Generał: Ukrywacie coś przede mną?
12.Doktor: Nie.
13.Generał: W każdym razie dwóch nie mogę.
14.Doktor: Szkoda.
10.Doktor: Dziękuję. To naprawdę wiele.
8.Doktor: Chłopaki prosili.
9.Generał: Nie żartujcie tak więcej, Doktorze Dankowski.
10.Doktor: Ale ja nie żartuję.
11.Generał: Wystarczy. Nie wrócimy już do tego tematu.
12.Doktor: Szkoda. Nie udało się.
2.Doktor: Powiedzcie mi, Aleksandrze, jakie macie zamiary w stosunku do Wielościanu?
3.Generał: Tej strasznej konstrukcji po drugiej stronie rzeki?
4.Doktor: Tak.
4.Doktor: Dlaczego strasznej? Nie podoba się wam?
5.Generał: A jak to się trzyma?
6.Doktor: Właśnie próbuję się tego dowiedzieć.
6.Doktor: Przypuszczam, że dzięki genialnym architektonicznym rozwiązaniom. Ale pewien nie jestem.
7.Generał: A co jest w środku?
8.Doktor: Około tysiąca dzieci. Ukrywają się tam przed zarazą.
8.Doktor: Niezależne i skrajnie agresywne państwo. Wszyscy jego obywatele są dziećmi.
9.Generał: A kto pilnuje tych dzieci?
10.Doktor: No właśnie nikt. Są zdolne do wszelkich wybryków.
11.Generał: Jeśli te wybryki będą powszechne i niebezpieczne dla ludzi, konieczne może być użycie siły. Proszę się nie obawiać. Nikt nie będzie do nich strzelał. Ale zgodzicie się, że stawianie chuliganów do kąta to też kiepski pomysł.
12.Doktor: Postaram się powstrzymać ich przed podejmowaniem głupich akcji.
13.Generał: Dlaczego zaczęliście o tym mówić?
14.Doktor: Chciałem prosić o dwie rzeczy. Po pierwsze, proszę ich nie niepokoić. Zostawcie to mnie. A po drugie, jeśli zrobią coś głupiego...
15.Generał: Na przykład?
16.Doktor: Nie wiem. Jeśli będzie słychać stamtąd podejrzany szum, albo wyślą do was emisariuszy... cokolwiek, zwróćcie się najpierw do mnie. Zostanę tu do końca.
17.Generał: Dobrze. Obiecuję.
18.Doktor: Dziękuję.
10.Doktor: Sami sobie świetnie radzą.
11.Generał: Cóż, jeśli sobie radzą, przynajmniej mamy jeden problem z głowy. Nigdzie stamtąd nie wychodzą?
12.Doktor: Nie. I nikogo nie wpuszczają.
13.Generał: Dlaczego zaczęliście o tym mówić?
14.Doktor: Chciałem prosić o dwie rzeczy. Po pierwsze, proszę ich nie niepokoić. Zostawcie to mnie. A po drugie, jeśli zrobią coś głupiego...
15.Generał: Na przykład?
16.Doktor: Nie wiem. Jeśli będzie słychać stamtąd podejrzany szum, albo wyślą do was emisariuszy... cokolwiek, zwróćcie się najpierw do mnie. Zostanę tu do końca.
17.Generał: Dobrze. Obiecuję.
18.Doktor: Dziękuję.
2.Doktor: Miałem szczęście.
2.Doktor: Ktoś przygotowuje na was zamach. Wiecie już o tym?
3.Generał: Jakaś anegdotyczna historia albo czyjś głupi dowcip! Otrzymałem jakiś szalony list, zdecydowanie napisany przez kobietę niespełna rozumu. W nieznośnie patetycznych słowach ostrzega mnie o jakiejś mścicielce ludu. To ona, prawda?
4.Doktor: Nie. To poważniejsza dama.
5.Generał: W tym mieście obawiam się tylko jednej damy. I jeśli ona zechce urządzić na mnie zamach, jestem trupem. Ale wątpię, żeby ona uciekła się do tak ekstrawaganckich środków.
6.Doktor: Nazywa się Julia Luriczeva. Cierpi na rozstrój nerwowy.
6.Doktor: To kobieta z rozumem i wolą mężczyzny. Mieszka w willi o nazwie Niewód, w dzielnicy Żebro.
7.Generał: Dobrze. Natychmiast wyślę tam strzelców. Niech nadzorują jej dom, dopóki nie znajdę czasu, żeby ją bliżej poznać.
8.Doktor: Jest jeszcze coś. Wiadomość o tym zamachu już obiegła... damską część społeczeństwa. Jeśli przyjdzie tu jakakolwiek egzaltowana osoba...
9.Generał: Wszystko zrozumiałem. Z taką osobą obejdę się grzecznie. Porozmawiam, zasugeruję coś. Ale jeśli będzie się zachowywać agresywnie, zostanie zamknięta.
10.Doktor: Dziękuję, komendancie.
4.Doktor: Tak. To dziwaczka i piosenkarka. Wciąż nie rozumie, gdzie się znalazła. Żyje w świecie swoich fantazji.
1.Generał: Tak?
2.Doktor: Wydaliście rozkaz rozstrzelania architekta, Andrzeja Stamatina?
3.Generał: Pierwszy raz słyszę to imię. I nigdy nie wydałem takiego rozkazu. Powiedzcie mi coś więcej.
4.Doktor: Zostałem poinformowany, że wasi żołnierze uprowadzili Andrzeja Stamatina, żeby go rozstrzelać. On nie może zginąć.
5.Generał: Wszystkie rozkazy wydaję ja. A takiego nigdy nie wydałem. Jeśli żołnierz mówi, że taki rozkaz otrzymał, jest buntownikiem i podlega trybunałowi. Natychmiast rozpocznę śledztwo tego incydentu.
6.Doktor: Dokąd mogli go zabrać?
7.Generał: Nie mam pojęcia. Natychmiast zbiorę dowódców i wyjaśnię, kto mógł wydać taki rozkaz. Niewykluczone, że to działanie buntowników.
8.Doktor: Gdy wy będziecie rozmawiać z dowódcami, Andrzej zginie!
9.Generał: Czego ode mnie chcecie? Sam mam ruszyć na poszukiwania waszego przyjaciela? Ale wątpię w jakieś wyniki takiego działania. Znacznie efektowniejsze będzie dowiedzieć się, kto wydał taki rozkaz. Jeśli oczywiście garstka łajdaków nie działa z własnej inicjatywy.
10.Doktor: Niech będzie. Rozumiem was.
10.Doktor: Jeszcze kilka takich grup i to zmęczone miasto przekształci się w arenę wojny domowej!
6.Doktor: Został zabrany w pobliże kolei. Proszę wydzielić mi kilku ludzi i zwolnić go.
7.Generał: Dopiero co byłem w pobliżu działa. Chroni go ósma kompania. To wierni ludzie. Zresztą... Coś faktycznie jest podejrzane. Więc mówicie, że żołnierze zabrali waszego przyjaciela, powołując się na mój rozkaz?
8.Doktor: Tak.
9.Generał: Skąd macie te wiadomości?
10.Doktor: Od świadków aresztowania.
11.Generał: Dobrze. Wezmę rotmistrza, on mi zamelduje o sytuacji. Jeśli wasz kolega został złapany na gorącym uczynku albo został aresztowany z powodu podejrzeń, każę przyprowadzić go do mnie. Ale jeśli to samowola, aresztujemy zdrajców.
12.Doktor: Może być już za późno.
13.Generał: Żałuję, ale nie mam prawa ściągać żołnierzy z posterunków. Sytuacja jest napięta. Proszę czekać. A jeśli nie chcecie czekać, proszę udać się tam samemu. Jeśli zobaczycie, że żołnierze szykują się do egzekucji, proszę przekazać kapitanowi Longinowi, że rozkazuję zaprzestania działań. I mają poczekać na moje przybycie.
14.Doktor: Dobrze.
8.Doktor: Co w tym podejrzanego?
9.Generał: Proszę odpowiedzieć na moje pytanie, Doktorze.
10.Doktor: Tak.
11.Generał: Skąd macie te wiadomości?
12.Doktor: Od świadków aresztowania.
13.Generał: Dobrze. Wezmę rotmistrza, on mi zamelduje o sytuacji. Jeśli wasz kolega został złapany na gorącym uczynku albo został aresztowany z powodu podejrzeń, każę przyprowadzić go do mnie. Ale jeśli to samowola, aresztujemy zdrajców.
14.Doktor: Może być już za późno.
15.Generał: Żałuję, ale nie mam prawa ściągać żołnierzy z posterunków. Sytuacja jest napięta. Proszę czekać. A jeśli nie chcecie czekać, proszę udać się tam samemu. Jeśli zobaczycie, że żołnierze szykują się do egzekucji, proszę przekazać kapitanowi Longinowi, że rozkazuję zaprzestania działań. I mają poczekać na moje przybycie.
16.Doktor: Dobrze.
10.Doktor: Najpierw wy odpowiedzcie na moje.
11.Generał: Nie będziemy zajmować się głupotami. Nie jesteście moim człowiekiem, ale to nie sytuacja, żeby tracić czas na takie bzdury. Pomóżcie utrzymać mi subordynację.
12.Doktor: Tak. Było dokładnie tak, jak mówicie.
13.Generał: Skąd macie te wiadomości?
14.Doktor: Od świadków aresztowania.
15.Generał: Dobrze. Wezmę rotmistrza, on mi zamelduje o sytuacji. Jeśli wasz kolega został złapany na gorącym uczynku albo został aresztowany z powodu podejrzeń, każę przyprowadzić go do mnie. Ale jeśli to samowola, aresztujemy zdrajców.
16.Doktor: Może być już za późno.
17.Generał: Żałuję, ale nie mam prawa ściągać żołnierzy z posterunków. Sytuacja jest napięta. Proszę czekać. A jeśli nie chcecie czekać, proszę udać się tam samemu. Jeśli zobaczycie, że żołnierze szykują się do egzekucji, proszę przekazać kapitanowi Longinowi, że rozkazuję zaprzestania działań. I mają poczekać na moje przybycie.
18.Doktor: Dobrze.
12.Doktor: Idźcie do diabła.
4.Doktor: Wczoraj w obronie swojego brata napadł na patrol...
5.Generał: Ach! Tak, przyszedł tu wściekły. Krzyczał, że jego brat jest niewinny. Że są bliźniętami i to on napadł na żołnierzy. Wybaczyłem mu, ponieważ na pięć minut przed jego wtargnięciem zameldowano mi o samowoli tych żołnierzy. Działał zgodnie z prawem.
6.Doktor: Wasi żołnierze przestali wykonywać wasze rozkazy? A sami wydają je naprawdę szybko...
7.Generał: Wszystkie rozkazy wydaję ja. A takiego nigdy nie wydałem. Jeśli żołnierz mówi, że taki rozkaz otrzymał, jest buntownikiem i podlega trybunałowi. Natychmiast rozpocznę śledztwo tego incydentu.
8.Doktor: Dokąd mogli go zabrać?
9.Generał: Nie mam pojęcia. Natychmiast zbiorę dowódców i wyjaśnię, kto mógł wydać taki rozkaz. Niewykluczone, że to działanie buntowników.
10.Doktor: Gdy wy będziecie rozmawiać z dowódcami, Andrzej zginie!
11.Generał: Czego ode mnie chcecie? Sam mam ruszyć na poszukiwania waszego przyjaciela? Ale wątpię w jakieś wyniki takiego działania. Znacznie efektowniejsze będzie dowiedzieć się, kto wydał taki rozkaz. Jeśli oczywiście garstka łajdaków nie działa z własnej inicjatywy.
12.Doktor: Niech będzie. Rozumiem was.
12.Doktor: Jeszcze kilka takich grup i to zmęczone miasto przekształci się w arenę wojny domowej!
8.Doktor: Został zabrany w pobliże kolei. Proszę wydzielić mi kilku ludzi i zwolnić go.
9.Generał: Dopiero co byłem w pobliżu działa. Chroni go ósma kompania. To wierni ludzie. Zresztą... Coś faktycznie jest podejrzane. Więc mówicie, że żołnierze zabrali waszego przyjaciela, powołując się na mój rozkaz?
10.Doktor: Tak.
11.Generał: Skąd macie te wiadomości?
12.Doktor: Od świadków aresztowania.
13.Generał: Dobrze. Wezmę rotmistrza, on mi zamelduje o sytuacji. Jeśli wasz kolega został złapany na gorącym uczynku albo został aresztowany z powodu podejrzeń, każę przyprowadzić go do mnie. Ale jeśli to samowola, aresztujemy zdrajców.
14.Doktor: Może być już za późno.
15.Generał: Żałuję, ale nie mam prawa ściągać żołnierzy z posterunków. Sytuacja jest napięta. Proszę czekać. A jeśli nie chcecie czekać, proszę udać się tam samemu. Jeśli zobaczycie, że żołnierze szykują się do egzekucji, proszę przekazać kapitanowi Longinowi, że rozkazuję zaprzestania działań. I mają poczekać na moje przybycie.
16.Doktor: Dobrze.
10.Doktor: Co w tym podejrzanego?
11.Generał: Proszę odpowiedzieć na moje pytanie, Doktorze.
12.Doktor: Tak.
13.Generał: Skąd macie te wiadomości?
14.Doktor: Od świadków aresztowania.
15.Generał: Dobrze. Wezmę rotmistrza, on mi zamelduje o sytuacji. Jeśli wasz kolega został złapany na gorącym uczynku albo został aresztowany z powodu podejrzeń, każę przyprowadzić go do mnie. Ale jeśli to samowola, aresztujemy zdrajców.
16.Doktor: Może być już za późno.
17.Generał: Żałuję, ale nie mam prawa ściągać żołnierzy z posterunków. Sytuacja jest napięta. Proszę czekać. A jeśli nie chcecie czekać, proszę udać się tam samemu. Jeśli zobaczycie, że żołnierze szykują się do egzekucji, proszę przekazać kapitanowi Longinowi, że rozkazuję zaprzestania działań. I mają poczekać na moje przybycie.
18.Doktor: Dobrze.
12.Doktor: Najpierw wy odpowiedzcie na moje.
13.Generał: Nie będziemy zajmować się głupotami. Nie jesteście moim człowiekiem, ale to nie sytuacja, żeby tracić czas na takie bzdury. Pomóżcie utrzymać mi subordynację.
14.Doktor: Tak. Było dokładnie tak, jak mówicie.
15.Generał: Skąd macie te wiadomości?
16.Doktor: Od świadków aresztowania.
17.Generał: Dobrze. Wezmę rotmistrza, on mi zamelduje o sytuacji. Jeśli wasz kolega został złapany na gorącym uczynku albo został aresztowany z powodu podejrzeń, każę przyprowadzić go do mnie. Ale jeśli to samowola, aresztujemy zdrajców.
18.Doktor: Może być już za późno.
19.Generał: Żałuję, ale nie mam prawa ściągać żołnierzy z posterunków. Sytuacja jest napięta. Proszę czekać. A jeśli nie chcecie czekać, proszę udać się tam samemu. Jeśli zobaczycie, że żołnierze szykują się do egzekucji, proszę przekazać kapitanowi Longinowi, że rozkazuję zaprzestania działań. I mają poczekać na moje przybycie.
20.Doktor: Dobrze.
14.Doktor: Idźcie do diabła.
2.Doktor: Posłuchajcie! Wasi żołnierze otworzyli do mnie ogień!
3.Generał: Już wszystko wiem. Dobrze zrobiliście. Dziękuję.
4.Doktor: Przepraszam?
5.Generał: Dość, nie będę tego znosił! Moje jednostki odmawiają wykonywania moich rozkazów. Wczoraj jedną czwartą wykosiła choroba, dzisiaj straciłem jeszcze połowę powierzonych mi wojsk! Dobrze chociaż, że zaraza kosi buntowników znacznie częściej niż żołnierzy wykonujących swoje obowiązki. Oto ich nagroda za bunt.
6.Doktor: Co to za jednostki?
7.Generał: To piętnasta kompania. Żołnierze z miotaczami ognia. I część czterdziestego batalionu... Nowe wojsko, niezaprawione w boju. Oddano ich pod moje dowództwo w drodze tutaj. Specjalnie do tego przeklętego zadania!
8.Doktor: Wyróżniają się jakoś?
9.Generał: Jeśli żołnierz nie jest na swoim posterunku, znaczy, że jest przestępcą. A przestępca podlega szybkiemu sądowi i natychmiastowej karze. To oczywiste. To nie sytuacja na pieszczoty.
10.Doktor: Jak mam postępować z takimi żołnierzami?
11.Generał: Zabijać na miejscu. Stawiać opór. Zgłaszać do mnie. Zresztą już się tym zajmuję... Jeśli miałbym dość ludzi, wszyscy buntownicy i zdrajcy już dawno byliby pokazowo straceni. Tak jak to zrobiliśmy przy Krasowych Brodach!
12.Doktor: Dobrze. Będę o tym pamiętał.
12.Doktor: Miło widzieć taką gorliwość, generale.
8.Doktor: Mamy pecha, generale... Ale trzeba przyznać, że jesteście w gorszej sytuacji niż ja tydzień temu.
2.Doktor: Te dzieci przyszły do was z prośbą?
3.Generał: Tak. Buntownicy w wojskowych mundurach zabrali ich bliskich, aby ich rozstrzelać. Poprosili mnie, żebym odwołał ten rozkaz.
4.Doktor: Mam nadzieję, że go odwołaliście?
5.Generał: Nigdy nie wydałem takiego rozkazu! Wszystkie rozkazy, które wykonują żołnierze bez mojej wiedzy to działania buntowników! Cholera... A oni przecież dają przykład innym... Tego tylko brakuje, żeby obsługa dział odmówiła posłuszeństwa... Albo nowe jednostki. Buntowników będziemy okrutnie karać.
6.Doktor: Jak?
7.Generał: Wszyscy żołnierze, którzy znajdują się poza posterunkami, na których ich ustawiłem, są buntownikami! Podlegają trybunałowi. Stawcie im opór, wasza reputacja tylko od tego wzrośnie.
8.Doktor: Pozwolicie mi zająć się tą przykrą sytuacją?
9.Generał: Oczywiście. Już wysłałem dwa plutony na poszukiwania. Skoro miasto jest niewielkie...
10.Doktor: Domyślam się, przy której ścianie szukać tych dobrowolnych katów.
10.Doktor: Porozmawiam z dziećmi. Może zdążyły się czegoś dowiedzieć.
8.Doktor: … Hmm. Czyli jak dotąd wszystko robiłem poprawnie.
4.Doktor: Dokąd mogli ich zabrać?
5.Generał: Nie mam pojęcia. Próbowaliśmy przepytać dzieci, ale one tylko ryczą i nie mogą wymówić słowa!
6.Doktor: Ale po co ich pytać? Kogo wyznaczyliście na dowódcę egzekucji?
7.Generał: Nigdy nie wydałem takiego rozkazu! Wszystkie rozkazy, które wykonują żołnierze bez mojej wiedzy to działania buntowników! Cholera... A oni przecież dają przykład innym... Tego tylko brakuje, żeby obsługa dział odmówiła posłuszeństwa... Albo nowe jednostki. Buntowników będziemy okrutnie karać.
8.Doktor: Jak?
9.Generał: Wszyscy żołnierze, którzy znajdują się poza posterunkami, na których ich ustawiłem, są buntownikami! Podlegają trybunałowi. Stawcie im opór, wasza reputacja tylko od tego wzrośnie.
10.Doktor: Pozwolicie mi zająć się tą przykrą sytuacją?
11.Generał: Oczywiście. Już wysłałem dwa plutony na poszukiwania. Skoro miasto jest niewielkie...
12.Doktor: Domyślam się, przy której ścianie szukać tych dobrowolnych katów.
12.Doktor: Porozmawiam z dziećmi. Może zdążyły się czegoś dowiedzieć.
10.Doktor: … Hmm. Czyli jak dotąd wszystko robiłem poprawnie.
2.Doktor: Czekamy na jutrzejszy dzień.
1.Generał: Miałem nadzieję, że w osobie tego Inkwizytora zobaczę nie wiecznego wroga, a przyjaciela... Ale nie! Ona przygotowała już dla nas role w swoich planach. A serce podpowiada mi, że to będą mroczne role...
2.Doktor: Powiedzcie mi, generale, mogę się do was zwrócić o pomoc w nadzwyczajnych sytuacjach?
3.Generał: Mam szczerą nadzieję, że tak. Ale przyznam się wam, jestem wściekły! Dyrektywa, którą otrzymałem od dowództwa zapewniała mi najszersze pełnomocnictwa i możliwość podejmowania strategicznych decyzji. Nie było słowa o Inkwizytorze! A teraz...
4.Doktor: Co teraz?
5.Generał: Te sprawy wciąż nie są uregulowane. Przez wiele lat przyjmowano zasadę, że wojskowi dowódcy winni podporządkowywać się decyzjom inkwizytora. Usprawiedliwiano to tym, że inkwizytor zawsze mógł znaleźć sposób, żeby żołnierz wykonał jego rozkaz, czasami nawet bezwiednie...
6.Doktor: Trzeba przyznać, że ostatnio dowódcy nie robili nic, żeby zaprzeczyć tym faktom...
7.Generał: Ale teraz wszystko się zmieniło! Jestem gotów z nią współpracować, ale ona odmawia nawet spotkania ze mną. Zebrała informacje, przypuszczam, że nie bez waszej pomocy, i teraz wzięła się ostro do pracy. A mi każe czekać, dopóki nie przyjdzie moja kolej!
8.Doktor: Za co odpowiadacie, generale?
9.Generał: Odpowiadam za to, żeby pod żadnym pozorem epidemia nie wydostała się z tego miasta. Jestem też odpowiedzialny za moich żołnierzy. Tyle wiem na pewno.
10.Doktor: Wasi żołnierze z miotaczami ognia wypalają wszelką zarazę, nie bacząc, czy nosiciel jeszcze żyje. To należy do ich kompetencji?
11.Generał: Niewątpliwie.
12.Doktor: Na pustyni Kościanego Słupa zobaczą wiele ciekawych rzeczy. Na waszym miejscu zwróciłbym ich uwagę właśnie na ten teren.
13.Generał: Hm... Poinformuję Longina. To doskonały oficer o gorącym sercu. Właśnie on dowodzi ludźmi z miotaczami. Został mi przydzielony na chwilę przed naszym przybyciem tutaj... Niech więc wykonuje swoje obowiązki. Więcej nie chcę wiedzieć.
14.Doktor: Dobrze. Teraz jestem spokojny.
14.Doktor: Doskonale was rozumiem, generale. Tego potrzebowałem. Wszyscy wypełniają swoje obowiązki.
10.Doktor: W centrum dzielnic biedoty rozkłada się tusza gigantycznego zwierzęcia. Wyobrażacie sobie następstwa?
11.Generał: Tak.
12.Doktor: To miejsce przy Kościanym Słupie. Jest zaznaczone na waszej mapie.
13.Generał: Hm... Poinformuję Longina. To doskonały oficer o gorącym sercu. Właśnie on dowodzi ludźmi z miotaczami. Został mi przydzielony na chwilę przed naszym przybyciem tutaj... Niech więc wykonuje swoje obowiązki. Więcej nie chcę wiedzieć.
14.Doktor: Dobrze. Teraz jestem spokojny.
14.Doktor: Doskonale was rozumiem, generale. Tego potrzebowałem. Wszyscy wypełniają swoje obowiązki.
6.Doktor: Jaki jest zakres waszych obowiązków?
7.Generał: Odpowiadam za to, żeby pod żadnym pozorem epidemia nie wydostała się z tego miasta. Jestem też odpowiedzialny za moich żołnierzy. Tyle wiem na pewno.
8.Doktor: Wasi żołnierze z miotaczami ognia wypalają wszelką zarazę, nie bacząc, czy nosiciel jeszcze żyje. To należy do ich kompetencji?
9.Generał: Niewątpliwie.
10.Doktor: Na pustyni Kościanego Słupa zobaczą wiele ciekawych rzeczy. Na waszym miejscu zwróciłbym ich uwagę właśnie na ten teren.
11.Generał: Hm... Poinformuję Longina. To doskonały oficer o gorącym sercu. Właśnie on dowodzi ludźmi z miotaczami. Został mi przydzielony na chwilę przed naszym przybyciem tutaj... Niech więc wykonuje swoje obowiązki. Więcej nie chcę wiedzieć.
12.Doktor: Dobrze. Teraz jestem spokojny.
12.Doktor: Doskonale was rozumiem, generale. Tego potrzebowałem. Wszyscy wypełniają swoje obowiązki.
8.Doktor: W centrum dzielnic biedoty rozkłada się tusza gigantycznego zwierzęcia. Wyobrażacie sobie następstwa?
9.Generał: Tak.
10.Doktor: To miejsce przy Kościanym Słupie. Jest zaznaczone na waszej mapie.
11.Generał: Hm... Poinformuję Longina. To doskonały oficer o gorącym sercu. Właśnie on dowodzi ludźmi z miotaczami. Został mi przydzielony na chwilę przed naszym przybyciem tutaj... Niech więc wykonuje swoje obowiązki. Więcej nie chcę wiedzieć.
12.Doktor: Dobrze. Teraz jestem spokojny.
12.Doktor: Doskonale was rozumiem, generale. Tego potrzebowałem. Wszyscy wypełniają swoje obowiązki.
4.Doktor: Spieszę zameldować wam o bardzo ważnej sprawie. W biednych dzielnicach szykuje się bunt.
5.Generał: Niech Inkwizytor się tym zajmie. Bunty to jej sprawa. Nie będę brał w tym udziału. Ona nie dzieli się informacjami ze mną, nie będę wtrącał się w jej kompetencje. Nie z zemsty. Ale żeby nie przeszkodzić jej planom.
6.Doktor: To szczególne okoliczności. Bezpośrednio dotyczą waszych obowiązków.
7.Generał: Odpowiadam za to, żeby pod żadnym pozorem epidemia nie wydostała się z tego miasta. Jestem też odpowiedzialny za moich żołnierzy. Tyle wiem na pewno.
8.Doktor: Wasi żołnierze z miotaczami ognia wypalają wszelką zarazę, nie bacząc, czy nosiciel jeszcze żyje. To należy do ich kompetencji?
9.Generał: Niewątpliwie.
10.Doktor: Na pustyni Kościanego Słupa zobaczą wiele ciekawych rzeczy. Na waszym miejscu zwróciłbym ich uwagę właśnie na ten teren.
11.Generał: Hm... Poinformuję Longina. To doskonały oficer o gorącym sercu. Właśnie on dowodzi ludźmi z miotaczami. Został mi przydzielony na chwilę przed naszym przybyciem tutaj... Niech więc wykonuje swoje obowiązki. Więcej nie chcę wiedzieć.
12.Doktor: Dobrze. Teraz jestem spokojny.
12.Doktor: Doskonale was rozumiem, generale. Tego potrzebowałem. Wszyscy wypełniają swoje obowiązki.
8.Doktor: W centrum dzielnic biedoty rozkłada się tusza gigantycznego zwierzęcia. Wyobrażacie sobie następstwa?
9.Generał: Tak.
10.Doktor: To miejsce przy Kościanym Słupie. Jest zaznaczone na waszej mapie.
11.Generał: Hm... Poinformuję Longina. To doskonały oficer o gorącym sercu. Właśnie on dowodzi ludźmi z miotaczami. Został mi przydzielony na chwilę przed naszym przybyciem tutaj... Niech więc wykonuje swoje obowiązki. Więcej nie chcę wiedzieć.
12.Doktor: Dobrze. Teraz jestem spokojny.
12.Doktor: Doskonale was rozumiem, generale. Tego potrzebowałem. Wszyscy wypełniają swoje obowiązki.
6.Doktor: Nie... Coś mi podpowiada, że Inkwizytor nie da sobie tu rady.
2.Doktor: A ja mam nadzieję, że się mylicie. Lubię Aglaję Lilicz.
2.Doktor: Prawdopodobnie macie rację.
1.Generał: Więc dzisiaj kończymy. O dwudziestej drugiej przemieszczamy wojskowy skład na południowy wschód, na główny tor. O dwudziestej trzeciej minut pięćdziesiąt otworzymy ogień. Od waszej decyzji zależeć będzie, dokąd polecą pociski. Rada odbędzie się w Katedrze. Zacznie się o dziewiętnastej.
2.Doktor: Nie boicie się, że chybicie?
3.Generał: Nie na taką odległość. To wykluczone.
4.Doktor: Więc czekajcie na mnie w Katedrze.
5.Generał: Proszę przyjąć dobrą radę. Strzeżcie się Inkwizytora. Zresztą podobno jesteście wyrafinowanym analitykiem. Ale na waszym miejscu nie odważyłbym się z nią grać. Lepiej postawić na głuchą obronę i nie wierzyć ani jednemu jej słowu.
6.Doktor: Nie doceniacie mnie.
7.Generał: Co by się nie wydarzyło, czegokolwiek byście nie zrobili, inkwizytor zawsze was oszuka i nie ma przed tym ratunku. Inkwizytor zawsze będzie potrafił użyć was w swoim celu, tak, że nawet tego nie zauważycie. Dzisiaj przytrafia się to wszystkim nam.
8.Doktor: A jakim zagrożeniem dla was jest Inkwizytor, generale?
9.Generał: Formalnie nie mam prawa wydać rozkazu o otwarciu ognia, nie otrzymawszy od niej albo od was wyczerpujących informacji o charakterze niebezpieczeństwa. Sami rozumiecie, jakie ograniczenia nakłada to na moją wolność...
10.Doktor: I co z tego?
11.Generał: Podejrzewam, że młody lis ukrywa najmocniejsze argumenty i wyjawi je w ostatnim momencie. Przy czym wyjawi je tak, że po prostu nie będę w stanie wydać rozkazu o otwarciu ognia. Nie jestem przecież barbarzyńcą. Nie zamierzam zabijać obywateli, jeśli nie ma ku temu skrajnej konieczności.
12.Doktor: Przyjdę do Katedry.
12.Doktor: Cieszy mnie to.
10.Doktor: Duobus certantibus tertius gaudet.
8.Doktor: Już słyszałem podobną mowę. I odpowiedziałem na nią. Postępuję tak, jak każe mi sumienie. Jeśli to zbiega się z czyimiś planami, niech tak będzie.
6.Doktor: Będę o tym pamiętał.
4.Doktor: Co się stanie, jeśli nie przyjdę do Katedry?
5.Generał: Wtedy czeka mnie starcie z Inkwizytorem. Wątpię, czy będzie z tego coś dobrego. Boję się jej tak bardzo, że obawiam się, że będę musiał złamać otrzymane rozkazy, ryzykując trybunał.
6.Doktor: Bardzo dobrze was rozumiem.
7.Generał: Proszę przyjąć dobrą radę. Strzeżcie się Inkwizytora. Zresztą podobno jesteście wyrafinowanym analitykiem. Ale na waszym miejscu nie odważyłbym się z nią grać. Lepiej postawić na głuchą obronę i nie wierzyć ani jednemu jej słowu.
8.Doktor: Nie doceniacie mnie.
9.Generał: Co by się nie wydarzyło, czegokolwiek byście nie zrobili, inkwizytor zawsze was oszuka i nie ma przed tym ratunku. Inkwizytor zawsze będzie potrafił użyć was w swoim celu, tak, że nawet tego nie zauważycie. Dzisiaj przytrafia się to wszystkim nam.
10.Doktor: A jakim zagrożeniem dla was jest Inkwizytor, generale?
11.Generał: Formalnie nie mam prawa wydać rozkazu o otwarciu ognia, nie otrzymawszy od niej albo od was wyczerpujących informacji o charakterze niebezpieczeństwa. Sami rozumiecie, jakie ograniczenia nakłada to na moją wolność...
12.Doktor: I co z tego?
13.Generał: Podejrzewam, że młody lis ukrywa najmocniejsze argumenty i wyjawi je w ostatnim momencie. Przy czym wyjawi je tak, że po prostu nie będę w stanie wydać rozkazu o otwarciu ognia. Nie jestem przecież barbarzyńcą. Nie zamierzam zabijać obywateli, jeśli nie ma ku temu skrajnej konieczności.
14.Doktor: Przyjdę do Katedry.
14.Doktor: Cieszy mnie to.
12.Doktor: Duobus certantibus tertius gaudet.
10.Doktor: Już słyszałem podobną mowę. I odpowiedziałem na nią. Postępuję tak, jak każe mi sumienie. Jeśli to zbiega się z czyimiś planami, niech tak będzie.
8.Doktor: Będę o tym pamiętał.
6.Doktor: Według mnie wszczęto intrygę wymierzoną w Inkwizytora. Nie chcę stać się bronią skierowaną przeciwko niej przez bardziej wyrafinowane ręce...
7.Generał: Mówicie o Klarze?
8.Doktor: Tak. O Poświęconej.
8.Doktor: O Klarze, tej świętej? Nie, nawet przez myśl mi to nie przeszło.
9.Generał: Proszę przyjąć dobrą radę. Strzeżcie się Inkwizytora. Zresztą podobno jesteście wyrafinowanym analitykiem. Ale na waszym miejscu nie odważyłbym się z nią grać. Lepiej postawić na głuchą obronę i nie wierzyć ani jednemu jej słowu.
10.Doktor: Nie doceniacie mnie.
11.Generał: Co by się nie wydarzyło, czegokolwiek byście nie zrobili, inkwizytor zawsze was oszuka i nie ma przed tym ratunku. Inkwizytor zawsze będzie potrafił użyć was w swoim celu, tak, że nawet tego nie zauważycie. Dzisiaj przytrafia się to wszystkim nam.
12.Doktor: A jakim zagrożeniem dla was jest Inkwizytor, generale?
13.Generał: Formalnie nie mam prawa wydać rozkazu o otwarciu ognia, nie otrzymawszy od niej albo od was wyczerpujących informacji o charakterze niebezpieczeństwa. Sami rozumiecie, jakie ograniczenia nakłada to na moją wolność...
14.Doktor: I co z tego?
15.Generał: Podejrzewam, że młody lis ukrywa najmocniejsze argumenty i wyjawi je w ostatnim momencie. Przy czym wyjawi je tak, że po prostu nie będę w stanie wydać rozkazu o otwarciu ognia. Nie jestem przecież barbarzyńcą. Nie zamierzam zabijać obywateli, jeśli nie ma ku temu skrajnej konieczności.
16.Doktor: Przyjdę do Katedry.
16.Doktor: Cieszy mnie to.
14.Doktor: Duobus certantibus tertius gaudet.
12.Doktor: Już słyszałem podobną mowę. I odpowiedziałem na nią. Postępuję tak, jak każe mi sumienie. Jeśli to zbiega się z czyimiś planami, niech tak będzie.
10.Doktor: Będę o tym pamiętał.
1.Generał: Już czas. Idźcie.
2.Doktor: Tak, już się zbieram.
2.Doktor: Chyba jeszcze chwilę tu posiedzę. Muszę pomyśleć...
1.Generał: W końcu na zachodni front! Z tą artylerią nauczę wroga szanować narodową armię! Oby jak najszybciej...
2.Doktor: Oby jak najszybciej skończyła się ta wojna...
1.Generał: Nie mogę teraz rozmawiać. Nawet o ważnych sprawach.
2.Doktor: Nic ważnego. Robię tylko obchód.
2.Doktor: Dobrze. Przyjdę później.
1.Generał: Więc, Doktorze, waszą decyzją nie kierowało wyrachowanie, chęć zysku bądź okoliczności, ale tylko wasze sumienie. Otrzymałem rozkaz zrównać wszystko z ziemią. Ale jeśli nie ma takiej konieczności, jestem gotów wam uwierzyć i zaryzykować życiem i honorem. W co wycelować nasze działa?
2.Doktor: Jeszcze nie jestem gotów na podjęcie decyzji.
3.Generał: Mądrze. Nie będzie drugiej szansy. Ani możliwości zagrania od nowa. Radzę wam być rozważnym.
4.Doktor: Będę o tym pamiętał.
2.Doktor: Wystarczy zburzyć Wielościan, żeby powstrzymać rozpowszechnianie zarazy. Nie ma sensu niszczenie całego miasta.
3.Generał: Nie spodziewałem się tego po was... Możecie udowodnić, że to właściwe rozwiązanie?
4.Doktor: Haruspik udowodni. Ufam mu. Będzie mówił językiem strasznych bajek z dalekiego dzieciństwa, a ja już oduczyłem się rozumieć ten język. Niech opowie o swoich stosunkach z tym starym Zakonem. Tam jest klucz do uratowania miasta, o ile rozumiem.
5.Generał: Teraz porozmawiamy z tobą, Artemiuszu Burach! Doktorze Dankowski! Jesteście pewni, że nie macie mi już nic do powiedzenia?
6.Doktor: Jestem pewny, generale. Decyzja została podjęta.
2.Doktor: Nie trzeba niczego burzyć. Można obejść się bez strzelania i zachować ten świat taki, jakim jest.
3.Generał: Uwierzyliście Klarze? Oddajecie jej prawo decyzji? Chcę, żeby Inkwizytor to słyszała!
4.Doktor: Tak.
5.Generał: Mów, Klaro. Doktorze Dankowski! Jesteście pewni, że nie macie mi już nic do powiedzenia?
6.Doktor: Jestem pewny, generale. Decyzja została podjęta.
2.Doktor: Niech miasto zostanie zburzone. Ale Wielościan nie może zostać nawet draśnięty. Ci, którzy przeżyją ukryją się w nim, póki ich nie zaszczepimy i epidemia się nie skończy.
3.Generał: Więc uważacie, że nie ma ratunku dla miasta?
4.Doktor: Tak. Ziemia pod nim jest przesycona warstwami zaraźliwej trucizny. I tak mamy szczęście, że grunt w tym miejscu jest zbudowany tak wymyślnie. Zaorajcie pociskami każdą pędź tej ziemi, wyciągnijcie z niej kamienie, rozłupcie ją, żeby nikt nigdy więcej nie osiadł na tej ziemi. Na tym brzegu rzeki nie wolno żyć.
5.Generał: Rozumiem. Uważacie, że Wieża na tej jej cienkiej podstawie utrzyma się po ostrzale?
6.Doktor: Tak. Wieża powinna się utrzymać. Zbadałem jej konstrukcję i skłonny jestem twierdzić, że jest bardzo odporna na wstrząsy. Jest podobna do ładunku na stalowej sprężynie. Jeśli ani jeden pocisk nie wybuchnie po tamtej stronie rzeki, Wielościan wytrzyma.
7.Generał: Ani jeden pocisk nie spadnie tam, gdzie mu nie pozwolę.
8.Doktor: Więc niech tak będzie.
9.Generał: Możecie udowodnić, że to dobre wyjście?
10.Doktor: Mogę. Oto moje argumenty. Próbka bakterii, szczepionka i mapa wskazująca źródło zarazy.
11.Generał: Jesteście pewni, że nie macie mi już nic do powiedzenia?
12.Doktor: Jestem pewny, generale. Decyzja została podjęta.
2.Doktor: Ogłaszam moją decyzję. Odmawiam wyboru. Nie będę decydował o losach tego miasta ani bronił swoich argumentów.
3.Generał: Bez was decyzja nie zostanie podjęta. Zaszliśmy w ślepą uliczkę. Inkwizytor krępuje mi ręce. Nie pozwolę jej działać, ponieważ uważam, że to jej jakiś diabelski, przedśmiertny grymas i że chce wypuścić zarazę na wolność. Haruspik działa w interesie Inkwizytora, Klara się skompromitowała. Nie ma ratunku dla miasta...
4.Doktor: Powiedziałem, co miałem do powiedzenia. Żegnaj, generale...
1.Generał: Poczekajcie na konsekwencje swojej decyzji. Po północy wszystko się skończy.
2.Doktor: Żegnaj, generale.